Polityka

Słowenia: dziennikarzowi grożono śmiercią

Artykuł opublikowany 25 września 2012
Artykuł opublikowany 25 września 2012
Trylogia, która ukazała się w Słowenii na przestrzeni lata 2011 i wiosny 2012, ujawniła sekrety handlu bronią podczas konfliktu bałkańskiego oraz rolę, jaką odegrali w nim słoweńscy politycy. Stało się to cierniem w oku osób sprawujących władzę, magnatów finansowych oraz wszystkich tych, których ta publikacja demaskuje.
Mimo, że autor tekstu, Blaz Zgaga (38 lat), jest zmuszony żyć w ukryciu, nie poddaje się.

Dwóch reporterów, autorów „In the Name of the State”, trylogii dotyczącej handlu bronią w Słowenii, której ostatnia część, „Cover-up", ukazała się tej wiosny, staje w obliczu cenzury. Pytanie brzmi, czy istnieje grono czytelników zainteresowanych tym, jaką rolę odegrało ich państwo podczas wojny w Jugosławii, w latach 1991-1995? Jeden z autorów, Blaz Zgaga, mówi: „przemyt broni jest źródłem wszelkich skandali. W naszych publikacjach zebraliśmy twarde fakty, aby pokazać naruszenia, które miały miejsce w czasie embargo, nałożonego przez ONZ. Wojna w Jugosławii nie była prowadzona przez niewielką grupę, lecz także koordynowana przez inne państwa Europy". Podczas naszej rozmowy przez Skype'a, Zgaga zajmuje się swoją córeczką. Przy akompaniamencie jej gaworzenia, reporter rozpoczyna entuzjastyczną, pełną pasji, konkretną analizę historii, która pochłaniała go przez ostatnie cztery lata.

Czy słyszeliście historię o chorwackim oficerze?

Na zdj. Matej SurcZgaga zgadza się, że reputacja Słowenii jest nieposzlakowana. „Słowenia była sukcesem. To mały, przykładny kraj - dokładnie taki, jakiego potrzebowało USA i Unia Europejska. Kraj ten jest również niezbyt interesujący i nie przyciąga uwagi międzynarodowych mediów, w razie gdyby coś poszło nie tak. Wybraliśmy idealny moment na złożenie petycji przeciwko cenzurze i presji politycznej, wywieranej na dziennikarzy – w 2007 roku, tuż przed rozpoczęciem słoweńskiej prezydencji w Unii Europejskiej". Wraz z jedną spośród 571 składających petycję osób, Matejem Surcem (byłym korespondentem radiowym w Belgradzie i Waszyngtonie, który przekazywał informacje „na żywo, z pól bitewnych Bośni") Zgaga rozpoczął misję „prawie" niemożliwą.

W roku 2009, odnieśli ogromny sukces, kiedy to w wyniku przedłożonego wniosku o ujawnienie informacji, byli w stanie utworzyć cztery bazy danych, złożone z 6000 odtajnionych dokumentów, pochodzących z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwa Obrony Narodowej. Umożliwiło to uzyskanie odpowiedzi na pytanie o sposób, w jaki chorwacki oficer przekracza granicę wraz z trzema milionami niemieckich marek i płaci za broń. Poprzez „zaszyfrowane e-maile i niezliczone wyprawy samochodowe", Zgaga i Surc potajemnie pracowali w stolicy. Pierwsza część trylogii, „Sell", opublikowana w czerwcu 2011, koncentruje się na eksporcie zapasów broni skonfiskowanej Jugosłowiańskiej Armii Ludowej, podczas wojny w Słowenii,między 27 czerwca a 7 lipca 1991. Był to pierwszy konflikt militarny w tym kraju od czasów II Wojny Światowej. Z kolei druga część trylogii, „Resell", wydana kilka miesięcy później, miała charakter międzynarodowy – wymieniono w niej kraje zajmujące się eksportem broni:Bułgarię, Rumunię i Rosję. Trylogię czyta się niczym powieść sensacyjną z wątkiem szpiegowskim. Wiedeń służył za kwaterę główną dowództwa, podczas gdy transakcje dokonywały się w Budapeszcie, w porozumieniu ze spółkami zarejestrowanymi w Panamie i milionami dolarów, przekazywanymi (za pośrednictwem mafii z Odessy) polskim i ukraińskim eksporterom broni.

