Polityka

Rhys Hughes: Życie bez pieniędzy jest jak pisanie bez litery 'e'

Artykuł opublikowany 4 kwietnia 2008
Artykuł opublikowany 4 kwietnia 2008
Walijski pisarz już jakiś czas temu porzucił realizm na rzecz absurdu. Jego ulubionym pisarzem jest Italo Calvino, a mistrzem i nauczycielem Queneau. Hughes rozpoczął swoje poszukiwania różnic w Europie rozpoczynając od Półwyspu Iberyjskiego.

Jest połowa grudnia, pochmurny dzień, godzina druga po południu. Spotykam się z 41-letnim pisarzem Rhys Hughesem, Walijczykiem pochodzącym z Porthcawl, na jednym z najważniejszych placów w Madrycie - Puerta del Sol. Na pierwszy rzut oka wydaje sie nieśmiały i zdystansowany. Po wypiciu gorącej herbaty w jednym z irlandzkich pubów rozpoczynamy rozmowę na temat literatury ubarwioną pytaniami na temat jego osoby, jego przeszłości i przyszłości. Nasza rozmowa sie wydłuża w trakcie spaceru ulicami hiszpańskiej stolicy widzianej okiem pisarza i podróżnika.

W poszukiwaniu absurdu

"Nie chciałem czytać słynnych pisarzy, ale tych, którzy potrafiliby mnie zaskoczyć" - rozpoczyna Hughes. Wszystko zaczęło sie od odkrycia największych pisarzy powieści fantastycznych takich jak Clark i Tolkien a jednocześnie członków stowarzyszenia Inklings (stowarzyszenie literackie zapoczątkowane w Oxfordzie w końcowych latach 60.). Następnie zaczął czytać takich autorów jak Wolf i Harrison, przez co bliższy stał mu się eskapizm, oderwanie od rzeczywistości, ucieczka w świat fantazji. Swój debiut pisarski zaliczył w magazynie literatury fantastycznej 'Fantascienza soft' mając tylko 14 lat.

Tak tez poznał wybitnego Italo Calvino, który przez długi okres wpływał na jego twórczość. To właśnie Calvino pomógł Hughesowi oddalić sie od realizmu.

Literatura logiczna i matematyczna

"Kiedy piszę, mam trzy cele", mówi Hughes. "Nie naśladować moich idoli, zastosować w najlepszy sposób swój talent pisarski i odnaleźć własny styl". Pytam go, dlaczego tak oddalił sie od stylu Calvino: "Chciałem sie wyróżnić, mieć własny styl".

Ma za sobą wykształcenie w naukach ścisłych. Odkrycie OuLiPo (warsztat literatury potencjalnej, założony w latach 60. we Francji). Oba te czynniki zbliżyły go do logiki. W ten sposób rozpoczął nowy styl pisarski polegający na manipulacji słowami i figurami geometrycznymi za pomocą lipogramów (gry językowe, w których nie pojawia się ani razu określona głoska). "Logika i matematyka sprawiają ze literatura nie jest schematyczna. Zbyt proste byłoby pisanie na białej kartce papieru - lepiej określić sobie wyzwania, limity" - stwierdza pisarz, odwołując sie do warsztatów literatury potencjalnej.

Odtwarzanie rzeczywistości stało się dla Hughes'a coraz trudniejsze. Dwa lata temu napisał nowelę realistyczną i była to jego ostatnia nowela tego gatunku, ale obiecuje w przyszłości spróbować ponownie, wykorzystując prawdziwą historię, ale z autorskim wykończeniem. "Mieszanka doświadczeń którymi obecnie żyję pomoże mi w udoskonaleniu tej obróbki".

Rhys Hughes: Gall w Lizbonie

"Nie znam Cię języku, ale Tobą piszę"

Hughes ma mnóstwo pomysłów. "Postaram się podróżować", mówi nieśmiało. "Chcę poznać nowych ludzi, nowe kultury, a jednocześnie dorosnąć".

Doświadczenie, jak to w Kanadzie, gdzie mieszkał cztery miesiące w jednej z fabryk na obrzeżach miasta bez prądu, dodało mu ochoty do pisania. A pisanie jest niezmiernie ważne, oznacza nie zapominać. Tak wiec zmienia styl swoich opowiadań, dostosowuje je do siebie.

W tym roku napisał książkę w języku portugalskim pod tytułem "A sereia de Curitiba"

zadedykowaną tylko i wyłącznie czytelnikom portugalskim.

"To swego rodzaju wyznanie miłosne", stwierdza, "do Portugalii i wszystkich Portugalczyków". To nie pierwszy raz kiedy pisze w obcym języku: pisał już po grecku i hiszpańsku, co zabawne, nie mówiąc w tych językach! To właśnie go wyróżnia, czyni z niego wyjątkowego pisarza. Stał sie popularny w środowisku portugalskim, a sukces powyższej książki dał mu możliwość poszerzenia horyzontów w Europie.

W 2006 roku wygrał slam poetycki w Swansea (otwarty konkurs poetycki słowa mówionego), ale na pytanie 'sława', odpowiada: "to takie wymaganie by dla innych stać się wyjątkowym".

Jego celem jest stworzenie stu opowieści powiązanych ze sobą.

Jego największy dylemat? Pogodzenie podróży z pisaniem. Problemy tak naprawdę są dwa: z jednej strony język - "ale to dlatego że jestem leniem". A z drugiej strony pieniądze, "ponieważ życie bez pieniędzy to tak jak pisanie bez 'e', jak Perec w 'La Disparition' (pierwsza powieść lipo gramatyczna, w której tekście nie pojawia się ani razu litera E)".

Różnorodność w Europie

Jak pisarz - podróżnik widzi Europę? "Utożsamianie sie z kulturą danego kraju jest niezwykle ważne, a fakt bycia Walijczykiem jeszcze bardziej sprawia że czuję sie inny". Il Galles to kraj w którym postęp jest bardzo wolny. W przeszłości przypominał bardzo Irlandię, do której nasz pisarz ma wieki sentyment. Obecnie "Irlandia rozwija się w dużo szybszym rytmie!"

Ostatnie miesiące spędził pomiędzy Portugalią, a Hiszpanią i nie znajduje dużej różnicy pomiędzy tymi dwoma krajami. Spogląda na nie jak na oddalone peryferia, jakby zupełnie zapomniane. Hughes zwraca uwagę na różnice pomiędzy młodzieżą hiszpańską, a brytyjską. W szczególności zauważa więź jaka łączy młodzież hiszpańską, której brakuje u młodzieży brytyjskiej, oraz fakt iż grupy są bardzo mieszane.

"Otwartość umysłu jest większa" - stwierdza, dokładnie na odwrót niż większość.

Jeśli interesuje Cię więcej, odwiedź blog lub myspace autora.

Zdjęcie na stronie głównej - Rosa/Flickr