Polityka

Wielokulturowy populizm - Litwa nie boi się łączyć deseni

Artykuł opublikowany 21 października 2014
Artykuł opublikowany 21 października 2014

Litewska partia Porządek i Sprawiedliwość, którą często określa się mianem prawicowych populistów z zamiłowaniem do sprzymierzania się z najmniej pożądanymi ugrupowaniami UE, udowadnia światu, że sformułowanie wielokulturowy populizm nie musi być oksymoronem.

W lipcu 2014 Rolandas Paksas podjął ważną decyzję: pozostanie na dotychczasowym kursie i będzie trwał przy swoim wieloletnim sprzymierzeńcu. W czasie, kiedy konserwatywna koalicja w Brukseli rozdrabnia się na mozaikę rozmaitych frakcji, lider litewskiej partii Porządek i Sprawiedliwość pisze list do swojego brytyjskiego przyjaciela, Nigela Farage'a - lidera Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), prawicowej grupy znanej z lekceważących uwag o imigrantach, w którym zapewnia go, że nie zamierza porzucać Europy Wolności i Demokracji (EFD) - grupy parlamentarnej, do której należą ich ugrupowania.

EFD - prawicowa, eurosceptyczna grupa w parlamencie europejskim musi stawić czoła trudnym czasom. Kiedy francuski Front Narodowy (FN) pod wodzą Marine Le Pen, podjął próbę stworzenia własnej grupy razem z ugrupowaniami z Holandii i Włoch, wielu członków EFD zaczęło rozważać opuszczenie statku. Paksas, natomiast, pozostaje niewzruszony w swoim oddaniu sprawom eurosceptycyzmu i prawicowego populizmu, z których słynie EFD.

Zaskakujące oświadczenia i zależni towarzysze

Niezachwiane przymierze między UKIPem i Porządkiem i Sprawiedliwością zaskakuje tylko nielicznych. Obie partie znane są z populizmu w szczególnym wydaniu ściśle związanym z wartościami konserwatywnymi i społecznymi, które powodują niesmak u większości lewicujących obserwatorów. Jedni i drudzy ślubują wierność wzniosłemu, choć nie całkiem sprecyzowanemu, Świętemu Graalowi interesu narodowego, a na swoje sztandary wynoszą wartości tradycyjnej rodziny.

Jednak to, co wielu uznaje za odrażające to nieokiełznana ksenofobia i nienawiść dla wszystkiego co obce, którą uosabia UKIP i wielu innych partnerów, którzy uprzednio tworzyli EFD. Pod tym względem Porządek i Sprawiedliwość odstaje od reszty.

Jest chłodne wrześniowe popołudnie. Siedzę naprzeciwko Pauliusa Paulionisa Pirmininkasa w wileńskiej kafejce mieszczącej się na jednej z wielu wąskich brukowanych uliczek, które wiją się w litewskiej stolicy. Pirmininkas to 31-letni lider ligi młodych Porządku i Sprawiedliwości i pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości. Jego elegancki garnitur i poważny wyraz twarzy idealnie kreuje obraz konserwatywnego polityka. Jego słowa są jednak zaskakujące.

Litwa od zawsze była państwem wielokulturowym” - tłumaczy. „Wielkie Księstwo Litewskie, którego rozkwit przypadał na okres od XII do XVIII stulecia, było terytorium multietnicznym, które szczyciło  się różnorodnośią religijną i kulturową. My, Litwini, nigdy nie dyskryminowaliśmy mniejszości etnicznych”.

Kraj bez imigrantów

Chociaż niektórzy sceptycznie podchodzą do autentyczności tolerancji głoszonej przez Porządek i Sprawiedliwość, fakty zdają się potwierdzać te deklaracje. W oficjalnych dokumentach partii próżno szukać charakterystycznych cech prawicowych partii populistycznych jak dyskryminacja wobec mniejszości etnicznych i skargi na imigrację.

