Polityka

Palenie w Paryżu?! Tylko jeśli to papieros hi-tech!

Artykuł opublikowany 5 lutego 2008
Artykuł opublikowany 5 lutego 2008
Od 1 stycznia 2008 roku, po Włoszech, Irlandii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, również we Francji weszło w życie prawo zakazujące palenia w lokalach publicznych. Wybraliśmy się zobaczyć, jak się sprawy mają po tamtej stronie Alp. Reportaż z Miasta Światła.

Grudzień 2007. Mięta czy migdał? - męki niezdecydowanych. Nieczęsto zdarza mi się palić fajkę wodną, więc wybór smaku nie jest sprawą prostą. Wybieram miętę. W międzyczasie kelner przynosi zieloną herbatę i ciastka będące specjalnością zakładu. Wchodzi para turystów. Przesuwam kurtkę, którą rzuciłam na kanapę. Nigdy nie byłam w stanie zrozumieć, dlaczego w Paryżu stoliki w barach nie osiągają nawet metra kwadratowego powierzchni, skazując klientów na ciśnięcie się jak sardynki. Na zewnątrz jest już ciemno, choć to dopiero piąta po południu. Sączący się w tle głos Edith Piaf miesza się ze strzępkami pośpiesznych rozmów, między papierosem a marokańska kawą, ulubionym zestawem... z którego miliony Francuzów musiało zrezygnować. Od 1. stycznia 2008 roku również we Francji weszło w życie prawo zakazujące palenia w lokalach publicznych.

Jedno piwo i wynocha!

Ulica Huchette, serce Dzielnicy Łacińskiej. Jedno z najbardziej turystycznych i kiczowatych miejsc w Paryżu. Wchodzimy do jednego z lokali, "cool" - jak mówią w tych stronach. Piano bar z muzyką na żywo. Idealne miejsce do wypicia piwa z przyjaciółmi, posłuchania dobrej muzyki i - raz na jakiś czas - wypalenia papieroska. Teraz zwyczaje uległy zmianie, jak opowiada Bénédicte: "Pracuję tu od lipca. Śpiewam przez dwa wieczory w tygodniu, przy akompaniamencie fortepianu, na którym gra Laurent. Odkąd weszło to prawo, dla nas zmieniło się wszystko. Wcześniej śpiewaliśmy z dymem w oczach i gardle, ponieważ fortepian stoi pomiędzy stolikami. Zdarzało się, że musieliśmy poprosić klienta o zgaszenie papierosa. Obecnie struny głosowe meczą się znacznie wolniej i możemy bez problemu śpiewać godzinami". Jednak Mahmut, zarządca lokalu, nie jest tego samego zdania i narzeka na zmniejszenie liczby klientów. "Nie palę, ale nie zgadzam się z tym prawem. Oczywiście, że dla zdrowia to lepiej, ale nie szanuje się praw wszystkich i tego nie uważam za normalne. Dwa miesiące temu byłem w Filadelfii. Mają tam bary, w których można palić i konsumować alkohol oraz takie, w których tego nie wolno. Jest wolność wyboru. A tutaj nie ma. Wcześniej klient zostawał przez cały wieczór, teraz wypija piwo i wychodzi na zewnątrz zapalić. I nie zawsze wraca. Tym sposobem spada konsumpcja i obroty".

Prawo, które dyskryminuje singli

(Fr@ncois/Flickr)25-letnia Audrey siedzi sama przy stoliku. Mieszka w Brukseli, "mieście, gdzie wolno jeszcze palić", opowiada z dumą, pociągając łyk piwa. "Jestem w Paryżu tylko na weekend, ale zauważyłam, że odkąd weszło w życie to prawo, powstała pewna forma wykluczenia. Widzisz, mój chłopak właśnie wyszedł na papierosa. Jak się gdzieś idzie razem i tylko jedno pali, to tak się to właśnie kończy". To prawo wydaje się być korzystne dla kelnerów, którzy nie muszą już wdychać dymu przez cały wieczór, chociaż według niej, ma też efekty uboczne, które szybko dadzą się odczuć: "Nikt nie pomyślał o tych stertach niedopałków walających się na chodnikach ani o ludziach, którzy mieszkają nad lokalami i muszą wdychać zapach papierosów". Zdaniem Audrey, dyskryminowani są także single, którzy, jeśli w połowie piwa mają ochotę na dymka, muszą zostawić wewnątrz lokalu swoje rzeczy i narażają się na ryzyko kradzieży.

Również Saveria, 22-letnia studentka uważa, że można było znaleźć inne rozwiązanie. "Jestem palaczką, ale nie uważam za sprawiedliwe, żeby osoby niepalące musiały wdychać dym. Jednak ten zakaz to pomyłka. Można było zainstalować systemy wywietrzników - tak, jak to zrobiono w Azji i Stanach Zjednoczonych. Ale we Francji uwielbia się wszelkie zakazy."

Jest już prawie północ, ale zimno nie zniechęca turystów, którzy tłoczą się na uliczkach St. Michel. I po raz kolejny Paryż mnie zaskakuje. Również w środku zimy ludzie jedzą przy stolikach wystawionych na zewnątrz restauracji. Nie ma lokalu, w którym nie byłoby to możliwe. To nowa mModa czy sposób na ominięcie zakazu i palenie w świętym spokoju?

E-PAPIEROS

A gdyby zamiast dymu była para wodna? Z tego pomysłu narodził się e-papieros czy raczej elektroniczny papieros, który - oczywiście - powstał w Chinach. Wynalazek składa się z baterii, mikroprocesora, parownika i kapsuły z nikotyną. Pozwala na palenie, ale zamiast dymu produkuje parę wodną. Gadżet dostępny jest w różnych smakach i kolorach, a według producentów pomoże również rzucić palenie. Jak na razie, jedyny pewnik to fakt, że ta zaawansowana technologicznie wersja papierosa kosztuje setkę euro i jest dostępna wyłącznie w sprzedaży internetowej. No i nie jest jeszcze zabroniona w miejscach publicznych.