Polityka

Urlopowa Ula i wysepki dla kaczek, czyli Europa w sezonie ogórkowym

Artykuł opublikowany 6 sierpnia 2009
Artykuł opublikowany 6 sierpnia 2009
Jak to się stało, że niemiecka minister zdrowia dopuściła do kradzieży służbowego auta podczas urlopu w Hiszpanii? I dlaczego na Boga samochód nie był ubezpieczony? Tego rodzaju zaniedbania są w ojczyźnie biurokracji niedopuszczalne.
Jednak nie tylko dla niemieckiej „Minister Bezwstydnej” (Berliner Zeitung) to lato będzie dokuczliwe: zastój w czasie sezonu ogórkowego zachęca do masowej, medialnej produkcji skandali i afer.

Nawet tajemnicze odnalezienie się samochodu nie pomogło biednej „Urlopowej Uli”, jak tytułuje ją niemiecka prasa. Medialne zamieszanie wokół Alicante nie pozwoliło zatuszować całej sprawy. I to pomimo faktu, że oficjalnie użycie samochodu służbowego było całkowicie poprawne. Dopiero bezpośrednia bliskość wyborów do Bundestagu i letni marazm w redakcjach uczyniło z faux pas pani minister skandal lata.

Brytyjscy politycy w krzyżowym ogniu pytań: drugie mieszkanie na wysepce dla kaczek

(zdj.: Gin in teacups/flickr)Poruszenie wywołane tą sytuacją przywodzi na myśl ujawnienia, które wzburzyły w czerwcu tego roku brytyjską opinię publiczną. Skandal wokół wydatków państwa na polityków dotyczył prawie wszystkich reprezentantów Izby Niższej, którzy z pieniędzy podatników finansowali swoje dodatkowe mieszkania, zapominając przy tym o zapłaceniu przypadających podatków. Teoretycznie postępowanie było legalne, wykraczało jednak dalece poza granice dobrego smaku. Poprzez stopniowe opublikowanie całościowego zestawienia kosztów parlamentarzystów angielska opinia publiczna została poinformowana nie tylko o tym, że wybrani przez nich przedstawiciele finansują sobie kosztowne mieszkania korzystając z państwowych pieniędzy, ale jako wydatki służbowe deklarują zakup pieluch oraz budowę domków dla kaczek w przydomowym stawie.

Dzięki codziennie ujawnianym nowym faktom nakład „Daily Telegraph” poszybował w górę, a politycy wszystkich partii musieli się gęsto tłumaczyć. Od kiedy zaś „Guardian” odkrył w czerwcu zalety crowdsourcingu i rzucił hasło „Investigate your MP’s expenses!“, tysiące Brytyjczyków przekopuje udostępnione w formie elektronicznej rachunki polityków w poszukiwaniu nowych domków dla kaczek.

Żmija wyhodowana na piersi wielkiego narodu: kryminalne małżeństwa w szaleństwie luksusu

(zdj.: petitesphrases/flickr)W kraju „prezydenta Bling-Bling” z tego rodzaju skandalami obywatele liczyli się już od dłuższego czasu. Jednakże nawet przysłowiowa francuska lekkość nie uchroniła ich przed niemiłymi niespodziankami: ogromne oburzenie wywołał proces byłego mera piątej dzielnicy Paryża, który przez lata wpisywał na listy wyborcze swojego okręgu nieistniejących wyborców, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Kryminalne machlojki małżeństwa Tiberi wykrył satyryczny magazyn „Le Canard enchainé”.

Skandal z udziałem Tiberi został jednak przyćmiony przez przypadek socjalistycznego polityka Juliena Dray´a, założyciela stowarzyszenia SOS-Rasizm, znanego do tej pory ze swej uczciwości. Media od paru tygodni zajmują się plotką o luksusowym zegarku Dray’a za kilkanaście tysięcy euro. Zmęczone letnim upałem umysły Francuzów frapuje pytanie, w jaki sposób poseł mógł pozwolić sobie na taki luksus, nie sięgając przy tym po pieniądze organizacji.

Radości starości: mała przyjaciółka Berlusconiego

(zdj.: Ciu Pix/flickr)W obliczu tego sknerstwa Włosi mogą tylko z niedowierzaniem potrząsnąć głową. Przyzwyczajeni od czasów powstania republiki do sprzeniewierzania podatków i nadużyć urzędu przez swoich reprezentantów, nie ekscytują się już podatkowymi grzechami polityków. Ale od czego Włosi mają swojego rycerza? Ponieważ sumiennie dostarcza on prasie coraz to nowych tematów do plotek, zainteresowanie kontami parlamentarzystów oscyluje w okolicach zera. Pikantne szczegóły pożycia miłosnego głowy państwa pojawiły się akurat w porę, aby w sezonie letnim zapełnić strony „La Repubblica” i „L‘Espresso”.

Czy Berlusconi utrzymuje podejrzane stosunki z nieletnią? Nowy dowód na jego mimo podeszłego wieku wciąż niezłomną potencję. Rozwód z wieloletnią żoną? Przecież stara prukwa już od dawna nie jest wystarczająco reprezentatywna. Gorący romans z Call girl? Marzenie każdego starzejącego się Włocha! Zagraniczna prasa zaś gorączkuje się plotkami zgodnie z wszelkimi regułami sztuki, a weekendowe wydania naszpikowane są obciążającymi zdjęciami.

I znowu problem z alkoholem: wódka w polskim parlamencie

Zaglądając do wschodnich sąsiadów można stwierdzić, że zajmuje ich głównie temat nawyków alkoholowych głowy państwa. Przykładowo w Polsce na topie jest pytanie, który ze współpracowników prezydenta złożył zamówienie na 400 miniaturowych butelek alkoholu, opróżniając je potem w krótkim czasie. Radio Zet szacuje koszty zakupionych w przeciągu 2 miesięcy wódki, whisky i brandy na ponad 3.000 złotych. Narzuca się pytanie, czy prezydent Lech Kaczyński nie ma przypadkiem problemów z alkoholem? Od plotek aż huczy. Wyjątkowo ciężki przypadek megalomanii czy może początek końca polskiego państwa?

To pytanie stawiają sobie także mieszkańcy innych europejskich krajów. Czy reprezentujący ich politycy, którzy spędzają wakacje na koszt podatników w towarzystwie roznegliżowanych dam są w stanie rozsądnie sprawować władzę? Na całe szczęście cały ten letni teatr trwa tradycyjnie tylko do września. Pozostaje mieć nadzieję, że europejskim politykom w międzyczasie uda się na nowo odkryć w sobie pokłady zdrowego rozsądku.