Polityka

Tak daleko, tak blisko

Artykuł opublikowany 29 marca 2007
Artykuł opublikowany 29 marca 2007
Nowe państwa Unii Europejskiej, Bułgaria i Rumunia, wiedzą zadziwiająco mało o sobie nawzajem.

Na 793. kilometrze koryta Dunaju, przy bułgarsko-rumuńskiej granicy, Tenko Milev zarzuca wędkę patrząc chmurnie na drugi brzeg, gdzie zaczyna się rumuńskie terytorium. Ma 59 lat i, jak prawie jedna czwarta mieszkańców gospodarczo słabego regionu Vidin, jest bezrobotny. Po drugiej stronie rzeki, w rumuńskim Calafat, jest podobnie. O tym Tenko Milev wie jedynie z opowiadań. Po tamtej stronie jeszcze nie byłem. Może jest im lepiej. A może gorzej. Kto to wie?

Jak Flip i Flap

Tak jak dla Tenko Mileva, drugi brzeg Dunaju stanowi dla wielu ludzi "Terra Incognita". W nieregularnych odstępach czasu przepływa prom z jednego brzegu na drugi. Na 500 kilometrach granicy rzecznej obu krajów jest zaledwie jeden most. Między Vidin i Calafat ma powstać drugi. Jednak rozmowy na ten temat prowadzone są od lat.

Brakujące mosty na drugą stronę... Zadziwiające ale symboliczne dla stosunków obu krajów, uważa Albena Shkodrova z Balkan Investigative Reporting Network w Sofii. Bułgaria i Rumunia są trochę jak Flip i Flap - jeden duży, drugi mały, obaj trochę dziwni, stający sobie nawzajem na drodze. Od lat zajmuje się stosunkami pomiędzy państwami bałkanskimi. Poza socjalistyczną przeszłością, Bułgaria i Rumunia nie mają wiele wspólnego. Według Albeny Shodrovej, pomiedzy niegdyś socialistycznymi krajami panuje sztuczna przyjaźń. Rumuński dyktator Nicolae Ceauşescu przejawiał krytyczną postawę wobec Mosky. Bułgaria, z Todorem Żiwkowem na czele, należała do grona wiernych sojuszników Rosji.

Osły, złodzieje i kryminaliści

Romańskie korzenie spowodowały że Rumunia czuła się od dawna jak samotna wyspa na słowiańskim morzu. W latach 80. oba kraje oskarżały się nawzajem o zanieczyszczanie środowiska przez fabryki chemiczne położone nad Dunajem. Po obaleniu komunizmu oba kraje były zbyt zajęte własnymi problemami, dla problemów sąsiadów zabrakło czasu. Chęć wstąpienia do UE wywołała atmosferę konkurencji i strach przed rywalem. Szansy współpracy dostrzeżono stosunkowo poźno.

Jednak ludzie wiedzą bardzo mało o sobie nawzajem. Trzy lata temu bułgarski biznesmen, Emil Vutczew, bardzo był ciekaw swojego pierwszego spotkania z Rumunami. Jego zasób informacji nie przekraczał stereotypów o biednych Rumunach, którzy kradną. Na ulicach jest pełno osłów i szalonych kierowców. Byłem zdziwiony gdy usłyszałem bezbłedny angielski przez telefon. Emil trafił na wykształconych, doświadczonych, postępowych ludzi. Opowiedzieli otwarcie o swoich obawach. Że jak tylko przejadą most nad Dunajem ukradną im samochód. Że u nas wszyscy to kryminaliści. Potem zrozumieli, że Bułgarzy i Rumuni mają ten sam styl życia, te same problemy, no i te same uprzedzenia wobec siebie.

Brak kontaktów pozwolił przetrwać starym stereotypom. Kto posiada wystarczającą ilość pieniędzy woli jechać do zachodniej Europy. Dotychczas zwykle nie było powodów do sąsieckich odwiedzin. Kiedyś opłata graniczna wynosiła 50 euro. Dla prostych ludzi to zbyt duża kwota żeby spontanicznie przekraczać granicę. Graniczne regiony są tak ubogie, że nie istnieje wymiana ani handel przygraniczny. Nawet jeśli przekroczy się rzekę, stwierdza Albena Shkodrova.

Z czasem zniesiono opłaty graniczne. Przejscie jest wolne od opłat. Planowany most między Vidin i Calafat wnosi nadzieję po obu stronach: na inwestrów i wzrost gospodarczy dzięki nowym drogom transportu z Europy zachodniej. Wstęp do UE jest nie tylko nadzieją na lepsze życie w obu krajach. Może być rownież początkiem nowych, lepszych stosunków między nimi.

Od 1 stycznia 2007 Rumunia Bułgaria są członkami Unii Europejskiej. Aby to uczcić cafebabel.com rozpoczyna cykl artykułów poświęconym sprawom nowych członków UE.

Autorami wszystkich artykułów są członkowie niemieckiej sieci korespondentów n-ost (www.n-ost.de). N-ost powstała w grudniu 2005 w Berlinie, zrzesza dziennikarzy z ponad 20 krajów, a jej celem jest tworzenie łączności między Wschodem i Zachodem Europy, wspieranie demokracji, wolności słowa i integracji w Unii Europejskiej.