Polityka

Vladimír na prezydenta: kandydat, którego ciało w 90% pokryte jest tatuażami

Artykuł opublikowany 7 grudnia 2012
Artykuł opublikowany 7 grudnia 2012
Vladimír Franz, chyba najbardziej zaskakujący kandydat w pierwszych w historii, bezpośrednich wyborach prezydenckich w Czechach. W pewne deszczowe piątkowe popołudnie, zainicjował swoją kampanię wyborczą. Za bezpartyjnym kandydatem, demonstracyjnie ustawili się do zdjęcia jego zwolennicy.

Aby uzyskać status kandydata w wyborach prezydenckich, ten pięćdziesięciotrzylatek potrzebuje 50 tys. podpisów. To właśnie stąd jego podróż po całym kraju, stąd też pstrykające aparaty fotograficzne i nieskończenie wiele pytań: Panie Profesorze, co sądzi pan o ociepleniu klimatu? Ochronie zwierząt? Własności intelektualnej? O Pussy Riot? Czy pary homoseksualne powinny mieć prawo do adopcji dzieci? Stalowoniebieskie oczy tego muzyka, artysty i intelektualisty, zatopione w pokrytej tatuażami twarzy, wędrują tu i tam, ale zawsze nawiązują kontakt z rozmówcą. Na każde pytanie, Franz potrafi odnaleźć elokwentną i intrygującą odpowiedź. Jednak wyścig o prezydenturę, to nie jest proste zadanie. ''Pozwólcie mi państwo przynajmniej dokończyć tego papierosa”, błaga jedną z kobiet, która w trakcie krótkiej przerwy na jaką sobie akurat pozwolił, wypytuje o jego poglądy na temat wiary.

Zawsze zaczynałem od zera

Na lśniąco białych sofach, na wzgórzu Letna, zgromadziła się dziś niewielka grupa młodych ludzi. ''Szacujemy, że Vladimír zebrał do tej pory około 10 tys. podpisów”, zapewnia trzydziestoosobową grupę ciekawskich, Jakub Hussar, inicjator i realizator kampanii ''Vladimír Franz prezydentem”. Zebranie 50 tys. podpisów do dnia 5 listopada 2012, to ambitny plan (ostatecznie Vladimir Franz zdobył ponad 50 tys. podpisów, zyskując status kandydata w wyborach prezydenckich - przyp. red.). Wie o tym Hussar, wie o tym Franz. Ale jego celem nie jest wcale prezydentura. Najważniejsza jest inicjatywa i obywatele, którzy nie chcą się biernie przyglądać podważającym swoją wiarygodność politykom. Obywatele, którzy stają się aktywni. ''Jeśli raz obiorę określony kierunek, to nie ma już dla mnie odwrotu”, zapewnia aktor. ''Zawsze zaczynałem od zera”. I to właśnie, jest w nim fascynujące.

W roku 1982, Franz, syn inżyniera elektryka i pielęgniarki, obronił pracę doktorską z prawa. Porzucił jednak karierę prawnika, bo nie chciał stać się częścią czechosłowackiego aparatu jurysdykcyjnego i postanowił poszukać własnej drogi. Ta, sprowadziła go początkowo na sam dół drabiny społecznej. Posypywał ulice solą, pracował jako nauczyciel zawodów rzemieślniczych, a także komponował muzykę dla teatru robotniczego w mieście Most. Sam kształcił się w zakresie edukacji artystycznej. Uznane osobowości, takie jak malarz Karel Souček, czy kompozytorzy Miroslav Raichl i Vladimír Sommer, już w latach 80. przyjęli go pod swoje skrzydła.

Dziś, ten sześciokrotny zdobywca nagrody im. Alfréda Radoka, wykłada m.in. na praskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie wcześniej, przez 4 lata przewodził Senatem Akademickim. Jego obrazy są chętnie oglądane nie tylko w czeskich galeriach. Obecnie pracuje dla Opery Narodowej w Pradze, nad adaptacją powieści Karela Čapka, pt. ''Inwazja jaszczurów''.

