Polityka

Serbska psychoza: młodzi ludzie między rasizmem, homofobią i przemocą

Artykuł opublikowany 2 marca 2011
Artykuł opublikowany 2 marca 2011
Belgrad to miasto, z którego ponad 66% młodych ludzi zmuszonych jest wyjechać za granicę na studiach, a puste wypowiedzi skorumpowanych polityków stają się skutecznym powodem wybuchu niezadowolenia. To stolica narodu z sercem nieubłaganie podzielonym między Rosję i Unię Europejską, gdzie przemoc wypełnia stadiony, ulice i wyobraźnię intelektualistów.
A polityka, zamiast zapobiegać, siłą tłumi zamieszki.

„Nie mogę się doczekać, aby skończyć uniwersytet i stąd wyjechać – zwierza mi się w kawiarni w Belgradzie Nevena, studentka archeologii – tutaj nie można znaleźć pracy, więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko spakować walizki”. Na takie problemy nie ma żadnej odpowiedzi ze strony Pałacu Prezydenckiego. „Nasza klasa polityczna jest niekompetentna i nie troszczy się o przyszłość kraju - wyjaśnia Senka, studentka dziennikarstwa - wszyscy to już zrozumieli: tu polityka to tylko slogany, apetyt na pieniądze i popularność”. Właśnie przyjechałem do Belgradu, miasta, które pomimo trwałych ran wydaje się świeże i pełne życia. Młodzi ludzie spragnieni nocnego życia przybywają tu również ze Słowenii, aby zabawić się. Jednak nie brakuje rozczarowanych i niezadowolonych, a gdy polityka odgradza się murem, oni dają znać o sobie, na przykład na stadionach.

Kiedy polityka gra w piłkę nożną

Napisy i symbole przeciwko nacjonalistyczne nawołujące do odbicia Kosowa i podziemnej walki z policją„Tutaj gra w piłkę nożną jest mylona z dumą narodową, która z kolei miesza się z religią – tłumaczy mi Aca pracujący dla dziennika „Blic” – to wpływa na politykę”. To prawda. Odkryłem to podczas spaceru na stadion Czerwonej Gwiazdy, jednej z dwóch drużyn piłkarskich. Przyszedłem z Partizanem, młodym kibicem Uros Misic, który podczas procesu pierwszej instancji został skazany na 10 lat więzienia za spowodowanie ciężkich oparzeń u policjanta podczas meczu między Czerwona Gwiazdą i Hajdukiem i od 2007 r. stał się bohaterem walki ze służbami porządku. „Atakując policję - słusznie wyjaśnia Aca – chce się zaatakować kraj, symbol represji i prześladowania zwolenników”.

Polscy kibice i nacjonaliści protestowali w Warszawie 20.02.2011 przeciwko niepodległości Kosowa

To właśnie zagorzali kibice Czerwonej Gwiazdy byli prawdopodobne prawdziwą iskrą zamieszek podczas meczu Włochy-Serbia 12 października ubiegłego roku. I nawet w tym przypadku, prawdziwego powodu nie należy szukać w przywiązaniu do klubu, ale w polityce, jak poświadcza choćby spaloną podczas meczu flagą Albanii. „Prawdziwą przyczyną tych fal przemocy jest prezes serbskiej piłki nożnej, Tomislav Karadzić” mówi nam Marko, kibic-pacyfista, którego spotykaliśmy przypadkowo w kawiarnianym ogródku w pobliżu Piazza della Repubblica; był w koszulce przedstawiającej prezesa za kratkami. „On jest skorumpowany - dodaje - musi odejść! Zanim został prezesem rozgrywek ligowych był szefem Partizanu, teraz kupuje mecze i Partizan klasyfikuje się na pierwszym miejscu, zawsze wygrywa”. W ten sposób tłumaczy się przemoc fanów Czerwonej Gwiazdy przeciwko narodowej drużynie. Kiedy próbuję zrozumieć więcej, zdaję sobie sprawę, że to temat tabu - żaden działacz serbskiego klubu nie chce ze mną rozmawiać, i nawet Marko Nikolovski, rzecznik prasowy drużyny, z godziny na godzinę przekłada nasze spotkanie, aż staje się nieosiągalny. Tracę całe popołudnie, czekając na niego w barze przy stadionie. Wypiłem więcej piwa niż przewidywałem, ale płacę ja.

