Polityka

Spacerując po Czerwonym Meczecie

Artykuł opublikowany 15 września 2007
Artykuł opublikowany 15 września 2007
Byli pakistańscy premierzy Nawaz Sharif i Benazir Bhutto planują opuścić Londyn i powrócić do kraju z wygnania w związku z nadchodzącymi wyborami w Pakistanie. Pozycja obecnego prezydenta generała Perveza Musharrafa została mocno osłabiona przez lipcowe, dziesięciodniowe oblężenie Czerwonego Meczetu przez islamskich ekstremistów.

Młody kierowca zgubił drogę. W sierpniowym upale, w porze obiadowej, w pakistańskiej stolicy wielu kierowców zmierza w kierunku rysujących się na horyzoncie wzgórz Margalla. W mieście panuje taka atmosfera, że aż strach jest się zapytać o właściwą drogę. Niebieskie i białe znaki drogowe wskazują kierunek do serca Islamabadu, czyli do Meczetu Faisal oraz do słynnej części handlowej miasta, "Blue Area".

Czerwony Meczet nie jest miejscem dla turystów. Pomiędzy 3 a 10 lipca uzbrojeni bojownicy islamscy rozpoczęli oblężenie meczetu oraz znajdujących się obok niego seminariów, w proteście przeciwko obecnemu prezydentowi, generałowi Pervezowi Musharrafowi, który zdobył władzę w 1999 r. w wyniku przeprowadzenia bezkrwawego zamachu stanu. Pakistańczycy wciąż próbują oszacować skutki tych tragicznych wydarzeń, w których zginęło ponad 100 osób, w tym wiele dzieci, które służyły jako żywe tarcze oraz zakładników z seminarium żeńskiego Jamia Hafsa madrasa. "Nie można stosować prawa islamskiego (szarjatu) w stolicy" twierdzi Ashfaq Raja, Minister Informacji w liberalnym rządzie byłej premier Benazir Bhutto.

Bezpieczny, cichy

Sam meczet z daleka wygląda na nietknięty, jednakże z bliska widać, że jest trochę uszkodzony, poobijany. Jego dolna część nie jest już czerwona. Bazar Aabpara, który znajduje się obok meczetu, jest zawalony cegłami i kamieniami. Olbrzymia, pusta przestrzeń z wojskowymi strażnicami rozciąga się po lewej stronie meczetu tam, gdzie znajduje się zrównane z ziemią seminarium. Funkcjonariusze wojskowi są umieszczeni na strzeżonej werandzie kompleksu, za workami z piaskiem, nad nimi rozpościera się drut kolczasty. Uniknęliśmy spojrzenia strażników wtapiając się w grupkę przechodniów stojącą na drodze prowadzącej do wejścia Czerwonego Meczetu. "Tam zginęły córki wszystkich tych kobiet" - powiedziała jakaś kobieta, ignorując wściekle gestykulującego funkcjonariusza, który wykrzykiwał, że nie ma tu nic do oglądania.

"Jeszcze w miesiąc później ludzie ciągle znajdowali tam kawałki rąk, stóp, dziewczęce warkocze i skrawki Koranu w rynsztoku", opowiada taksówkarz z Attok, który od 47 lat jeździ po Islamabadzie i Rawalpindi. "Armia jest okrutna, ciała nie były natychmiast zabrane". Raja opisał również jak wiele tygodni później, kiedy to wierni w piątek udali się do meczetu, zastali tam krwawe szczątki. "Rząd jest zbyt okrutny", wtóruje mu kolejny kierowca. "Zabijano dzieci poniżej 7 lat kiedy przeprowadzano szturm na meczet w celu usunięcia z niego bojowników".

Strona ekstremistów

Osiemnastominutowa kaseta wideo przedstawia wersję pro - Talibańskich ekstremistów. Allah-hu-akbar allah - rozpoczyna się wezwaniem do modlitwy. Zbliżenie na białą kopułę i minaret meczetu, który jest filmowany poprzez gałęzie. Na filmie wyświetla się data 7 lipca 2007 - piaty dzień oblężenia w proteście przeciwko rządom prezydenta, a także prostytutkom i zachodnim filmom i muzyce.

Dźwięk strzału z broni przerywa film, zaraz po tym jak ukazały się postacie islamskich bojowników. Wysmarowana krwią twarz nieżywego imama, jego usta otwarte w grymasie ukazującym zęby. Dziewczyna w burce, napis "około 17 milionów studentów uczęszcza do pakistańskiego seminarium (madrasas)". Kilka metrów dalej od Czerwonego Meczetu widzimy parę młodych kobiet trzymających książki. Gdzie one studiują?

"Od wczesnego ranka aż do wieczora chodzę do seminarium czytać Koran", opowiada piskliwie dziewczyna w wywiadzie przeprowadzonym w meczecie podczas oblężenia. "Próbowałam pozbierać ciała moich wszystkich przyjaciół. Moje ręce były czerwone od krwi". Kiedy jej wysoki głos się załamuje kamera robi szersze ujęcie i pokazuje spowite w czerń postacie obok niej, jej odkrytą dłoń, trzęsącą się kiedy ona płacze. Niektórzy uczniowie seminarium to dzieci bogaczy i oficerów armii, brali udział w oblężeniu meczetu i byli sekretną bronią bojówkowych przywódców.

Wcześniej spotkałam też uczniów seminarium na obszarach wiejskich i jest to naprawdę ciężkie do zrozumienia, że fanatyzm może być aż tak wielki. Większość z nich znała już doskonale Koran w wieku dwunastu lat. Natomiast na inną skrajność natknęłam się w górskiej wiosce Abbottabad, na początku długiej autostrady Karokaram wiodącej aż do Chin. Tam kobieta o imieniu Rabia spaliła wszystkie zdjęcia ślubne swoich rodziców ponieważ twierdzi, że nie powinny istnieć żadne zdjęcia proroka Mohammeda ani jej rodziny. Pyta się: "Jaki jest sens, żebym uczęszczała do seminarium i uczyła tego wszystkiego skoro i tak nie wykorzystam tego w praktyce?"

Odjeżdżamy od meczetu, widzimy turbany i plakaty wyborcze. Poprzedni premier Pani Benazir Bhutto ogłasza, że 15 września opuści Londyn, miejsce swojego siedmioletniego wygnania. Media spekulują na temat jej podziału władzy z Musharaffem, który oznaczałby że jeśli główne wybory miałyby miejsce w grudniu, Bhutto prawdopodobnie stanie się przyszłym premierem, a Musharaff pozostanie prezydentem, ale nie będzie już zwierzchnikiem armii. Natomiast Musharaff zdążył już 10 września deportować innego byłego premiera, Nawaza Sharifa, do Arabii Saudyjskiej. Debata polityczna nadal trwa, podczas gdy Unia Europejska musi uporać się z kolejnym przedsięwzięciem – zorganizowaniem i wysłaniem do Pakistanu grupy niezależnych obserwatorów, aby nie powtórzyła się sytuacja z wyborów z roku 2002.