Dyplomacja, to znaczy być bezproblemowym człowiekiem

Teraz jeszcze tylko jego kolor skóry. Ten, jest w przeważającej mierze niebieski. O tatuażach, które wkrótce będą pokrywać większą część jego ciała, mówi niechętnie. W poprzednich wywiadach nazywał je ''swoim prywatnym ogrodem'', co miało oznaczać- ''to nie wasza sprawa''. Po tym, jak zdecydował się stanąć do wyścigu o miejsce na Hradczanach, nie będzie mu łatwo się z niego wycofać. W miejscu gdzie kiedyś stał kamienny pomnik sowieckiego tyrana, dziś zastąpiony olbrzymim, czuwającym nad stolicą metronomem, pod którym deskorolkarze ćwiczą swoje sztuczki, ktoś zadaje pytanie: ''Czy nie uważasz, że politycy mogą mieć zastrzeżenia do twojego wyglądu?”. ''Dla mnie dyplomacja, to znaczy być bezproblemowym człowiekiem'', szyderczo odpowiada Franz, ubrany w koszulkę w marynarskie paski. ''I nawet jeżeli dla kogoś stanowi to problem, to nie powinien tego okazywać''.

''W demokratycznym ustroju, każdy powinien mieć prawo do wyboru koloru skóry''

W przeszłości artysta przypisywał swoim tatuażom polityczny wymiar. W demokratycznym ustroju, każdy powinien mieć prawo do wyboru koloru skóry. Dlaczego więc, takiego prawa ma nie mieć prezydent? Tatuaże są dla Franza wyrazem osobistej wolności, dziełem sztuki i życiowym projektem. Im więcej Franz opowiada o ważnych kwestiach życiowych: o wierze jako cnocie człowieka, o państwie jako narzędziu w rękach obywateli, tym bardziej wydaje się niezorientowany w kwestiach politycznych. Na pytanie rosyjskiej dziennikarki o to, czy cudzoziemcy powinni otrzymać prawa wyborcze, odpowiada: ''Prawo do głosowania w danym kraju posiadają wyłącznie jego obywatele, tak jest na całym świecie”. Ignoruje przy tym europejskie standardy, jak również wszelkie trendy, które wspierają udział emigrantów w życiu politycznym kraju.

Żaden uparty mądrala

Franz nie uznaje się ani za lewicowca, ani za prawicowca. Do tej pory nie wyrobił sobie opinii na temat integracji europejskiej, ani energii atomowej. Ale to właśnie podoba się jego zwolennikom. Jest osobą, która uważnie słucha i która chętnie przyznaje się do swoich braków. A jeśli chodzi o politykę, to w przeszłości nie miał z nią zbyt wiele wspólnego. ''Już od dziesięciu lat biorę udział w wyborach i jeszcze nigdy nie oddałam głosu z czystym sumieniem”, wyznaje Jana Zelinková, młoda matka. Dlaczego więc popiera Franza? ''Ponieważ nie ma nic wspólnego z dzisiejszą polityką, nie jest przesiąknięty tym wszystkim, o czym się słucha każdego dnia w europejskich mediach”.

W tak krótkiej historii niepodległego państwa, gdzie rządziło tylko dwóch prezydentów, porównanie z poprzednikami będzie nieuniknione. A więc Franz byłby raczej Havlem, czy Klausem? Sam Franz nie chce krytykować żadnego z nich, nie chce się też do nich porównywać. Ale wystarczy rzucić okiem na jego życiorys i styl autentycznego kandydata ludu, aby zrozumieć jasny przekaz. Tym, którzy gromadzą się wokół niego tego deszczowego, jesiennego popołudnia, obiecuje, że nie będzie ''upartym, starym mądralą”. Nikt nie ma wątpliwości, co ma na myśli.

Autor: Martin Nejezchleba

Artykuł powstał we współpracy z jádu, młodym niemiecko-czeskim magazynem online przy instytucie Goethego w Rzymie.

Fot.: główna (cc) Oficjalna strona Vladimíra Franza na Facebooku, w tekście (cc) Martin Nejezchleba; video (cc)RobertRoberts/YouTube