Polityka

"Tsunami Grillo" przechodzi przez Włochy

Artykuł opublikowany 27 lutego 2013
Artykuł opublikowany 27 lutego 2013
Centrolewicowa Partia Demokratyczna Pier Luigiego Bersaniego i centroprawicowy Lud Wolności (PdL) walczą o miejsca w parlamencie. Jednak największym zaskoczeniem wciąż pozostaje wynik komika, aktora i działacza publicznego Beppe Grillo (24% głosów). Oddanie na niego głosu to forma protestu wobec politycznej rzeczywistości Włoch.

Dziennik La Repubblica zasygnalizował, że groteskowe wybory, które odbyły się we Włoszech 24-25lutego, mogą nie wyłonić stabilnego rządu. Wydaje się, że po tym jak wyborcy oddali los kraju w ręce Berlusconiego, ”Bel Paese” dalej będzie tkwił w sytuacji bez wyjścia. Nocne rozrywki ”Il Cavaliere” u boku młodych i atrakcyjnych kobiet są wszystkim dobrze znane, jego wątpliwe poczucie humoru także, a mimo to wydaje się, że po raz czwarty aspiruje on do objęcia fotela pierwszego ministra.

Jakiego asa chowa w rękawie Berlusconi? Może to słowa uznania dla działań Mussoliniego, jakie wyraził w Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu? Może prezent jaki sprawił włoskim kibicom, przenosząc piłkarza Mario Balotelli do klubu AC Milan? A może obietnica zniesienia podatku od nieruchomości IMU, który został wprowadzony przez technokratyczny rząd Montiego (wcześniej podatek nie obejmował rodzin posiadających tylko jedno mieszkanie lub dom, po reformie objął wszystkie gospodarstwa domowe), i który wywołuje powszechne niezadowolenie wśród obywateli.

Włosi powiedzieli nie dla technokratycznej polityki, ”spending review” i  reżimu oszczędnościowego

Poza niepokojąco dobrym wynikiem Berlusconiego i nie mającą dużego znaczenia obecnością jego przeciwników, takich jak: Oscar Giannino (0,9% głosów w senacie, 1,1% w Izbie Deputowanych) oraz Antonio Ingroia (odpowiednio: 1,8% i 2,2%), zaskakuje dotkliwa porażka ustępującego premiera Mario Montiego. Włosi jasno wyrazili sprzeciw wobec jego technokratycznej polityki, wprowadzeniu ”spending review” (rewizja wydatków) i reżimowi oszczędnościowemu wdrożonemu przez jego ministrów. Wyborcy pokazali swoje niezadowolenie, wybierając korupcję.

Włosi oddali także ”symboliczny” głos, którego ,de facto, konsekwencji nie przewidzieli, a który stwarza zagrożenie dla całego kraju. Nie oparli się urokowi i wulgarnym, ale przyciągającym uwagę antysytemowym sloganom Beppe Grillo. Doszli do wniosku, że Vaffanculo Day (w dosłownym tłumaczeniu ”Dzień spieprzajcie”) to dla nich jedyne rozwiązanie. Najważniejszy rezultat tego zbiorowego dramatu został określony jako ”tsunami Grillo”. Dzięki niekonwencjonalnej kampanii jego ugrupowanie "Ruch Pięciu Gwiazd" zdobyło w ciągu kilku lat 20% poparcie i będzie teraz musiało przekształcić się w oficjalną partię polityczną. Sukces ten został osiągnięty z dala od kamer telewizyjnych, za to przy pełnym wykorzystaniu potencjału internetu – cyfrowa demokracja stała się dla Beppe Grillo narzędziem do rozpropagowania jego haseł politycznych. Ale to zrozumiałe – przecież to najpopularniejszy włoski bloger.

Fot.: (cc) 20centesimi/flickr