Polityka

Syriza i Podemos: czy Europa zaczyna lewicować?

Artykuł opublikowany 24 kwietnia 2015
Artykuł opublikowany 24 kwietnia 2015

Wszystkie są partiami antyestablishmentowymi popierającymi politykę prospołeczną i skupiającymi wokół siebie wszystkich „indignados" bez względu na wiek. Ich charyzmatyczni liderzy, którzy trafiają do serc wyborców, obiecują przywrócić nadzieję i godność w krajach dotkniętych polityką radykalnych oszczędności. Czy Europa zwraca się ku lewicy, czy może jest to jedynie słomiany zapał?

Pogłębienie kryzysu gospodarczego, które przypadło na rok 2010 sprawiło, że kraje Europy Południowej popadły w ubóstwo i nie są w stanie spłacać zaciągniętych długów. Stopy bezrobocia gwałownie wzrosły, a system opieki społecznej został narażony na ogromne cięcia. Zarówno młodzi, jak i starsi obywatele zostali pozbawieni nadziei oraz widoków na lepszą przyszłość.

Pod czujnym okiem największej europejskiej gospodarki - Niemiec - mieszkańcy Europy Południowej zaczęli protestować przeciwko szerzącym się nierównościom, korupcji rządów stosujących się do wymagań rynków oraz bezprecedensowo ostremu programowi oszczędności promowanemu przez Trojkę. Uczestnicy masowych marszy protestacyjnych, którym początek dała rewolucja indignados (oburzonych), zaczęli domagać się alternatywy dla pauperyzacji, której zostali poddani.

W krajach południowoeuropejskich zaczęły się formować partie antyestablishmentowe, na czele których stanęli młodzi wykształceni przywódcy głoszący ogólnikowe hasła. Ich celem było zachęcenie ludzi do tego, by walczyli o swoje prawa, świadczenia i życie. Wkrótce potem w europejskiej polityce odrodziła się lewica.

W 2012 roku powstała w Grecji Koalicja Radykalnej Lewicy - Syriza. Posługując się hasłem: „droga ku nadziei", uzyskała 16% poparcia w wyborach parlamentarnych, co uczyniło ją największą partią opozycyjną. Gdy zakres wyraźnie nieskutecznej polityki oszczędności zaczął się poszerzać, dotykając tych najbardziej potrzebujących, podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego poparcie dla partii wzrosło do 26,5%. Po przedterminowych wyborach parlamentarnych, które odbyły się w styczniu 2015 roku, partia doszła do władzy otrzymując 36-procentowe poparcie.

Zwycięstwo Syrizy, określane mianem „demokratycznego policzka" wymierzonego szeroko zakrojonej polityce oszczędności państw członkowskich, ucieszyło wszystkie anty-establishmentowe partie europejskie, które również chcą skorzystać na wzrastającej popularności Koalicji Radykalnej Lewicy. Nic więc dziwnego, że we Włoszech powstała koalicja wyborcza o nazwie „Inna Europa z Tsiprasem". Założono ją przed wyborami europejskimi w 2014 roku, w których Tsipras kandydował z ramienia Partii Europejskiej Lewicy na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej.

W Wielkiej Brytanii 15 posłów Partii Pracy wydało oświadczenie, w którym zachęcali do wprowadzenia zmian w zakresie polityki oszczędności oraz cięć wydatków, ponownego wprowadzenia franczyzy własności publicznych, a także przywrócenia umów zbiorowych oraz praw pracowniczych. Również posłowie Partii Zielonych z radością przyjęli wiadomość o zwycięstwie Syrizy, twierdząc, że „zwykli obywatele zaczęli sprzeciwiać się zdyskredytowanemu modelowi gospodarczemu".

Najprawdopodobniej drugą najważniejszą lewicową partią w Europie jest założona w 2014 roku hiszpańska Podemos („Możemy", red.). To populistyczne ugrupowanie stara się walczyć z problemami nieustannie pogłębiającej się nierówności społecznej, bezrobocia, kryzysu gospodarczego, renegocjując środki oszczędnościowe i redefiniując suwerenność. W wyborach europejskich w 2014 roku Podemos uzyskał 8% głosów i 5 miejsc w Parlamencie Europejskim. Według ankiety przeprowadzonej przez hiszpański dziennik El Pais, partia cieszy się obecnie poparciem 27,7% obywateli uprawnionych do głosowania i najprawdopodobniej wygra powszechne wybory, które odbędą się w tym roku.

Jej liderem jest 36-letni Pablo Iglesias, młody mówca pracujący przedtem jako wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie Complutense w Madrycie, który, podobnie jak Tsipras, wie jak wzbudzać w ludziach emocje, rozgrzać tłum i uzyskać ich poparcie. Dowodzi temu fakt, że aż 150 000 osób zgromadziło się podczas jego przemowy pod madrycką Bramą Słońca, kiedy Iglesias mówił o zmęczeniu Hiszpanów polityką oszczędności i szerzącą się złością spowodowaną przez tzw. „kasty", interesy państwa oraz polityczne elity. Wielokrotnie nawoływał on również uczestników marszu, by powstali i znów zaczęli marzyć, ponieważ jego partia zamierza przywrócić rządy ludu.

W tym roku wybory odbędą się jeszcze w ośmiu państwach europejskich i funkcjonujące w nich partie antyestablishmentowe również chcą na tym skorzystać. Portugalska Partia Socjalistyczna wzywa do wstrzymania polityki oszczędności w strefie euro. Z kolei irlandzka lewicowa partia opozycyjna Sinn Féin ma nadzieję na reakcję łańcuchową, dzięki której lewicowe partie znów dojdą do głosu.

Jednak podczas gdy lewica rośnie w siłę na dotkniętym cięciami południu Europy, na północy wciąż dominują poglądy skrajnie prawicowe. Francuski Front Narodowy, Alternatywa dla Niemiec, włoska Liga Północna oraz brytyjska Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa nabrały rozmachu (szczególnie po wyborach europejskich w 2014 roku) dzięki temu, że krytykowały politykę oszczędności oraz strefę euro oraz odmawiały złagodzenia zobowiązań pogrążonego w długach południa Europy, łącząc to z niechęcią do imigracji.

Kryzys gospodarczy w Europie stworzył przepaść pomiędzy lewicą i prawicą, sprawiając, że wyborcy jasno opowiedzieli się za jedną ze stron. Zanik płaszczyzny porozumienia może okazać się skazą na wizerunku Unii Europejskiej, jeżeli przedtem nie zostanie osiągniety kompromis.

Czy więc Europa zwraca się ku lewej stronie? Pozostaje nam uważnie przyglądać się sytuacji na kontynencie. W kazdym razie pewne jest to, że partie lewicowe zaczynają mieć w Europie coraz więcej do powiedzenia, a ich głosy przeciwko dominacji neoliberalnych hegemonów są coraz głośniejsze.

Młodzi przywódcy są w stanie zapewnić konieczny Europie wstrząs, który zedrze z niej garnitur i krawat (i cały wizerunek korporacyjny, który się z nimi wiąże), ponieważ aby odzyskać zaufanie ludzi trzeba wyglądać, myśleć i zachowywać się tak, jak oni oraz działać dla nich, nie dopuszczając do tego, by kilkoro „wybrańców" rządziło i gnębiło większość. Nawet jeśli ten plan się nie powiedzie, lewica wciąż zasługuje na szansę.