Polityka

Wojna permanentna: Ziemia Święta w ogniu

Artykuł opublikowany 10 września 2014
Artykuł opublikowany 10 września 2014

Izraelska operacja „Ochronny Brzeg” ruszyła w Strefie Gazy w lipcu 2014 roku. Od tamtej pory każdy dzień przynosi kolejne ofiary i zniszczenia. Wojna nie zna litości. Jak jednak wyglądały „tereny okupowane” w czasie „pokoju”? Fotoreportaż ze Strefy Gazy z  przełomu 2013 i 2014 roku.

Od kilku tygodni media zalewają nas zdjęciami i filmami dokumentującymi krwawy konflikt w Palestynie. Jest coś perwersyjnego w masowym rozpowszechnianiu tych materiałów przez internautów i w logice, którą kieruje się goniący za sensacją dziennikarski światek. Przelew krwi w Ziemi Świętej pokazują co chwilę wszystkie możliwe media i ciężko już orzec, czy to nadal rzetelna informacja, czy rozrywka. Dziś wydaje się, że międzynarodowa publiczność budzi się powoli z głębokiego otępienia, ale sytuacja w Palestynie wygląda zupełnie inaczej. Tam toczy się wojna permanentna. Udało nam się dotrzeć do zdjęć ze słynnych „terenów okupowanych” zrobionych po wojnie sześciodniowej z 1967 roku na Zachodnim Brzegu: w  Hebronie, Nilinie, obozie uchodźców Askar w Nablusie i Ramullahu. Pozostałe zdjęcia pochodzą z przełomu lat 2013 i 2014.  Wojna, która toczy się obecnie na Ziemi Świętej mogła wymazać już pejzaże i twarze uwiecznione na fotografiach zrobionych zaledwie siedem miesięcy przed ponownym rozpoczęciem walk. Pomimo wszystko są to obrazy ponadczasowe, które równie dobrze mogłyby być zrobione w 1948 roku. W rzeczy samej, Polemos (wojna, red.) wydaje się kierować losami Palestyny.

Stan wojenny w czasie pokoju  

Zachodni Brzeg, Hebron. 2 stycznia 2014 roku.

Izraelscy żołnierze są już stałym elementem krajobrazu w Hebronie. Natknąć się na nich można po drodze do szkoły, pracy, czy nawet – jak na zdjęciu – robiąc zakupy na targu. To smutna rzeczywistość, z którą Palestyńczycy mierzą się każdego dnia, pod  maską opanowania kryjąc strach, bezsilność i rezygnację.

W Hebronie mnożą się punkty kontrolne. Żołnierze izraelscy kontrolują kogo tylko się da, pilnując stref zakazanych dla Palestyńczyków. Miasto jest też pod stałą kontrolą setek kamer wideo zainstalowanych na dachach domów. Obsesja kontrolowania na tym się jednak nie kończy – żołnierze dopuszczają się bardziej inwazyjnych rewizji, jak ta na zdjęciu, gdzie grupa chłopców została zatrzymana za naganną zabawę rowerem.

Ktoś cisnął pomarańczą. W przypływie świętego gniewu żołnierz rzuca się w pościg za złoczyńcą, atakując bombami dźwiękowymi, gazem łzawiącym i gumowymi pociskami. 

Po przeszukaniu domu w pogoni za właścicielem żołnierze zajmują posterunek na dachu, z którego mogą swobodnie monitorować ulicę, na której odbywa się targ. Genialna pozycja do zaatakowania gromadki dzieci, które miały czelność świętować wolność wznosząc w górę palestyńskie flagi. Gaz łzawiący i kule ranią kilku chłopców.

„To normalka” – komentował wydarzenia tego popołudnia jeden z mieszkańców Hebronu. Tego samego dnia kilka izraelskich patroli urządziło najazd na szereg prywatnych domów na terenie kontrolowanym przez palestyńską administrację. Pod koniec wojny sześciodniowej w 1967 roku rabin Moshe Levinger wraz z kilkoma oddanymi sobie osobami zajął główny hotel w mieście i odmówił kapitulacji. Od tego momentu społeczność żydowska wspierana przez armię kontynuowała tradycję systematycznego penetrowania miasta i zajęła większą część najstarszej dzielnicy. 

