Społeczeństwo

Ateny: turystyka strajkowa greckim REMEDIUM na kryzys

Artykuł opublikowany 23 października 2013
Artykuł opublikowany 23 października 2013

Lament, że Grecja gra główną rolę w tragikomedii, którą na europejskiej scenie toczy się już od prawie pięciu lat, znamy już na pamięć. Znękany kraj bezwstydnie gra swoją ostatnią kartą: turystyką, a dokładnie kwitnącą obecnie w Atenach „turystyką strajkową”. W ofercie zwiedzania najważniejszym punktem nie jest już Akropol, lecz graffiti wykonane przez manifestującą ludność

„Dobre, naprawdę niezłe! Dam to na Facebooka!” – wykrzykuje młoda angielska studentka gdy po kilku bezowocnych próbach udaje jej się w końcu zrobić sobie i koleżance dobre zdjęcie przed Akropolem. Jen i Alice mają wakacje akademickie i przyjechały spędzić kilka dni w Grecji. Jest początek kwietnia i w pozostałej części Europy nadal panuje zimno, więc, co wydaje się logiczne, dziewczyny zdecydowały się udać do Aten. „Nasi rodzice trochę się zmartwili, gdy usłyszeli, że wybieramy się do Aten same, ale obiecałyśmy im, że nie będziemy nigdzie wychodziły w nocy i że będziemy ostrożne. Dali nam nawet nieco więcej pieniędzy, żebyśmy znalazły dobry hotel w bezpiecznej części miasta" – mówi Alice.

Wycieczki turystyczne i neonaziści

Surowość, gwałtowne rozruchy społeczne, strajki, które paraliżują transport publiczny, niepewność, nielegalni imigranci włóczący się po ulicach, metalowe żaluzje w oknach zamkniętych sklepów, neonaziści bijący każdego, kto nie wygląda jak typowy Grek – w mediach Ateny przedstawiane są jako synonim miasta zniszczonego przez liczne kryzysy. I choć obraz ten odstrasza większość turystów – są i tacy, których grecki kryzys nie zniechęca.

"Wycieczki kryzysowe dla turystów spragnionych sensacji tworzą negatywny obraz tego kraju, a to oznacza mniej turystów. Mniej turystów oznacza z kolei mniej miejsc pracy"

Pewnego słonecznego dnia, nad szklanką mrożonej kawy, Kostas Kallergis, dziennikarz magazynu The Crisis Republic (Republika Kryzysu), opowiada mi dziwną historię. Klasyczny turysta, który miał zwyczaj podążać za kolorowym parasolem przewodnika wycieczki, z dnia na dzień na oczach ateńczyków przekształcił się w zupełnie nowy typ zwiedzającego. Grecka turystyka uległa kompletnej transformacji i zamieniła się w pewien rodzaj safari dla amerykańskich anarchistów szukających inspiracji w greckich rozruchach antyrządowych i park rozrywki dla europejskich dziennikarzy i studentów, którym brakuje dramatu w życiu. Dla tych, którzy nie mają żadnych ideałów, wycieczka do Grecji to okazja do wzięcia udziału w zamieszkach. „Podczas konfrontacji z policją widziałem nastolatków z innych europejskich miast, którzy spędzali w Atenach wakacje. Zamiast udać się do Rzymu, by wrzucić monetę do Fontanny di Trevi, woleli przyjechać do Aten, by rzucić kamieniem w greckiego policjanta" - mówi Kostas.

To nie żart. Niektóre międzynarodowe biura podróży mają nawet w swej ofercie „strajkowe wycieczki” do Grecji. Wyobraź sobie ich hasła reklamowe: „Masz dosyć wygodnych wakacji? Przyjedź i na własnej skórze doświadcz europejskiego kraju zdewastowanego przez kryzys, nędzę, bezrobocie i ubóstwo!”, „Po lewej widzicie Państwo Plac Sindagma, kolebkę zamieszek. Po Państwa prawej mamy ulicę Ermou, zwaną też ulicą barykad”, „Wejdź na naszą stronę internetową i dowiedz się jak zostać wzorowym „strajkującym turystą!”.

Kryzys is money?