Krytycy podkreślają, że jedynym tego powodem jest fakt, że Litwy na zalała fala imigrantów, którą można było zaobserwować w innych krajach europejskich. Rocznie w kraju osiedla się jedynie 2000-2500 obcokrajowców, a większość przyjezdnych pochodzi są sąsiednich krajów, takich jak Rosja, Białoruś, Polska czy Ukraina. Dane Instytutu Studiów Etnicznych dowodzą, że Litwini odczuwają dużo większy komfort żyjąc obok Rosjan i Polaków, niż wobec przedstawicieli innych mniejszości, jak Romowie lub imigranci ze słabiej rozwiniętych krajów spoza UE.

Jednak pomimo spekulacji nad potencjalną reakcją Porządku i Sprawiedliwości na gwałtowny napływ obcokrajowców z odleglejszych krajów, dotychczas nic nie wskazuje na to, że populizm partii opiera się na wykluczeniu realnego, bądź wyobrażonego innego. W rzeczywistości zapewnienie poszanowania praw mniejszości etnicznych, zwłaszcza Rosjan i Polaków, to podstawa ich partyjnego programu.

Nina Sesternikowa – Rosjanka, która przeprowadziła się na Litwę w latach 70., z pasją opowiada o organizowanych przez partię zajęciach międzykulturowych. Przewodnicząc Komitetowi Integracji Mniejszości Etnicznych, pełna ekscytacji pokazuje mi plik broszur z różnych wydarzeń kulturalnych sponsorowanych przez partię. Jeśli wierzyć Sesternikowej i jej ulotkom, celebracja wielokulturowości z tłumem dzieci, które śpiewają płynnie w wielu językach folkowe piosenki, to właściwie cotygodniowa praktyka członków Porządku i Sprawiedliwości.

I choć ksenofobia partii nie manifestuje się w praktyce, retoryka Porządku i Sprawiedliwości upodabnia ich do innych prawicowych populistów. Silne poczucie anty-establishmentowe, które stawia tak zwane elity w kontrze do pozornie jednorodnego ludu, miłość do liderów partyjnych, przypominająca kult jednostki z czasów rozkwitu komunizmu, i nacisk na jedność narodu to stałe elementy mów i politycznej agitacji Porządku i Sprawiedliwości.

Wielojęzczni obywatele Litwy

Sesternikowa podkreśla jednak, że pomimo tego na Litwie pojęcie tożsamości narodowej skupia się na poczuciu obywatelskości i nie wyklucza mniejszości etnicznych. W rzeczywistości populizm w wersji Paksasa wydaje się oddalać od umiłowania Rosjan takich jak Sesternikowa i jej rozśpiewana młodzieńcza ekipa. Przykład: w Wilnie, gdzie 30-45% mieszkańców nie jest etnicznie litewska, Porządkowi i Sprawiedliwości udaje się przejąć głosy koalicji Rosjan i Polaków, jednego z dawnych partnerów partii w parlamencie. Vytautas Vasilenko, przewodniczący oddziałowi Porządku i Sprawiedliowści w Kownie, mówi, że na spotkaniach partyjnych nieporównywalnie rzadziej niż litewski usłyszeć można język rosyjski czy polski. Vasilenko, usadowiony pod olbrzymią, zdobnie oprawioną fotografią Rolandasa Paksasa, z nonszalancją ucina sobie pogawędkę o swojej ukraińskiej żonie i historii wielokulturowości w kraju.

W tym samym czasie w Brukseli niepowodzenie Le Pen w utworzeniu koalicji marzeń umożliwiło Europie Wolności i Demokracji Bezpośredniej, następcy EFD, zapewnienie sobie pozycji najważniejszej grupy prawicowej w mieście. I w momencie, gdy wielu obserwatorów wzdryga się na myśl o tym, że partie takie jak UKIP zdobywają miejsca w Parlamencie UE, szeregowi członkowie Porządku i Sprawiedliwości dostarczają żywego dowodu na to, że populizm może iść ramię w ramię z pewną formą wielokulturowości. Przynajmniej na Litwie.

TEN ARTYKUŁ JEST CZĘŚCIĄ PROJEKTU EU IN MOTION REALIZOWANEGO PRZEZ CAFÉBABEL PRZY WSPACIU PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I FUNDACJI HIPPOCRÈNE.