Społeczeństwo

Arabskie serce Neapolu

Artykuł opublikowany 22 października 2013
Artykuł opublikowany 22 października 2013
Gdy wyjdziesz z głównego dworca kolejowego w Neapolu i pójdziesz w kierunku pierwszego z miejskich placów, nie sposób, żebyś przeoczył mozaikę imigrantów zamieszkujących miasto. Ulice pełne są stoisk z podróbkami markowych ubrań – głównie czapek Yankee i Ray-Banów. Sprzedają je kolorowi mężczyźni, często odziani w tradycyjne stroje swych krajów

Wystarczy zaledwie rzucić okiem na ilość anten satelitarnych porastających dachy domów w Neapolu, żeby zdać sobie sprawę z tego, jak wielu Arabów mieszka poza swymi ojczyznami. To dzięki tym spodkom, ich posiadacze mogą brać udział w quizach telewizyjnych, rozmawiać z rodzinami, i przekazywać pozdrowienia emirom, pułkownikom lub prezydentom stojącym na czele ich państw. Tak, to wspomnienie słodko-gorzkich lat dziewięćdziesiątych, gdy na Plac Tahrir patrzono jak na wytwór wyobraźni kogoś, kto przedawkował kofeinę. Pamiętam, że do tamtego momentu, zapewne za sprawą braków w edukacji, miałam tendencję to postrzegania świata w czarnych i białych barwach i do ignorowania rzeczywistości, w której przyszło żyć ubogim ludziom. Oni są wszędzie – sprzedają hummus, herbatę, tuniki, szale i ręcznie robione poszewki i leczą nasze zęby. Jednak wszędzie nie zawsze znaczy daleko od domu. Dla niektórych wszędzie oznacza w Neapolu.

A ty skąd pochodzisz?

Mężczyźni siedzący pod pomnikiem Garibaldiego wyglądają na głodnych, pijanych, naćpanych, lub wzburzonych. W Neapolu trudno ustalić kto stąd pochodzi i kto jest przybyszem z innego kraju. Ja sam nie chcę się bezczelnie wszystkim przyglądać, żeby to ustalić. Pewien etiopski imam przyjechał do Włoch z Libii po wybuchu rewolucji w 2011 roku. W drodze do jego biura, znajdującego się w centrum Neapolu, w podejrzanym budynku zajmowanym przez Zayd Ibn Thabit – islamskie stowarzyszenie (które nie ma oficjalnego meczetu), ostrzega się nas, abyśmy prawidłowo założyli nasze hidżaby. To pierwszy przejaw patriarchalnej kultury arabskiej i jednocześnie jedyny przejaw kultury arabsko- muzułmańskiej, który większość świata jest gotowa zaakceptować. Nie będę się rozwodzić nad tym, jak patriarchalny modus operandi w zupełności zawładnął kulturą arabską i islamską, jak utrzymuje się poza bezpiecznymi granicami ojczyzny i jak czyni jeszcze bardziej egzotycznym to, co już jest odmienne. Oszczędzę Wam fałszywej nadziei, że w Neapolu będziecie mieli okazję spotkać mężczyzn i kobiety, którzy z własnej woli powiedzą Wam to, co mój sąsiad w Libii powiedział mojej matce, otwierając przed jej oczyma dłoń: „Zumra, islam to nie jest pięść, to jest to".

Imam jest bardzo uprzejmy. Niestety jednak, jego wiedza na temat realiów życia liczącej 20 000 osób społeczności arabskiej w Neapolu jest ograniczona. On sam zaczął karierę na włoskim wybrzeżu, tuż po wybuchu arabskiej wiosny, kiedy to władze dawały dotacje hotelom i hostelom, które przyjmowały fale uchodźców. Asystent imama lamentuje nad nieszczęściami, których źródła uparuje w zbyt skromnych dotacjach dla meczetu od rządu włoskiego. Pieniądze te pozwalają zaledwie na pokrycie kosztu energii elektrycznej. Wszelkie inne wydatki są opłacane z datków wiernych. Wielu z nich straciło pracę w czasie kryzysu, więc z czasem składki są coraz mniejsze. Niewystarczające fundusze były jednym z powodów, dla których zakończono prowadzone przez meczet kursy religii i języków obcych dla arabskich dzieci. Jednak ostały się jeszcze oddolne inicjatywy, nie powiązane z tradycyjnym nauczaniem religijnym. Ich przykładem jest jak Traduzioni Loqmane, przedsięwzięcie Abdelhaka Loqmane’a, które najtrafniej można opisać jako biuro tłumaczeń aspirujące do wydawnictwa, lub księgarni. Loqmane nawołuje do dialogu, wspólnej lektury historii i rozwijania kontaktów międzyludzkich. To w tych wartościach upatruje on nadzieję na rozwój obecności kultury arabskiej, która wykraczałaby poza nawyki wynikające z konsumpcjonizmu – czyli poza orientalne jedzenie serwowane przy akompaniamencie orientalnej muzyki w restauracjach o orientalnym wystroju.

