Polityka

Po arabskiej wiośnie islamistyczna zima...i wielkie rozczarowanie?

Artykuł opublikowany 23 lutego 2012
Artykuł opublikowany 23 lutego 2012
Po tym jak arabską wiosnę otoczono romantycznym nimbem, niektórych zmroził strach przed islamistyczną zimą. Rewolucyjna euforia ustąpiła miejsca złożonemu i trudnemu procesowi transformacji i wyrównywania sił... a ten proces w Afryce Północnej wyniósł do władzy islamistów. Czyżby po arabskiej wiośnie czekało nas rozczarowanie?

Po przewrotach arabskiej wiosny byliśmy świadkami triumfu wyborczego partii islamskich: partii Ennahda (Odrodzenie) w Tunezji, Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie oraz Partii Sprawiedliwości i Rozwoju w Maroku. Również w wyborach w Algierii, Jemenie i Libii partie islamskie mają spore szanse na osiągnięcie dobrego wyniku.

„Taka zajadła walka i po co? Żeby do władzy doszli islamiści?"- pytają młodzi Europejczycy, którzy ujrzeli w tych rewoltach odbicie swego własnego oburzenia. Być może nam jest z tą świadomością ciężko, ale demonstranci z Placu Tahrir nie reprezentują całego Egiptu, a myśl, że świat arabski nie jest przygotowany do demokracji, ukazuje nam prawdopodobnie granice naszej własnej demokratycznej wizji. Jak twierdzi Eduardo Soler y Lecha, ekspert od świata arabskiego z Barcelońskiego Centrum Badań i Dokumentacji Międzynarodowej (Centro de Estudios y Documentación Internacional de Barcelona,CIDOB), problem leży w „załamaniu się oczekiwań po otoczeniu tych rewolt romantycznym nimbem, do których jeszcze się dokłada demonizowanie śladu islamistycznego”. Ale kim właściwie są islamiści?

Rozważając tę kwestię, trzeba wrócić do korzeni

Islamizm pojawił się, jako nurt myślowy, pod koniec XIXwieku. Zdominowanie świata islamskiego przez potęgi kolonialne skłoniło jego mieszkańców do poszukiwania alternatywy, zbliżyło ich do korzeni islamu. W 1928 roku w Egipcie, będącym jeszcze wówczas brytyjskim protektoratem, stworzono pierwszą islamską organizację polityczną: Bractwo Muzułmańskie. Przez znaczną część XXwieku członkowie tego ugrupowania byli prześladowani przez rozmaite reżimy, a czasem nawet wykorzystywani jako przeciwwaga dla ruchów lewicowych. Począwszy od 1967 roku, kiedy to wojska arabskie poniosły klęskę w wojnie sześciodniowej z Izraelem, ruchy islamistyczne umocniły się jako główny opozycyjny nurt wobec reżimów, które próbowały utrzymać się przy władzy posługując się nacjonalistyczną retoryką. Marokański analityk polityczny Mohammed Tozy podkreśla, że od mniej więcej 2000 roku islamiści obrali bardziej pragmatyczną drogę i zaczęli akceptować demokratyczne reguły gry politycznej.

Czym jest islamizm?

Jest to niejednorodny prąd polityczny, którego jedynym wspólnym elementem jest zastosowanie zasad i wartości religijnych w działalności politycznej. Różnorodność islamistycznych partii i ruchów jest naprawdę imponująca - począwszy od tych gotowych zaakceptować model „państwa świeckiego”, aż do tych radykalnych, odrzucających w ogóle demokrację jako system polityczny. W obrębie islamizmu istnieją ugrupowania które akceptują i popierają prawodawstwo świeckie, inne doszukują się jego zgodności z prawem islamskim, jeszcze inne bronią szarijatu jako źródła prawa, a najbardziej radykalne twierdzą że szarijat powinien być w kraju muzułmańskim jedynym źródłem prawa. Z tej różnorodności wyłania się prawdziwa łamigłówka nazw ugrupowań islamistycznych. W odniesieniu do partii, które niedawno doszły do władzy, używa się często określenia „islamizm umiarkowany”. Rządzącą obecnie Turcją Partię Sprawiedliwości i Postępu (AKP) nazywa się „islamską demokracją” - poprzez analogię z europejską chrześcijańską demokracją, a niektórzy eksperci, jak np. Oliver Roy, mówią nawet o „ruchach postislamskich”. W ostatnich wyborach w Afryce Północnej niespodzianką było nie powszechne poparcie dla umiarkowanych islamistów, lecz niespodziewane wyłonienie się ugrupowań salafickich, takich jak np. Al-Nour w Egipcie, które mają w swych programach ograniczenie wolności jednostki.