Czerwoni bękarci

Zgaga przyznaje, że czasami odczuwał brak motywacji: „to był olbrzymi projekt, okupiony wieloma nieprzespanymi nocami ale moi współpracownicy pchali mnie naprzód". Jak na kogoś, kto powinien mieć się na baczności, po otrzymaniu drogą internetową anonimowych gróźb (19 listopada), Zgaga brzmi zaskakująco jowialnie i wykluczając własny sektor jako pierwsze źródło ataku, kontynuuje: „pojawił się publiczny apel, by nas zlikwidować, abyśmy udusili się własną krwią. Został opublikowany przez propagandowe media partii. Nawet redaktor naczelny żartował, że możemy rozpoznać się jako „czerwoni bękarci" na opublikowanych tam zdjęciach. To nie są dziennikarze popierający interes publiczny, wystarczy spojrzeć na właścicieli gazet". W połowie pierwszej dekady XXIwieku, wielu kolegów dziennikarzy Blaza Zgagi zostało zastąpionych innymi, bądź zostało poddanych cenzurze z powodu sympatyzowania z polityczną opozycją. „80% redaktorów zostało zastąpionych nowymi, a to przysporzyło mi problemów z publikacją własnych artykułów. Miałem reputację kłopotliwego dziennikarza, ponieważ wiecznie zadawałem pytania" - mówi współautor trylogii, krótko po tym jak jego dom został przeszukany po skandalu z „Sawą” i ujawnieniu bałkańskiej operacji wywiadowczej USA. Nazwisko „Zgaga" oznacza po prostu zgagę i, jak dodaje sam dziennikarz, „brzmi wichrzycielsko".

"To menedżer, a nie polityk. (...) Jego celem było zrzucenie Janeza Jansy z krzesła".Krótka kariera Zgagi, jako wichrzyciela, rozpoczęła się, gdy był jeszcze dwudziestoletnim studentem socjologii. Dołączył do zespołu liberalnej, lewicowej gazety „Delo", nim zaczął piąć się wyżej. „Zaangażowanie w dziennikarstwo śledcze nie nastąpiło w wyniku mojej własnej decyzji. Za każdym razem, kiedy zagłębiałem się w temat, trafiałem na te same nazwiska. Nikt nie chce przyznać, że nam się to udało. Działania skorumpowanych elit, powiązane z handlem bronią, wciąż są utajnione. Jest to jeden z poważniejszych problemów w regionie. Milczenie jest największym przejawem lekceważenia". Nadzieja misji Blaza Zgagi, leży w społeczeństwie. To ono musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i ruszyć naprzód. „W King's College w Londynie, studia nad wojną są częścią wydziału humanistycznego. Możesz też iść do którejkolwiek księgarni w Londynie, wszędzie znajdziesz książki na temat wojny i rewolucji, w sekcji historycznej".

Zaś w Słowenii, tym które „miało odwagę opublikować taką książkę", jest „Wydawnictwo Sanje". Tak więc, czy trylogia jest w stanie wywrzeć wpływ na młodzież, w kraju, który właśnie przechodzi w inne ręce? „Zdrowy rozsądek wciąż tętni w słoweńskim narodzie" - mówi Zgaga, odnosząc się do wyborów z 4 grudnia - Janez Jansa, architekt przemytu broni, stracił w wyniku głosowania władzę, a jego prawicowa partia odniosła zaskakującą porażkę. „Młodzi ludzie zwykle nie interesują się polityką" - dodaje dziennikarz, „są zbyt zajęci walką o przetrwanie. Jednak szczęśliwy jestem wtedy, gdy czytelnicy dzwonią do mnie, lub gdy napotkani mówią mi, że zrozumieli". Istotnym jest, aby dostrzec, że Słowenia Zgagi, ponownie stała się „nudna".

Fot.: (cc) dzięki uprzejmości Blaz Zgaga oraz „Wydawnictwa Sanje"