Polityka

Steffen Möller, "Niemiec z sąsiedztwa"

Artykuł opublikowany 24 kwietnia 2006
Artykuł opublikowany 24 kwietnia 2006
W Niemczech jest nikim, w Polsce gwiazdą. Przed dziesięciu laty przyjechał do Warszawy z Wuppertal (miasto niedaleko Köln) aby uczyć języka niemieckiego. Obecnie w Polsce każdy zna go jako wesołego Niemca z telewizji.

To moja ulubiona restauracja mówi Steffen Möller, otwierając drzwi do eleganckiej włoskiej restauracji. Tutaj przychodzę szczególnie często, mam nawet swój stolik - mówiąc to prowadzi mnie do przytulnego stolika w rogu.

Na zewnątrz, przy skrzyżowaniu Al. Jana Pawła II z Al. Solidarności gęsta i szara mgła pokrywa polską stolicę, dawniej będącą częścią bloku sowieckiego. Restauracja w której jesteśmy to przesycony duchem zachodu raj: piękne kobiety i eleganccy mężczyźni siedzą w przytulnych, skórzanych fotelach, mając nad sobą wysoki, pięknie zdobiony sufit. Przy czarnych drewnianych stolikach w przerwie na lunch rozmawia się raz po polsku, raz po angielsku. Do tego czarna herbata z dzbanuszka, Pizza Ruccola albo spaghetti Frutti di mare. Witamy w nowej Polsce.

"Zawsze chciałem mieszkać we Włoszech"

W środku siedzi Steffen Möller, wcześniej nie rzucający się w oczy mężczyzna ze starannie podstrzyżonymi włosami, w dżinsach i swetrze, z "Gazetą Wyborczą" pod pachą, jak się później dowiaduję jego ulubionym dziennikiem. Ma nieco ponad trzydzieści lat, jest pewny siebie i rozkoszuje się spojrzeniami obsługi, która z uwagą śledzi każdy jego ruch. Tak właściwie zawsze chciałem mieszkać we Włoszech, we Florencji - mówi niegdysiejszy student teologii - Ale wcale mi się tam nie podobało.

Dwutygodniowy kurs w Krakowie w czasie studiów uwolnił go od "włoskiego kompleksu" - jak sam określa swoją przypadłość - Po prostu poczułem, że pasuje mi polska mentalność. Mając 25 lat zmienił miejsce zamieszkania. Jedynym jego bagażem był dyplom z filozofii i teologii i szczątkowa znajomość języka polskiego.

Niemiecki sąsiad z podwórka

Najpierw zarabiał pieniądze jako nauczyciel niemieckiego w polskim gimnazjum, potem prowadził zajęcia z konwersacji na Uniwersytecie Warszawskim. Ale po 6 latach miał dość hałasujących uczniów i słabych językowo studentów. To był swego rodzaju przełom, przeprowadziłem się do Krakowa - z błyszczącymi oczami wspomina pierwsze kroki stawiane w roli artysty kabaretowego w Krakowie i pierwszy występ radiowy w audycji Artura Andrusa. Drugie miejsce w konkursie kabaretowym pomogło mu w zdobyciu roli w popularnym polskim serialu "M jak miłość" i prawdziwym przebiciu się.

Ten serial to w Polsce wydarzenie na skalę społeczną, absolutny hit - mówi z pewnością siebie. Ogląda go 10 mln ludzi i leci w najlepszym czasie antenowym. Steffen Möller jest w Polsce modelowym Niemcem. To sąsiad z podwórka, który jest rolnikiem, hoduje ziemniaki, a także prowadzi pub i ma pecha w miłości. Dla wielu ludzi na wsi jestem jedynym Niemcem, którego poznali - komentuje Steffen Möller - W Niemczech wprawdzie jest coraz więcej Polaków, ale kiedyś było to rzadkością. Tym samym stał się wzorem Niemca, co w dużym stopniu wpływa na wizerunek Niemców w Polsce. Wszystko co Steffen Möller mówi albo robi w telewizji jest "typowo niemieckie".

Europa da się lubić

Ktoś, kto publicznie przyznaje się do braku zainteresowania polityką, nigdy nie będzie w stanie w pełni wykorzystać swojej popularności, mówi. Dla mnie to przyjemne, że potrafię się trzymać z daleka od politycznych rozrachunków, często się zastanawiam jak wiele czasu traciłem przed wyborami do Bundestagu w Niemczech, które zawsze musiałem omawiać z przyjaciółmi.

Zaoszczędzony czas Steffen wypełnia innymi zajęciami. Przed trzema laty zaczął występować w show telewizyjnym "Europa da się lubić", w którym wraz z innymi europejskimi fanami Polski robi to, co lubi najbardziej: omawia przyczyny różnic w mentalności europejskiej. Poza tym prowadził pierwszą edycję polskiej wersji niemieckiego programu "Wetten, dass..." czyli "Załóż się". Zaczął także pisać książkę o polskim usposobieniu. Nie jest ważna moja książka, a polska mentalność - zaznacza.

Krzyż Zasługi ze Wstęgą Orderu Zasługi RFN na mankiecie

Jako odnoszący sukcesy artysta kabaretowy świadomie nie porusza w swoim programie tematów drażliwych. Jest w nim wprawdzie dużo polskich dowcipów, ale żadnych aluzji politycznych czy tematów związanych z papieżem. Ponieważ w Polsce Steffen Möller nauczył się szacunku wobec innych i powściągliwości. Niemiecka bezpośredniość nie jest tu znana, mówi. Tutaj nie krytykuje się otwarcie. Nie mówi się nic, tylko w bardzo rzadkich wypadkach kilka nieszkodliwych słów.

Ale nawet bez politycznych podtekstów - a może właśnie z ich powodu - Steffen Möller stał się gwiazdą, która zbiera nagrody i odznaczenia tak jak inni zbierają znaczki. Obok polskiej nagrody Telekamera, został także odznaczony Krzyżem Zasługi ze Wstęgą Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec.

- Mówiąc między nami, czy wspomina Pan czasy, zanim był Pan gwiazdą? Dlaczego został Pan właściwie w Polsce? - Ponieważ spodobała mi się polska mentalność, język i ludzie, no i oczywiście kobiety. Właśnie, kobiety. Steffen Möller nie znalazł jeszcze wybranki swojego życia, zyskał za to "miłość 40 milionów".