Nie próbuj nawet wspominać o tym nowym typie turysty Dimitrowi Papadopoulou, oddanemu swej pracy przewodnikowi turystycznemu z tytułem doktora komunikacji, który uzyskał na uniwersytecie Paris XII. Dymitra zaprosił mnie na zwiedzanie Akropolu z małą grupą turystów z całego świata. „Nie można zaprzeczyć, że Grecja ma problemy" – mówi zjadliwie. „Ale kryzys nie jest jakiś koncert. Wycieczki kryzysowe dla turystów spragnionych sensacji tworzą negatywny obraz tego kraju, a to oznacza mniej turystów. Mniej turystów oznacza z kolei mniej miejsc pracy” – dodaje.

Ponad trzydziestoletni Aggelos Koropoulis należy do ruchu o nazwie Projekt Omikron. Jego członkowie mówią o sobie, że są po prostu zwykłymi młodymi ludźmi, którzy w pewnym momencie życia zaczęli mieć dosyć przesadzonego i nieprawdziwego wizerunku ich kraju. Aggelos, wygodnie usadowiwszy się w fotelu w stylowym ateńskim barze, wyjaśnia mi: „choć nie możemy wiele zdziałać w dziedzinie gospodarki, czy bezrobocia, nie powinniśmy biernie przyglądać się całej tej sytuacji. Nasz kraj jest już wystarczająco narażony na cierpienia z powodu kryzysu. Obraz Grecji rozprzestrzeniany przez media tylko pogarsza sytuację, zagrażając szczególnie turystyce”. To z tego powodu aktywiści zaangażowani w Projekt Omikron rozpoczęli prawdziwą krucjatę przeciwko stereotypom. Cichą krucjatę, bo na razie członkowie grupy rozpowszechniają swoje postulaty na portalach społecznościowych, umieszczają je na drukowanych plakatach z przyciągającymi wzrok zdjęciami i tworzą kreskówki, których główny bohater, Alex, uosabia wiele stereotypów, przy pomocy których duża część świata upraszcza sobie wizerunek Grecji.

Sztuka i anarchia

Pewna grupa młodych, obecnie bezrobotnych greckich absolwentów architektury i wzornictwa, wpadła na innowacyjny pomysł. Aby nieco poprawić swoje dochody, postanowili zająć się turystyką alternatywną. Zainspirowani podobnymi inicjatywami, które istnieją już w innych miastach europejskich, zwłaszcza w Berlinie, stworzyli oni alternatywne programy zwiedzania Aten. „Ateny stały się pewnego rodzaju strefą tranzytową dla turystów udających się na greckie wyspy. Nie mają zbyt wiele czasu w mieście, więc idą zwiedzić jedynie Akropol" – mówi moja przewodniczka dnia, Maria Peteinaki. „Wpadliśmy na pomysł, żeby zaoferować im coś innego. Chcieliśmy pokazać turystom ukryte oblicze naszej stolicy, przy okazji zakładając firmę i tworząc nowe miejsca pracy” – tłumaczy. Maria, która skończyła już trzydziestkę, ma własne biuro architektoniczne. Ostatnio jednak firma nie ma zbyt wielu zleceń. 

Według rozkładu wycieczek, na dziś przewidziane jest zwiedzanie Exarchii – dzielnicy, o której mówi się, że jest anarchistyczna. Legenda głosi, że pewnego razu nawet policja nie odważyła się wkroczyć tam z interwencją. Ta część miasta to swoiste połączenie architektury, sztuki ulicznej, historii rozruchów społecznych, samorządnych parków i squatów stanowiących ostoje migrantów. Dziś Exarchia to idealnie spokojna dzielnica, choć o przeszłości przypominają spalone domy i elewacje budynków całkowicie pokryte graffiti. Na jednej z tych ścian wisi tablica upamiętniająca zabójstwo 15-latka przez policję w 2008 roku – wydarzenie, które rozpętało ogromne zamieszki. „Wyobrażam sobie, że to graffiti sprawia, że można czuć się tu nieco niepewnie" –zaczynam. Maria jednak natychmiast mnie poprawia – „To nie graffiti, to sztuka”.

Artykuł należy do serii comiesięcznych reportaży, dotyczących wielu miast dla EUtopia on the Ground. Po więcej informacji na temat naszego marzenia o "lepszej Europie" od Aten po Warszawę, zapraszamy na stronę. Projekt jest wspierany finansowo przez Komisję europejską w związku z partnerstwem zarządzania z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przez Fundację Hippocrène i Fundację Charlesa Léopolda Mayera dla Rozwoju Ludzkiego.

Zdjęcia: okładka i tekst © Sladjana Perkovici dla EUtopia on the ground w Atenach - kwiecień 2013 ; Film (cc) creteregion/YouTube