Polityka

Radovan Karadzić aresztowany w podmiejskim autobusie numer 73

Artykuł opublikowany 23 lipca 2008
Artykuł opublikowany 23 lipca 2008
Jeden z najbardziej poszukiwanych, domniemanych zbrodniarzy wojennych, Radovan Karadžić, został aresztowany.

Doktor Dragan Dabic, brodaty okularnik, przez lata prowadzący w Belgradzie prywatną praktykę z zakresu medycyny naturalnej, żył skromnie. Jak każdy przeciętny obywatel, spotykał się z sąsiadami, chodził na zakupy i korzystał ze środków komunikacji miejskiej. Jego zwyczajne życie zmieniło się na zawsze z chwilą aresztowania przez serbskie służby specjalne. Odciski palców i DNA nie kłamią. Dragan Dabic to jeden z najbardziej poszukiwanych domniemanych zbrodniarzy wojennych z okresu wojny w byłej Jugosławii – opinii publicznej szerzej znany jako Radovan Karadžić.

Karadžić to ten sam ukierunkowany nacjonalistycznie polityk, który na początku lat 90. w bośniacko-hercegowińskim parlamencie, otwarcie groził bośniackim muzułmanom eksterminacją. W tym czasie był szefem Serbskiej Partii Demokratycznej (SDS) i prezydentem samozwańczej Republiki Serbskiej. On i dowódca wojskowy bośniackich Serbów generał Mladić w latach 1992 do 1995, za pomocą czystek etnicznych, bezlitosnego bombardowania miasta i ludobójstwa, bezwzględnie dążyli do utrwalenia serbskiej władzy i scalenia ziem zamieszkałych przez Serbów w Bośni i Hercegowinie.

13 lat później

Radovan Karadžić nie został tak medialnie jak Saddam wyciągnięty z dziury w ziemi. Obyło się również bez dramatycznych nocnych negocjacji, jak w przypadku Milosevica. Obserwacja, identyfikacja, a w końcu aresztowanie 63-latka w autobusie linii 73 przebiegło gładko i bez rozlewu krwi.

Nagle, po tylu latach, stało się to możliwe. Proeuropejski prezydent Serbii Boris Tadić zdobył w maju większość parlamentarną, a jego rząd przejął kontrolę nad służbami specjalnymi. Dotychczas znajdowały się one pod protektoratem byłego koalicjanta Kosztunicy, który był przeciwny ekstradycji Milosevica.

Polityczną wolę współpracy prezydenta Tadića z Hagą z pewnością wzmocnił również prezent wyborczy z Brukseli. Pod koniec kwietnia Unia Europejska i Serbia zawarły bowiem, w najgorętszej fazie przedwyborczej walki, Układ o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA).

Pikanterii całej sprawie dodaje stanowisko postmiloszewiczowskich socjalistów. Ledwo minęły dwa lata od śmierci ich byłego lidera, a już zdążyli odnaleźć się w koalicji z dawnym wrogiem. Socjalistyczna Partia Serbii rządzi od niedawna wspólnie z Partią Demokratyczną (DS). Politycy tego ugrupowania doprowadzili do przekazania Milosevica do aresztu w Hadze. Zaś nowy minister spraw wewnętrznych Ivica Dacić, były rzecznik Milosevica i nowy lider partii, czym prędzej zapewnił opinię publiczną, policjanci, wykonujący jego rozkazy nie mieli nic wspólnego z aresztowaniem.

Grupa protestujących prawicowych ekstremistów z organizacji "Obraz", która zebrała się w Belgradzie w noc aresztowania, była zbyt mało znacząca, aby zakłócić spokój w serbskiej stolicy. Jedyną polityczną siłą, która mogłaby naprawdę wezwać do protestów i rozruchów, jest Serbska Partia Radykalna (SRS) Tomislava Nikolića.

Karadżić i Mladić: kto powiedział A, musi też powiedzieć B?

Wiedzą o tym rządzący w Belgradzie. Jednak ewentualne aresztowanie generała Mladića stanowi dla rządu duże wyzwanie. Były dowódca ma bowiem szerokie powiązania w środowisku byłych wojskowych i agentów służb specjalnych. Fakt, że minister obrony jest zaufanym człowiekiem Tadića, nie znaczy automatycznie, że panuje nad tą siecią znajomości i układów. Dla przykładu, w Serbii czynnych generałów jest 10 razy mniej niż tych w stanie spoczynku.

Szczególnie w Bośni i Hercegowinie, gdzie najbardziej widoczne są krwawe ślady pozostawione przez Karadzića i Mladića, tysiące Bośniaków świętuje aresztowanie poszukiwanego od ponad dekady zbrodniarza wojennego. Bośniaccy politycy wyrazili zadowolenie, reakcje są natomiast podzielone w Banja Luce, stolicy Republiki Serbskiej. Podczas gdy członkowie założonej przez Karadzića Serbskiej Partii Demokratycznej (SDS) grzmią o "anty-serbskiej sprawiedliwości", premier Republiki Serbskiej, Milorad Dodik, przyjął z zadowoleniem wiadomość o aresztowaniu. Tym samym polityczna presja na Republikę Serbską prawdopodobnie osłabnie. Spodziewano się bowiem, że Karadzić będzie się ukrywał właśnie w tej części Bośni i Hercegowiny albo w Montenegro, ostatecznie został zaś ujęty w stolicy. 

Autor tego artykułu, Dragoslav Dedovic, jest członkiem sieci korespondentów n-ost.