Polityka

Wywiad z młodym działaczem Front National: „Jeśli nie wygramy, wybuchnie wojna domowa”

Artykuł opublikowany 19 marca 2012
Artykuł opublikowany 19 marca 2012
W kawiarni Gaïté Lyrique, w Paryżu, spotkaliśmy się z Julienem Rochedy. Kto to taki? Rocznik 1988, urodzony w Tournon-sur-Rhône, przewodniczący Jeunes Alec Marine - komitetu wyborczego partii Front National (przyp. tłum.: Front Narodowy) startującej w kwietniowych wyborach prezydenckich.

cafebabel.com: Dlaczego młody francuz powinien wybrać Front National?

Julien Rochedy: Jeśli jest zdolny do refleksji, zauważy, że w ostatnich 30 latach u władzy były trzy partie i w tym czasie uczestniczyliśmy w stopniowym upadku Francji. Utraciliśmy prężną gospodarkę, jakość życia, bezpieczeństwo socjalne. Głos, który oddadzą na nas młodzi to głos przeciwko ich dziadkom i rodzicom, przeciwko Sarkozemu, globalizacji, Unii Europejskiej i wielokulturowości, wartości, które Front National jako pierwsze poddał pod dyskusję. Nie jesteśmy ani ekstremistami ani rewolucjonistami, ale jeśli „rewolucjonizm” oznacza poddanie pod dyskusję polityki naszych poprzedników, w takim wypadku jesteśmy rewolucjonistami.

cafebabel.com: Wstąpiłeś do Front National w 2006 roku. Rok później nie odnowiłeś legitymacji i wróciłeś w 2012. Skąd ta niepewność?

Julien Rochedy: W 2007 byłem bardzo rozczarowany sukcesem Sarkozy'ego. Znalazły się osoby, bliskie Marine Le Pen, które przekonały mnie do odnowienia legitymacji. Aktualnie stoję na czele komitetu wyborczego Jeunes Alec Marine i zajmuję się komunikacją w partii Front National. Wszyscy członkowie poniżej 30-go roku życia są pod moją opieką. Oprócz tego jestem odpowiedzialny za kontakty z prasą i komunikację w Internecie.

cafebabel.com: Front National staje się „rodzinną partią” Le Pen?

Julien Rochedy: Marine sprawiła, że ludzie ją wybrali. Również Bruno Gollnish, miał wielu zwolenników, ale ona uosabia nowoczesność i sukces. Zasłużyła na wygraną.

cafebabel.com: Francja, której chcecie, wygląda tak naprawdę jak po prawej stronie plakatu „Choisis ta France” (przyp. tłum.: „Wybierz swoją Francję”)?

Julien Rochedy: Plakat ma charakter symboliczny i metaforyczny. Z jednej strony jest Francja, którą stworzyli Sarkozy i Mitterand, w której miliony osób cierpi z powodu ubóstwa i w której każdego roku palonych jest 54.000 samochodów. Z prawej strony plakatu widnieje „wieczna” Francja, którą wszyscy sobie wyobrażamy i którą wszyscy kochają, również obcokrajowcy.

Ten młody polityk jest działaczem i jednocześnie rzecznikiem prasowym "Jeunes avec Marine". Zdjęcia © Alessandry Vitullo.

cafebabel.com: Na czym polega kształcenie nowych działaczy?

Julien Rochedy: Letni uniwersytet, kształcnie polityczne, grupy badawcze (tzw. „working groups”) składające się z 40-50 osób. Wśród nas jest coraz więcej młodych kobiet. To przede wszystkim one odczuwają brak poczucia bezpieczeństwa we Francji. Bez wątpienia przyciąga ich charyzmat Marine, ale nieograniczona imigracja i ubóstwo też mają swoje znaczenie.

cafebabel.com: Sarkozy obiecał w przyszłości „zmniejszenie o połowę” liczby imigrantów. Wy zmniejszycie tą liczbe cztero-, czy ośmiokrotnie?

Julien Rochedy: Sarkozy nie ma prawa głosu od momentu, gdy podczas jego rządów liczba imigrantów wzrosła do dwóstu tysięcy każdego roku. Przyjeżdżają, bo we Francji są najdogodniejsze warunki socjalne, które działają niczym magnes na imigrantów. Sarkozy, to największy oszust, jaki istnieje. My sprawimy, że legalna imigracja będzie ograniczała się do dziesięciu tysięcy osób rocznie. Tylko studenci i pracownicy.

cafebabel.com: Skąd bierze się ta obawa przed kulturą islamu?

Julien Rochedy: Nie boję się kultury islamskiej. Obawiam się mieszania się kultur i ich zrównania. Islam to kultura dominująca, stworzona do podporządkowania sobie innych. Wielu dyktatorów islamskich mówi, że pewnego dnia Europa będzie zjednoczona pod znakiem Islamu. Kiedy ekonomia nie będzie już w stanie odnowić swojego majątku, wszystkie wspólnoty imigrantów zaczną sie między sobą zarzynać. Jeśli nie dojdziemy do władzy, wybuchnie wojna domowa.

cafebabel.com: Jakie jest twoje stanowisko wobec feminizmu?

Julien Rochedy: uwielbiam kobiety. Zostałem przez nie wychowany. Dlatego jestem anty-feministą. Skrajna lewica popiera histeryczny feminizm. Uważam, że należy zachować odpowiednie różnice i sprzeciwić się feminizacji mężczyzny. Kobiety mają prawo do aborcji, ale to nie oznacza, że aborcja jest przestępstwem, jak utrzymują feministki.

cafebabel.com: Czyli śluby gejowskie to przestępstwo?

Julien Rochedy: Jestem przeciwko ślubom gejowskim i zezwalaniu parom homoseksualnym na adopcję. Małżeństwo ma duże znaczenie symboliczne, nie mogą robić z nim, co im się podoba. „Gay pride” to bezwstydne manifestacje, które mało przyjemnie się ogląda. Jeśli chodzi o związki osobiste, homoseksualiści mogą być z kim chcą.

cafebabel.com: Jakie są twoje relacje z partiami prawicowymi z innych krajów?

Julien Rochedy: Jestem w kontakcie z niektórymi przedstawicielami prawicy włoskiej e austriackiej (FPÖ), ale biorąc pod uwagę panoramę europejską, to wciąż mało. NPD jest dla nas zbyt skrajną partią. Nie znam dobrze Legi Nord, możliwe, że mamy wspólne cele, ale dzielą nas niektóre kwestie.

cafebabel.com: Sarkozy wskazał na Niemcy jako na model do naśladowania. Na co wy stawiacie?

Julien Rochedy: Argentyna. To kraj, który wyszedł ze strasznego kryzysu, zachował swoją walutę, wprowadził opiekę i inwestycje państwowe. To dzięki temu kraj ten zdołał podnieść się z upadku. My chcemy zrobić to samo.

cafebabel.com: Będziecie w stanie zebrać 500 podpisów?

Julien Rochedy: Brakuje jeszcze około czterdziestu, dlatego spędzę weekend przy telefonie. UMP robi wszystko, żeby nam przeszkodzić. Boją się naszych propozycji. Co powiem? Spytam się ich czy naprawdę wierzyli w demokrację. W jaki sposób Francja mogłaby dać lekcje demokracji, skoro partia, która ma 20% elektoratu, nie bierze udziału w wyborach prezydenckich.

Wszystkie zdjęcia: © Alessandra Vitullo