Jak wyjaśnić ich wyborczy triumf? Wspólnym mianownikiem islamistycznych ugrupowań politycznych jest to, że mają masowe poparcie i są dobrze zakorzenione na całym terytorium. Stworzyły również gęstą sieć usług socjalnych, które pomagają klasom średnim i niższym zniwelować niedostatek, w jakim często żyją. Islamiści uczynili swoim sztandarem walkę o sprawiedliwość społeczną i przeciwko korupcji; i są w tym co głoszą wiarygodni, gdyż do tej pory byli - w przeciwieństwie do świeckich partii opozycyjnych - regularnie odsuwani od udziału we władzy. Ruchy islamistyczne zaprezentowały się w tych wyborach jako ofiary dawnych reżimów, lecz pragnące przywrócić w społeczeństwie porządek, co milczące masy potrafiły docenić po okresie niepokojów i zmian. Islamiści wprowadzili też moralizatorski dyskurs do debaty politycznej, podkreślając że korupcja jest ciężkim grzechem i deprawuje społeczeństwo - a mowa tego tego typu trafia na podatny grunt w społeczeństwie zmęczonym latami korupcji i nadużyć ze strony władz.

Czy te partie są demokratyczne?

Nie można powiedzieć, by niedemokratyczny charakter był typową cechą islamistycznych ugrupowań. Jeżeli poprzez pojęcie „demokracja” rozumiemy współzawodnictwo w wolnych wyborach i akceptację wyniku tych wyborów, to islamiści demokratami są, bo przestrzegają tej zasady. Czas pokaże, czy są też demokratami w głębszym tego słowa znaczeniu: czy mają szacunek dla mniejszości (etnicznych i religijnych) i gotowi są do integracji z resztą społeczeństwa, jak również akceptacji zmian na szczycie władzy co kilka lat. Jednym z największych zagrożeń dla świata arabskiego, jak zauważa Eduardo Soler y Lecha, jest to że te partie mogą rozumieć demokrację jako narzucenie mniejszościom reguł obowiązujących resztę społeczeństwa i bezwzględne od nich wymaganie przestrzegania tych reguł, nawet bez liczenia się z ich zdaniem i szanowania ich zwyczajów, a także odsuwanie mniejszości od udziału we władzy. Istnieje również niebezpieczeństwo że nowo wybrane „rządy” umiarkowanych islamistów nie będą w stanie spełnić oczekiwań obywateli, co może sprawić, że w urosną w siłę ugrupowania ekstremistyczne. Zdaniem Eduarda Solera y Lecha, rozwiązanie leży w szerokich ustaleniach konstytucjonalnych i w zbudowaniu systemu politycznego włączającego do udziału w kształtowaniu społeczeństwa wszystkie jego grupy etniczne i religijne. Mimo że demonstranci z Placu Tahrir nie reprezentują całego Egiptu, nie można zapominać, że jednak są Egipcjanami.

Febrero 2011

Fot.: główna (cc) Nate Derrick/flickr; tekst: wybory w Egipcie – rysunek:, (cc) Khalid Albahid//flickr; Plac Tahrir: (cc); Gigi Ibrahim/flickrvídeo, (cc) euronews/youtube