Nacjonalistyczne ugrupowania: alternatywa dla partii politycznych

Poszukiwanie alternatywy dla polityki znajdującej się w rękach najbardziej skorumpowanych i niekompetentnych, to powód na powstawanie w Serbii różnych nacjonalistycznych organizacji, z ich ideologiami identyfikują się nawet zagorzali kibice. Radojko Ljubicic, lider 1389, nacjonalistycznej organizacji założonej w 2004 r., której nazwa pochodzi od daty legendarnej Bitwy na Kosowskim Polu między Serbią a Turcją [historycy do dziś spierają się, kto ją wygrał, przyp. tłum.], nie robi z tego tajemnicy.

„Różnica między nami a partiami politycznymi - opowiada nam w barze w centrum miasta – polega na tym, że my przedstawiamy nasz program. Oni tylko składają obietnice, których nie dotrzymują. Najpierw mówią dużo, wszystko dla dobra kraju, a następnie przyjmują pieniądze z USA i Europy i zmieniają karty na stole”. Dla nacjonalistów przystąpienia do UE to swego rodzaju zło absolutne. „Nikt z nich nie przeczytał Konstytucji Unii Europejskiej – mówi – ale my tak. Wejście do UE oznacza przyjęcie Paktu Atlantyckiego. Innymi słowy, jeżeli jeden z 27 musiałby bronić się przed Rosją, musimy mu pomóc. Dla nas jest to niedopuszczalne, podobnie jak rezygnacja z naszego Kosowa”.

Na pytanie o zamieszki podczas Gay Pride w październiku ubiegłego roku, odpowiedział: „Nie jesteśmy agresywni. To prawda, jesteśmy przeciwni Gay Pride, ponieważ Kościół Prawosławny twierdzi, że homoseksualizm jest nienormalny. Jednak manifestacja zorganizowana w ubiegłym roku była pokojowa. «Holy Parade», rozpoczęła swój marsz od katedry i okrążyła całe miasto”. Według Radojka w interesie rządu jest ukazanie ich jako agresywnych, tylko dlatego, że są opozycją popieraną w kraju. „Wydali pozwolenie na oficjalną rejestrację pod identyczną jak nasza nazwą innej organizacji, której członkowie to ekstremiści, są naprawdę agresywni i nie mają programu. Stanowi to naruszenie konstytucji”. „A potem wymyślili prewencyjne aresztowania – dodaje - To jest demokracja, jaką macie na Zachodzie: zostałem aresztowany przed rozpoczęciem manifestacji, aby uniknąć ewentualnych zakłóceń porządku. Tego dnia policja podjęła działania bez powodu i doszło do zamieszek, ponieważ chłopaki spontanicznie zaatakowali policję”.

„Homoseksualizm jest wbrew naszym konwencjom nakreślonym przez tradycję i chrześcijaństwo”

Przemoc istnieje nawet poza organizacjami nacjonalistycznymi. „Nie podoba mi się widok dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet razem – twierdzi Radojko – ale 90% ludzi w Serbii myśli podobnie, ponieważ homoseksualizm jest przeciwko naszej tradycji i chrześcijaństwu”. „Młodzi ludzie nie są zadowoleni z tego skorumpowanego systemu przyjętego za wzór od Londynu i Waszyngtonu, w którym gospodarka jest jedyną wartością. Wiele osób nie może znaleźć pracy, pomimo skończonych studiów, są nieszczęśliwi i widzą, że politycy nic dla nich nie robią, widzą oni jedynie korupcję i niesprawiedliwość, i po dwóch lub trzech piwach stają się agresywni”. Przekonuje się o tym wieczorem w „kafana” (karczma) w centrum miasta. W Belgradzie, w styczniu świętuje się prawosławny Nowy Rok i późno w nocy piwo leje się strumieniami. Niektórzy zapraszają mnie na drinka i gdy dowiadują się, że jestem Włochem, zmuszają mnie do nakręcenia filmiku, w którym należy powtarzać w języku niemieckim: „Kocham führera, kocham Hitlera, kocham Rzeszę”. Radojka uprzedzał mnie: „Nie jesteśmy agresywni, każdy wie, że ideologia prawdziwej przemocy pochodzi z Zachodu. Faszyści, neonaziści, anarchiści nie pochodzą przecież z Chin czy Rosji”. Ja jednak się boję. Aca zabiera mnie od towarzystwa.

Stworzenia tego reportażu było możliwe dzięki pomocy Senki Koracza i Ace Todoroviczowi, których serdecznie pozdrawiam i dziękuję im za pomoc.

Artykuł powstał w ramach nowego projektu cafebabel.com na lata 2010-2011 poświęconego Bałkanom: Orient Express Reporter.

Fot. główne © Mila Petkovic; Radojko i murale © Aca Todorovic; video: YouTube