Polityka

"Turcja pozostaje demokracją pod kontrolą"

Artykuł opublikowany 20 lipca 2007
Artykuł opublikowany 20 lipca 2007
Turcy wybrali: zwyciężyła Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) premiera Recepa Tayyipa Erdogana

Kryzys polityczny, islam, kwestia kurdyjska... Perspektywa członkostwa Turcji w Unii Europejskiej zaczyna wywoływać coraz więcej wątpliwości. Hamit Bozarslan, dyrektor Instytutu Studiów Islamskich w Wyższej Szkole Nauk Społecznych (EHESS) dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami w tych kwestiach.

Jak można najogólniej scharakteryzować stosunki Turcji z Unią Europejską?

Część "spekulacyjna" tych relacji powiększa się od 2004 roku i osobiście żałuję że tematy poruszane przez media i polityków są przedstawiane w sposób nieprofesjonalny i płytki. Zbyt często zapomina się, że sprawy w Turcji mają się źle. Rozwija się tu rodzaj "narodowego socjalizmu", wedle którego Turcy stanowią nację prześladowaną przez inne narody i wrogie warstwy własnego społeczeństwa. Dlatego też należy zaangażować się w walkę o wyzwolenie kraju od Kurdów, Ormian i chrześcijan... Ten ruch społeczny może stać się zgubny dla ewentualnej integracji z Unią.

Czy można uważać że obecny kryzys polityczny będący następstwem ostatnich wyborów nie jest następstwem jeszcze wcześniejszych tendencji?

Dokładnie, od kiedy "ojcowie chrzestni" Turcji - Gerhard Schroeder i Bill Clinton - zniknęli z politycznej sceny, uczestniczymy w postępującej degradacji sytuacji.

Jaką rolę powinna odgrywać Unia Europejska?

Problemem jest fakt, iż od 1999 roku, czyli daty zaakceptowania tureckiej kandydatury przez Brukselę, Ankara nie prowadzi spójnej polityki lecz podejmuje decyzje z dnia na dzień. Brak było rozmów dotyczących "mapy drogowej" i dokładnych kryteriów członkowstwa, ponieważ kryteria kopenhaskie nie wystarczą. Wierzono, że scenariusze greckiego, portugalskiego czy hiszpańskiego wyjścia z dyktatur zadziałają i w tym przypadku. Jednakże Turcja nigdy ich nie poznała i to jest źródłem jej wad i problemów.

Czy zerwanie negocjacji z Unią Europejską jest możliwe?

Ta możliwość jest rozpatrywana przez grupy będące częścią tureckiego establishmentu i armii, które optują za wycofaniem kandydatury Ankary. Jest to przypadek generała Tuncera Kilinca stojącego kiedyś na czele Narodowej Rady Bezpieczeństwa, jednego z najpotężniejszych organów władzy. Kilinc domaga się zbliżenia z Rosją ! Ta eurofobia jest zagrożeniem dla Turcji i nie chodzi tu tylko o prosty nacjonalizm.

Ale czy sojusz z Rosją jest naprawdę opłacalny?

Gospodarka turecka jest tak mocno zintegrowana z gospodarkami państw unijnych, że taki sojusz z Moskwą nie ma racji bytu. Niemniej historia widziała już wielokrotnie tak nagłe zmiany sojuszy.

Co myśli Pan o projekcie prezydenta Francji dotyczącym stworzenia przestrzeni europejskiej, w skład której miałaby wchodzić i Turcja?

Bardzo trudno prognozować sytuację Turcji za 20 czy 30 lat. Myślenie o Unii w znaczeniu terytorium jest całkowicie absurdalne. Zresztą potrzebujemy, aby Unia była bardziej obecna w strefie śródziemnomorskiej pełniąc rolę mediatora między Stanami Zjednoczonymi a Bliskim Wschodem.

W ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować w Turcji poruszenie w kwestii praw człowieka, ludobójstwa Ormian, mniejszości kurdyjskiej, ale bez mówienia o zabójstwie ormiańskiego dziennikarza - Hranta Dinka...

Turcja jest demokracją pod kontrolą wojskowych. Chodzi tu o turecką historię: żołnierz jest postrzegany jak obrońca integralności narodu. Znam profesorów oskarżonych o "znieważenie" pamięci Attaturka. Mustafa Kemal jest cały czas ogromnie szanowany. Trzeba wyeliminować z życia politycznego Turcji ideę, wedle której renesans kraju jest związany z ciągłą eliminacją "wrogów", na przykład Ormian.

Czy Unia Europejska nie jest kartą przetargową? Czy nie powinna używać swoich wpływów do skierowania Turcji na dobrą drogę?

Ważne, by Bruksela działała w kierunku wzmocnienia marginalizowanych ruchów demokratycznych. Niemniej, potrzeba aby te zmiany wyszły od wewnątrz. Turcja czeka na obietnicę pełnego wejścia do Unii. W kwestii uprzywilejowanego partnerstwa, odpowiem że już ma to miejsce. Dodatkowo to Europa powinna uwrażliwić swoją opinię publiczną na Turcję. Uważam że Europejczycy obawiają się najbardziej skutków nie respektowania praw człowieka niż innych kwestii.