Polityka

Włoski renesans po skandalach seksualnych i wyborczych porażkach

Artykuł opublikowany 16 sierpnia 2011
Artykuł opublikowany 16 sierpnia 2011
Od czasów Heleny Trojańskiej po dzień dzisiejszy, kobiety potrafią spowodować zamieszanie w polityce. Ostatni skandal o podłożu seksualnym, w który zamieszany jest Dominique Strauss-Kahn, prezes Międzynarodowego Funduszu Walutowego, spowodował nie tylko zmniejszenie wiarygodności tej instytucji, ale i trzęsienie ziemi w Partii Socjalistycznej we Francji.
Natomiast we Włoszech to wiadomości o imprezach bunga-bunga są przyczyną niekorzystnego dla Berlusconiego wyniku głosowania w rodzinnym Mediolanie w ostatnich wyborach samorządowych.Wyborcy w czasach kryzysu wydają się coraz bardziej rozczarowani politykami i zniesmaczeni arogancją rządzących.

Jedno jest pewne: w dzisiejszych czasach Kennedy i Mitterand musieliby się dobrze zastanowić przed oddaniem się zmysłowym uciechom. Nie ulega wątpliwości, że dawniej mogli się nimi rozkoszować, kryjąc się za parawanem systemu, dzięki któremu pierwszy z nich mógł mieć wszystkie kobiety, jakich zapragnął, a drugi – dwie kochające rodziny, nawet na własnym pogrzebie. Tymczasem ani byłemu prezydentowi USA Billowi Clintonowi, ani prezesowi Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique’owi Strauss-Kahnowi podobne zachowania nie uszły na sucho.

Cóż, czasy się zmieniły i kobiety również. Obecnie, jeśli doznają większych lub mniejszych upokorzeń ze strony potężniejszych od siebie - z pewnością tego nie przemilczą. [...] To ironia losu, że prawdopodobnie po wyeliminowaniu Dominique’a Strauss-Kahna, przyszłość polityki francuskiej po rządach Sarkozy'ego będzie leżeć w rękach kobiet: początkowo niedocenianej przewodniczącej partii socjalistycznej Martine Aubry z jednej strony sceny politycznej i Marine Le Pen, przywódczyni radykalnej prawicy, z drugiej strony. Wszystko wyjaśni się w przyszłości.

Również we Włoszech kobiety i afery o podłożu seksualnym mają wpływ na politykę, choć mniej bezpośredni, zważywszy że w innych krajach za przestępstwa seksualne można spędzić 20 lat w więzieniu, a we Włoszech żaden polityk nie został za nie skazany, ani nie podał się do dymisji. Ostatnio punktem kulminacyjnym była afera z udziałem 17-letniej Marokanki Ruby i oskarżenie premiera o korzystanie z prostytucji nieletnich. Zachowania te spowodowały protesty środowisk kobiecych w lutym tego roku oraz krytykę ze strony opinii publicznej, ale nie odbiły się jeszcze na wynikach wyborów (a we Włoszech nigdy nie wiadomo, kto w danym momencie ma opinię zbereźnika, a kto moralisty). Jednak w poniedziałek 16 maja wyniki wyborów samorządowych były niekorzystne dla premiera i jego ugrupowania we wszystkich ważnych regionach, poza Neapolem, gdzie pomimo „śmieci” (to najodpowiedniejsze określenie) produkowanych od 15 lat przez centrolewicowe władze, w drugiej turze wyborów wygrał dawny prokurator Luigi De Magistris. Prawdziwym szokiem jest jednak wynik wyborów w ultrakonserwatywnym Mediolanie, gdzie ugrupowanie centroprawicowe przegrało sześcioma punktami procentowymi z partią centrolewicową, powodując również udział w drugiej turze wyborów wiernych sprzymierzeńców z prawicowej Ligi Północnej (Lega Nord), obecnie wyjątkowo sceptycznie nastawionych do koalicji z partią Berlusconiego.

Premier poniósł porażkę na całej linii, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że zdecydował się kandydować z pierwszego miejsca na liście i potraktował wybory w Mediolanie jako sprawdzian własnej popularności. Przyćmił swoją osobowością odchodzącą burmistrz Letizię Moranti, co samo w sobie nie było złym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę jej słabe rządy przez ostatnie 5 lat i niepowodzenia podczas kampanii wyborczej. Jednak arogancja, z jaką Berlusconi sprawuje władzę, a także jego sprawy sądowe (wśród nich sprawa Ruby) nie budzą już uznania, nawet wśród włoskiej śmietanki towarzyskiej, która wydaje się mieć zdecydowanie dosyć seksizmu. Najwyższy czas zmienić strategię.

Najwyraźniej Alpy chronią Italię przed konserwatywnymi i prawicowymi wiatrami, które wieją z północy i wschodu. Po wygranej konserwatywnej partii Fidesz na Węgrzech i wzroście popularności skrajnie prawicowej partii Jobbik, po raz pierwszy w parlamencie fińskim eurosceptyczna populistyczna partia „prawdziwych Finów” stała się trzecią siłą w kraju, z poparciem mniejszym tylko o jeden punkt procentowy od konserwatystów, którzy wygrali ostatnie kwietniowe wybory. Co prawda, również we Włoszech nie zwyciężają ugrupowania o umiarkowanych poglądach. Przykładowo, nieoczekiwana druga tura wyborów w Mediolanie miała miejsce dzięki kandydatowi niewywodzącemu się z centrum sceny politycznej. Postkomunista Giuliano Pisapia akceptowany jest jednak przez zamożnych mediolańczyków z racji swojego wcale nie proletariackiego pochodzenia i zachowań odbiegających od modelu tradycyjnej lewicy.

Przeczytaj na cafebabel.pl:Beppe Grillo: „Nasz naród jest za stary i jakby tego było mało – jesteśmy bankrutami”

Za to bardzo dobre wyniki ruchu obywatelskiego Movimento a 5 Stelle pod przewodnictwem komika Beppego Grilla, który w wyborach w Bolonii otrzymał prawie 10%, powinny zwrócić uwagę na coraz wyraźniejszy głos protestu wyborców, którzy życzą sobie demokracji nie tylko w teorii, ale również w praktyce, a także brania pod uwagę potrzeb mieszkańców. Obywatele nie chcą już polityki przesyconej sofistyką i propagandą, a co gorsza, coraz bardziej oddalonej od prawdziwych potrzeb licznych rodzin, które pod koniec miesiąca nie mogą związać końca z końcem. Obecny model uprawiania polityki najwyraźniej przestaje być aktualny.

Fot. główne (cc)nebulawhirlwind/flickr; Clintonowie (cc) loop_oh/flickr; harem (cc) Mike Licht, NotionsCapital.com/flickr