Neapolska palestyna

Gdy pytam o kulturę arabską w Neapolu, większość moich rozmówców odsyła mnie do Omara Suleimana. Omar przeniósł się z Palestyny ​​w latach 70. XX wieku. Na początku dzielił swój czas między studia i działania na rzecz niepodległości Palestyny. Był aktywny jako przedstawiciel palestyńskiego związku studentów na południu Włoch. Podobnie jak wielu ludzi, którzy niedawno opuścili swe domy rodzinne, Omar na początku zupełnie nie potrafił gotować. Z czasem jednak doszedł w tym do wielkiej wprawy i zaczął organizować domowe przyjęcia dla swych przyjaciół. Nietrudno wyobrazić sobie tłumy modnych młodych ludzi w dżinsowych dzwonach i z fryzurami na Beatlesów, które do niego ściągały każdego wieczora. Trzy dekady później, Suleiman prowadzi kawiarnię Caffe Arabo i restaurację Arabo Amir, których koncepcje i wnętrza są poświęcone kulturze arabskiej i palestyńskiej. Oba miejsca położone są pobliżu Piazza Bellini, okolicy pełen barów, kawiarni i studentów – zwłaszcza tych z pobliskiego konserwatorium muzycznego. Praca w Palestine Observatory pozwala Suleimanowi rozwijać swe zainteresowania w dziedzinie kultury arabskiej, palestyńskiej i śródziemnomorskiej.

Kwestia Palestyny ​​jest gorącym tematem, na który dyskutuje się w masie krytycznej lokalnych intelektualistów i studentów, z których większość jest powiązana z Instytutem Studiów Wschodnich. W kwietniu prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas otrzymał honorowe obywatelstwo Neapolu. Pomimo tego, moi rozmówcy twierdzą, że obecność Arabów i świadomość tematów związanymi z ich problemami to nadal niszowa kwestia na społecznej i politycznej scenie Neapolu. Uczestnicy wydarzeń, które są poświęcone tym kwestiom to członkowie elitarnych, nowoczesnych i młodszych części społeczeństwa, która stanowi, jak zresztą wszędzie, mniejszość samą w sobie.

Film: lokalny muzyk Enzo Avitable & Bottari występujące z z artystą z Algierii Chebem Khalidem 

Także „obce" kobiety nieznacznie angażują się w białorusińskie, rumuńskie, marokańskie i libańskie społecznościowe wydarzenia kulinarne organizowane w Europejskim Centrum Kultury Informacyjnej i Obywatelstwa (CEICC). Takie wydarzenia mają na celu dywersyfikację lokalnej kuchni i zwiększenie zainteresowania mieszkańców Neapolu kulturą imigrantów przebywających we Włoszech. W większości arabskich rodzin kobiety i dziewczęta nadal mają ograniczone prawa, stąd natychmiastowe (i banalne) wyjaśnienie dlaczego żadna z ważnych postaci arabskiej mniejszości w Neapolu nie jest kobietą.

Trudno przewidzieć jak w przyszłości będzie postrzegana kultura arabska, ponieważ dziś ogólnie kwestionuje się przyszłość kultur zbiorowych i indywidualnych. Ich percepcja nie zależy już od lokalnych okoliczności kontrolowanych przez miejscową administrację. Neapol bardzo otwarcie mówi o swych problemach. Neapolitańczycy, z którymi rozmawiałam, nie są dumni z obecnego stanu rzeczy, nie wykorzystują go także jako atrakcję turystyczną. Obok poczucia zbiorowości – trywialnie przedstawianego jako wspólny rodzinny posiłek – poczucie indywidualnego zaangażowania i odpowiedzialności pozostaje bardzo silne. To zaangażowanie pełne jest życzliwości, uprzejmości i otwartości. Buduje ono model interakcji społecznej i podwalinę dla metody radzenia sobie z wyzwaniami, które czyhają w niezliczonych zakątkach, na skrzyżowaniach i placach Neapolu. To niemalże utopia problemów i utopia tych, którzy muszą sobie z nimi radzić. W tym obrębie nie ma nic nowego, czy nieuniknionego. Szereg dodatkowych wyzwań – w jasnych barwach i przyozdobionych półksiężycami – nie robi wielkiej różnicy.

Ogromne podziękowania dla Federica Signoriello, Alessi Damiato i całej ekipy Cafebabel Napoli

Artykuł należy do serii comiesięcznych reportaży, dotyczących wielu miast dla EUtopia on the Ground. Po więcej informacji na temat naszego marzenia o "lepszej Europie" od Aten po Warszawę, zapraszamy na stronę. Projekt jest wspierany finansowo przez Komisję europejską w związku z partnerstwem zarządzania z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przez Fundację Hippocrène i Fundację Charlesa Léopolda Mayera dla Rozwoju Ludzkiego.