Polityka

Unia Europejska i Wielka Brytania: czy ta historia zakończy się happy endem?

Artykuł opublikowany 16 lipca 2013
Artykuł opublikowany 16 lipca 2013

Wielka Brytania i Unia Europejska często nie mogą znaleźć wspólnego języka. W momencie, gdy sytuacja na scenie politycznej nieustannie się pogarsza, a kryzys gospodarczy trwa, coraz trudniej odgadnąć, kiedy tak naprawdę te dwie strony zaczęły się odpychać i czy istnieje jeszcze szansa na to, że kiedyś zaczną się przyciągać.

Pewien aspekt brytyjskiej tożsamości narodowej jest kojarzony z wiktoriańskim wizerunkiem ”wspaniałej izolacji” – Brytyjczycy to dumny naród, który często sprzeciwia się diabolicznym intrygom na Starym Kontynencie. Pomimo tego, Wyspy nie są w stanie całkowicie odciąć się od europejskiego postępu, dziedzictwa kulturowego, a nawet pogody. Chcą kultury pełnej kawiarenek z tarasami, piekarni i dziesiątek kafejek na każdym rogu, sprawnego transportu publicznego oraz – owszem – chcą prawdziwego lata. Wielu mieszkańców Wielkiej Brytanii nie jest w stanie zrozumieć powodu, dla którego potężne gospodarki, takie jak francuska czy niemiecka, są gotowe podpisywać traktaty gwarantujące odpływ ciężko zarobionych pieniędzy z ich skarbu państwa do sąsiednich krajów o mniejszym potencjale gospodarczym. Europejczycy mają natomiast zgoła inne podejście do Brytyjczyków. Współczują im deszczowej pogody, obserwują ich nieskuteczność i pytają, dlaczego tak uparcie sprzeciwiają się oni przystąpieniu do projektu europejskiego. Jak Wielka Brytania może być silnym zawodnikiem na arenie gospodarki światowej bez czerpania korzyści, jakie płyną z całkowitej integracji z Unią Europejską?

Mieszane uczucia

Brytyjska partia Liberalnych Demokratów, która obecnie rządzi w koalicji z Partią Konserwatywną, przyjmuje postawę otwarcie proeuropejską. Liderem partii jest Nick Clegg. Premier i konserwatysta David Cameron, często ignorował uwagi demokratów, aby nadać linii zbliżenia europejskiego nieco surowszy wymiar. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa otwarcie manifestuje swoją niechęć odnośnie pełnego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. W odbywających się niedawno w Eastligh wyborach uzupełniających, Partia Niepodległośći Zjednoczonego Królestwa uzyskała najwięcej głosów po partii Nicka Clegga, tym samym wyprzedzając konserwatystów (trzecia pozycja). Stojący na czele Partii Niepodległości Nigel Farage przyznał, że było to coś więcej niż tylko ”wyraz sprzeciwu” , czy chęć pokazania ”środkowego palca tym, którzy są u władzy”.

Sytuacja w Europie wygląda natomiast zupełnie inaczej. Niemcy uważają, że Unia Europejska to coś więcej niż tylko blok ekonomiczny, czy też luźny sojusz polityczny między państwami. Wspólnota Europejska to dla nich reprezentant, który broni interesów narodowych swych członków w taki sposób, by nie dochodziło do konfliktów międzynarodowych. Niemcy traktują powstanie Unii Europejskiej jako pierwszy w historii przypadek, kiedy Europa została zjednoczona dzięki łączącym wszystkie kraje członkowskie, nienarzuconym ideałom. Nie mają oni wątpliwości co do tego, że wspólnym wysiłkiem, taki stan da się utrzymać. Przynależność Niemiec do UE uczyniła cuda, doprowadzając kraj do obecnego rozkwitu w dziedzinie eksportu. Pomimo tego, że niekorzystna sytuacja gospodarcza w wielu państwach strefy euro sprawia, że wartość europejskiej waluty nadal jest niska, nie osłabia to niemieckiego eksportu . Najsilniejsze gospodarki UE zawsze będą głównymi podatnikami we Wspólnocie, jednak to dzięki nim dofinansowanie z budżetu Wspólnoty może trafiać do regionów poszczególnych krajów członkowskich i pomóc im się rozwijać, gdy ich własne rządy odmawiają udzielenia wsparcia finansowego.


Nie taka Unia straszna, jak ją malują


Prasa na Wyspach nieprzerwanie skarży się na wzmacniające się wpływy Brukseli w brytyjskim rządzie. Obywatele Zjednoczonego Królestwa mówią: ”Mieliśmy wątpliwości co do przyjęcia euro i dziś widzimy, że podjęliśmy słuszną decyzję w tej kwestii. Gdybyśmy się wtedy nie wstrzymali, dotkliwiej odczulibyśmy rujnujące skutki kryzysu gospodarczego”. Podkreślają także, że świadomie nie zgodzili się na ratyfikację wielu znaczących traktatów UE, takich jak Układ z Schengen. Z premedytacją nie wzięli również udziału w negocjacjach w sprawie budżetu na czas kryzysu. Brytyjczycy są świadomi, że w latach osiemdziesiątych premier Margaret Thatcher ciężko walczyła o swój słynny rabat brytyjski, czyli zmniejszenie wysokości składki wpłacanej przez Wielką Brytanię do kasy Unii Europejskiej. Już w 1960 roku jej poprzednik Harold MacMillan opisał Wspólnotę Europejską jako ”próżne i wpływowe imperium karolińskie, jeszcze pod wpływem Francji, ale już wkrótce rządzone przez Niemcy”.

Wypracowanie jakiegokolwiek wspólnego stanowiska między Wielką Brytanią i Unią Europejską zawsze będzie wymagało ogromnej współpracy z obu stron. Wielka Brytania musi zrozumieć, że Bruksela posiada ogromny wpływ na wiele krajów reszty Starego Kontynentu. Nieodzowne jest również to, aby Brytyjczycy zdali sobie sprawę z wymiaru konsekwencji, jakie może pociągnąć za sobą decyzja o odseparowaniu się od Wspólnoty. Unia Europejska, ze swojej strony powinna bardziej postarać się przekonać do siebie społeczeństwo brytyjskie, które w większości nie zna zasad jej funkcjonowania i prawdziwych celów. Aby dobrze zrozumieć opory po drugiej stronie kanau La Manche, władze Unii powinny również uważnie rozważyć argumenty brytyjskich eurosceptyków.

Podsumowując, jeśli Unia Europejska chce podbić serca Brytyjczyków, powinna przyjąć trochę łagodniejszą i mniej biurokratyczną taktykę. A zaczynać trzeba niezwłocznie, bo w Zjednoczonym Królestwie coraz częściej mówi się o referendum w sprawie pełnego członkostwa, które miałoby odbyć się po następnych wyborach do rządu. 

Fot: główna (cc) [noone] tony/ flickr/ strona autora