Po lewej: palestyńska flaga zatknięta na dachu jednego z domów w okręgu Hebron 2 zajętego przez siły wroga. Jedyna palestyńska flaga w tym sektorze jest eksponowana dumnie mimo zakazu wydanego przez wojsko. Powiewa na tarasie siedziby ISMu (Stowarzyszenia Jedności Międzynarodowej) – pokojowej organizacji non-profit wspierającej wolną Palestynę. Została ona założona w 2001 roku przez palestyńskiego aktywistę Ghassana Andoniego, izraelską aktywistkę Netę Golan, Huwaidę Arraf i George’a N. Rishmawiego pochodzenia palestyńsko-amerykańskiego oraz Amerykanina Adama Shapirossa

Rzeź niewiniątek

Trudno jest precyzyjnie określić jak wiele palestyńskich dzieci straciło życie w tym konflikcie. Według biuletynów wojennych wydawanych codzienne są to setki,. Zdjęcia najmłodszych ofiar wojny i zniszczeń wojennych są ze sobą nierozerwalnie związane. Po pierwsze wywierają ogromne wrażenie na czytelnikach, po drugie utwierdzają media, pełniące funkcję dealera zbrukanych krwią zdjęć i nagrań, w przekonaniu, że pokazywanie przemocy się opłaca. Te okropności podrywają zaspaną społeczność międzynarodową, jednak nie na długo. Niezmiennie prawdziwy pozostaje jednak fakt, że w kraju z najwyższym odsetkiem narodzin dzieci wystawione są bez końca na niewyobrażalne zagrożenia. Wojnę wypijają z mlekiem matki. Wystarczy spojrzeć na statystyki akcji militarnych, które powtarzają się średnio co dwa lata: operacja „Tęcza” z 2014 roku, operacja „Płynny ołów” z 2009 roku, czy operacja „Letni Deszcz” z 2006 roku. Normalne i zdrowe dzieciństwo w Palestynie praktycznie nie istnieje, a szansa na jakąkolwiek przyszłość to dar dla nielicznych. 

Zachodni Brzeg, Hebron. 2 stycznia 2014 roku.

Miasto jest podzielone na dwoje pomimo, że oficjalnie w całości należy do administracji palestyńskiej. W jednej części miasta mieszka 140 000 Arabów, w drugiej zaś 400 kolonizatorów, których strzeże 500 żołnierzy. Obecność żołnierzy gwiazdy Dawida daje się w tym miejscu jeszcze bardziej we znaki, a i zasady są znacznie ostrzejsze: nikt tu nie może pracować ani nawet kupić samochodu bez izraelskiego błogosławieństwa.

Na zdjęciu powyżej: chłopcy grają w piłkę lawirując między żołnierzami.  

Zachodni Brzeg, Nilin. 3 stycznia 2014 roku.

Starcia przy izraelskim murze bezpieczeństwa (przez Palestyńczyków nazywanym murem Apartheidu): młodzi trzymają się na uboczu, obserwując swoich ojców i braci strzelających w mur kamieniami z procy.

Na zdjęciu powyżej: chłopiec niecierpliwie wypatruje rodziny. Obok palestyńska flaga, którą zatknął sam.

Zachodni Brzeg, obóz uchodźców Askar w Nablusie. 1 stycznia 2014 roku.

Obóz znajduje się tuż pod Nablusem. Na powierzchni jednego kilometra kwadratowego w nieludzkich warunkach mieszka 6 000 osób. Nierzadko zdarza się, że mieszkańcy obozu przez cały dzień nie mają ani jednej kropli wody do picia. Stracili dach nad głową albo w wyniku izraelskich wysiedleń, albo palestyńskich intifad (powstań, red.), w czasie których ich domy zostały zrównane z ziemią. Powyżej: chłopiec, rower, ulica.

