Polityka

Poul Nyrup Rasmussen: „Będę walczył, aby mieli zatrudnienie przez całe życie”

Artykuł opublikowany 5 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 5 czerwca 2009
Poul Nyrup Rasmussen, były premier Danii, prowadzi socjalistów do zwycięstwa w wyborach europejskich w czerwcu 2009. Jego strategia krąży wokół idei Nowej Europy Społecznej. Stawia sobie za cel zagwarantowanie prawomocności państwa opiekuńczego w zglobalizowanym świecie.

„Nie mogę zagwarantować pracownikom, że zawsze będą mieli to samo stanowisko pracy. Nikt im tego nie zagwarantuje! W zamian zapewniam ich, że będę walczył o to, aby przez całe życie mieli zatrudnienie. Ta drobna różnica pomiędzy pojęciem pracy i zatrudnienia odróżnia Poula Nyrupa Rasmussena, przewodniczącego Partii Europejskich Socjalistów od byłego premiera Danii którym był w epoce, kiedy to skandynawskie państwo dokonywało zwrotu w kierunku elastycznego bezpieczeństwa socjalnego (flexicurity).

Obecnie odbywa tournee po Europie i głosi program wyborczy socjalistów europejskich przygotowany z myślą o wyborach. To pierwszy raz, kiedy partia europejska wypracowuje swój program wyborczy, „rezultat wielu lat pracy aktywistów partyjnych i społeczeństwa obywatelskiego. Mamy 71 propozycji, które nadadzą nowy kierunek Europie”. Temat: People First, Las personas primero, Najpierw ludzie.

Jedyny kandydat z możliwościami

Ma dar pozyskiwania ludzi, program i zawsze na ustach hasło „Yes, we can”, zapożyczone od Obamy. Ponadto jego przemówienia nie są jedynie „zwykłą mediacją między rządami” jak lubi się definiować Przewodniczący Komisji Europejskiej i kandydat do ponownego wyboru, Jose Manuel Durão Barroso. Mimo to dotychczas nie wysunięto jego kandydatury na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Ma na to wpływ kilka czynników. Brakuje mu poparcia postaci istotnych dla socjalizmu europejskiego – Gordon Brown nie zjawił się osobiście w Madrycie, a Zapatero grozi co jakiś czas, iż poprze reelekcję portugalskiego konserwatysty. Ponadto niektórzy przypisują Rasmussenowi chęć powrotu do polityki krajowej.

Jednak Rasmussen jest przekonany, że socjaliści wygrają wybory. „Ludzie pytają się, w jakim kierunku zmierzamy. Chcą by ktoś wskazał im ten kierunek i obawiają się”, komentuje wskazując tu na bierność Durão Barroso. Jego zdaniem Komisja nie robi wystarczająco dużo by przeciwdziałać kryzysowi i wskazuje na brak inicjatywy ze strony kanclerz Niemiec, Angeli Merkel. Aby wiedzieć czy ma na myśli konkretną kandydaturę na przewodniczącego Komisji Europejskiej trzeba poczekać kilka dni.

Możliwe, iż jego niezdecydowanie to efekt czystej kalkulacji strategicznej, która każe mu twierdzić, iż do połowy lutego PES nie podejmie jednoznacznej decyzji. „Nie pisz jutro, że stwierdziłem, iż będę kandydować, ale nie pisz też że tego nie zrobię” - nalega. Możliwe, iż Europa doświadczy wreszcie normalnych wyborów, podczas których sporą rolę odegra strategia wyborcza stosowana w skali kontynentu.

(zdj.: PES)

Inwestycje publiczne i niewielkie obniżki podatków

Jesteśmy w Hiszpanii, gdzie w ciągu roku liczba bezrobotnych wzrosła o milion. „Aby zapewnić ludziom zatrudnienie musimy zwiększyć inwestycje w ciągu najbliższych kilku lat”. To jest dokładnie to, co zaczęła robić Komisja Europejska i poszczególne rządy, ale zdaniem Rasmussena „komisja chce się zbyt wcześnie zatrzymać i nie posłuży to niczemu.” „Priorytetem jest to co robi Zapatero, połączenie inwestycji w celu utworzenia nowych miejsc pracy: inwestycji w edukację, infrastrukturę, w projekty ekologiczne i energetyczne. Obniżki podatków już niczemu nie służą, ponieważ ludzie się boją i pieniądze które zaoszczędzą w ten sposób schowają pod materac zamiast inwestować.”

Ostatnia z propozycji kontrastuje z obniżką VAT-u, którą zaaprobował laburzysta Gordon Brown, dający Europie przykład, jak walczyć z kryzysem. „Tak, ale obniżka VAT-u to nie to samo co obniżenie podatku od dochodu: obniżając VAT sprawimy, że produkty będą tańsze, dzięki czemu ludzie znów będą więcej konsumować” - wyjaśnia.

Dobry wilk zwany flexicurity, który nie pożre państwa opiekuńczego

„Trzeba myśleć o najbiedniejszych” - podchwyci ten, kto wraz z kryzysem chce odzyskać klasyczne wartości socjaldemokracji: „Społeczeństwo sprawiedliwe, inkluzywne i zapewniające wszystkim zatrudnienie”. Ten duński ekonomista broni teraz pomysłu przeformułowania praw pracowniczych aby zamiast ułatwiać zwolnienie pracownika dawały możliwość skrócenia jego dnia pracy co jednocześnie dawałoby pracownikowi możliwość przekwalifikowania się dzięki kursom finansowanym z budżetu państwa. „W ten sposób, kiedy gospodarka się przebudzi, będą gotowi by zdobyć pracę wymagającą większych kwalifikacji”.

Flexicurity, czyli elastyczne bezpieczeństwo społeczne to idea, która napawa lękiem Włochów, Francuzów, Hiszpanów czy Portugalczyków. „Model duński był konstruowany przez 35 lat i nie da się go ot tak rozszerzyć na kraje o innej historii” - uspokaja. „Ponadto w Danii przeznaczamy 10% PKB na edukację, podczas gdy w Hiszpanii jest to jedynie 1,3%. Zgadza się, globalizacja powoduje, że w trakcie naszego życia wiele razy będziemy zmieniać pracę. Dlatego też mówię Sarkozy'emu, że jego idea flexicurity – z dużą dozą elastyczności i brakiem bezpieczeństwa nie jest dobra; z kolei Merkel mówię, że dużo bezpieczeństwa i mało elastyczności to też nie jest pożądana opcja”.