Zachodni Brzeg, Niklin. 3 stycznia 2014 roku.

Jak co piątek w czasie południowych modlitw mieszkańcy okolic izraelskiego muru bezpieczeństwa tradycyjnie rozpoczynają manifestację przeciwko tej konstrukcji. Od momentu, kiedy wzniesiono mur w 2002 roku, niektórym Palestyńczykom nawet trudno wyjechać z Zachodniego Brzegu. Manifestanci obrzucają mur kamieniami, za co Izraelscy żołnierze bombardują ich gazem łzawiącym i gradem pocisków – wszystko jedno czy prawdziwych, czy nie – w skutkach mogą być jednakowo śmiertelne.

Powyżej: jeden z licznych napisów pokrywających mur.

Wzgórza Golan, Izrael, 29 grudnia 2013 roku.

Wzgórza Golan, usytuowane na północnym-wschodzie Izraela, zostały odebrane Syrii i przyłączone do izraelskiego terytorium po wojnie sześciodniowej. Jak dowodzi powyższe zdjęcie konflikt jest tutaj nadal widoczny: tablice ostrzegają przed minami. Spór o Wzgórza Golan będzie trwał dopóty, dopóki któraś ze stron nie zaprzestanie swoich terytorialnych roszczeń.

W manifestacjach uczestniczy wielu młodych ludzi, którzy są boleśnie świadomi swojego położenia. Dla nich ten monstrualny kawał cementu stanowi namacalny dowód wykluczenia i braku perspektyw na wolną przyszłość. Od wolności dzieli ich nie tylko mur, ale i druga co do wielkości armia na świecie, która w każdym momencie jest gotowa stawić im czoła.

„NAWET IZRAELSKA ARTLERIA NIE WYKORZENI NAS Z PALESTYNY” 

Zachodni Brzeg, Ramallach. 28 grudnia 2013 roku.

Stolica Zachodniego Brzegu, położona zaledwie kilka kilometrów od Jerozolimy, to symbol dążenia Palestyny do nowoczesności, od której odcina ją izraelska okupacja. W akcie protestu przeciwko najeźdźcy mieszkańcy Ramallachu pokrywają miejskie mury licznymi graffiti. Wyrażają w ten sposób dumę z bycia Palestyńczykami.

Zachodni Brzeg, Hebron. 2 stycznia 2014 roku. Po piekle tego popołudnia centrum Hebronu jest zupełnie opustoszałe. Po lewej: Dziewczynka wystraszona bombami dźwiękowymi oraz efektami, jakie przyniosło użycie gazu łzawiącego na targu w samym sercu Hebronu.

Zachodni Brzeg, Ramallach, 29 grudnia 2013 roku.

Na jednej z głównych ulic spontanicznie zorganizowana przez Fatah manifestacja daje o sobie znać wrzaskami, wykrzykiwanymi sloganami i klaksonami. Mieszkańcy protestują w ten sposób przeciwko ponad trzydziestu aresztowaniom przeprowadzonym tego dnia przez izraelską armię. Manifestacja kończy swój bieg przed grobem Jasira Arafata.

W czasie licznych manifestacji organizowanych przez Fatah i Hamas przedstawiciele obu organizacji paradują po ulicach odziani w mundury z bronią i pochodniami w rękach. Po lewej: Przedstawiciel jednej z organizacji zachęca tłum do skandowania sloganów za wyzwoleniem aresztowanych.

Zachodni Brzeg, Nablus, obóz uchodźców. 1 stycznia 2014 roku.

W czasie ostatnich kilku lat pojawiło się w obozie wiele ciekawych inicjatyw wspierających rozwój zamieszkującej go młodzieży: centrum kształcenia, ośrodek nauki tańców tradycyjnych i teatr. Ścianę wokół patio centrum pokrywa graffiti.

Powyżej: Gołąbek pokoju – uniwersalny symbol wznoszący się ponad murem i drutem kolczastym, które trzymają go w niewoli.