Społeczeństwo

BERLIN: TĘCZOWE RODZINY ŚWIECĄCE ZZA CHMUR

Artykuł opublikowany 15 września 2014
Artykuł opublikowany 15 września 2014

Berlin, zarządzany przez jedynego w Europie otwarcie homoseksualnego burmistrza, uważany jest za hedonistyczny raj mniejszości seksualnych i tęczowych rodzin. Dziwi więc fakt, że w Niemczech obowiązuje jeden z najbardziej anachronicznych, nieprzyjaznych osobom LGBTI systemów prawnych w Europie Zachodniej. Jak berlińskie tęczowe rodziny radzą sobie w kraju o zaskakująco konserwatywnych prawach?

Podczas corocznego Ulicznego Festiwalu Gejów i Lesbijek arteriami Berlina przepływa morze ciał we wszystkich kształtach i rozmiarach. Wiją się, wyginają i twerkują w rytm muzyki, a ich skąpana w rozlanym piwie skóra lśni w letnim słońcu. Rodziny składające się z mam i mam, tatusiów i tatusiów, mam i tatusiów spacerują z dziećmi na rękach i zajadają się hot dogami. Wokół radośnie dudni techno. Niektóre osoby w tłumie powciskały swe ciała w wymyślne skórzane wdzianka. Rozstawiono namioty organizacji wspierających prawa społeczności LGBTI i szerzących wiedzę na temat wszystkich możliwych alternatywnych orientacji seksualnych. Na festiwalu obecne są prawie wszystkie główne niemieckie partie polityczne. Prowadzą kampanię dotyczącą gwarancji równych praw dla mniejszości seksualnych w przepisach prawnych. Pewien człowiek, któremu wydaje się, że jest Harrym Houdinim, stara się uwolnić ze średniowiecznego narzędzia tortur. Z jego ust nie znika uśmiech. Uśmiechają się wszyscy, nawet Angela Merkel, która z plakatu spogląda na tę wesołą trupę. 

Wydawałoby się, że Niemcy są w czołówce państw gwarantujących równe prawa dla społeczności LGBTI (do której należą lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe i interseksualne). To jednak błędne wrażenie. Choć z jednej strony Berlin kontynuuje swój nieustający marsz ma rzecz równości seksualnej, niemieccy politycy idą w zaparte i starają się robić wszystko, aby niemieckie prawo dotyczące mniejszości seksualnych pozostało najbardziej zacofane w Europie Zachodniej. A wszystko to dzięki wspomnianej wcześniej uśmiechniętej pani.

MAŁŻEŃSTWA GEJÓW GORSZE NIŻ EUROPEJSKI KRYZYS GOSPODARCZY

Pomimo że 70% Niemców popiera małżeństwa jednopłciowe, politycy nawet nie rozważają ich legalizacji. Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) z Merkel na czele uparcie uniemożliwia jakikolwiek postęp w tej sprawie i uchwala przepisy dotyczące równości mniejszości seksualnych jedynie wtedy, gdy obligują ją do tego wyroki sądów konstytucyjnych, uznających istniejące prawo za niezgodne z konstytucją. Wiceprezes partii Katharina Reiche wywołała oburzenie gdy zaatakowała związki partnerskie słowami: „ Nasza przyszłość leży w rękach rodzin, a nie osób pozostających w związkach homoseksualnych. Obok kryzysu gospodarczego w Europie, zmiany demograficzne są największym zagrożeniem dla naszego dobrobytu”. Parom gejowskim i lesbijskim odmawia się także prawa do adopcji i korzystania z metod wspomaganej prokreacji takich jak banki spermy czy matki zastępcze. Spotykam się z kilkoma berlińskimi „tęczowymi rodzinami”, aby dowiedzieć się w jaki sposób tak liberalne społeczeństwo radzi sobie z tak konserwatywnym prawem i jak to jest wychowywać dziecko w nie-tradycyjnej rodzinie w tym zdecydowanie nie-tradycyjnym mieście.

Odwiedzam Regenbogenfamilienzentrum (Centrum Tęczowych Rodzin, red.) położone niedaleko stacji Südkreuz. To pierwsze tego typu centrum w Niemczech. Na miejscu widzę roześmiane dzieci biegające dookoła i z ekscytacją potrząsające zabawkami i matki przyglądające się tej zabawie. Ściany pokryte są jaskrawymi muralami, a stół pozostałościami czegoś, co wcześniej musiało być ciastem. Spotykam się z Constanze Koerner, która założyła centrum dziesięć lat temu. Według niej miasta takie, jak Berlin czy Kolonia są wyspami liberalizmu, lecz inne części kraju są wciąż zdominowane przez „bardzo konserwatywną historię budowania rodziny i małżeństwa”.

NIE JESTEŚCIE RODZINĄ”

Jednak prawo, które odmawia uznania tęczowych rodzin za prawdziwe rodziny tworzy również precedens, który oddziałuje nawet na liberalne społeczeństwo Berlina. Zeszłego lata na basenie odmówiono sprzedaży biletów rodzinnych rodzicom tej samej płci, argumentując to tym, że „nie są rodziną, są dwiema kobietami”. Dzięki Centrum Tęczowych Rodzin rodzice mogą spotykać się z innymi rodzicami tej samej płci, wymieniać się doświadczeniami i nie czuć się aż takimi odmieńcami. Ich dzieci bawią się razem i widzą, że nie tylko one mają dwie mamusie lub dwóch tatusiów. Spacerują razem po mieście - ważne jest, aby pokazać społeczeństwu, że istnieją. Wiedza jest drogą do akceptacji.

Jednak pomimo tego, że społeczeństwo Berlina jest coraz przyjaźniej nastawione do tęczowych rodzin, Conztanze ze złością opowiada o dwulicowości polityków. „Rozmawiam z politykami i ludźmi spoza środowiska tęczowych rodzin. Przychodzą, piją z nami Prosecco i tak dalej, kiedy jednak mają podjąć decyzję dotyczącą korzystnych dla nas przepisów, odpowiedź brzmi«nie». Nienawidzę tego” – mówi aktywistka. Myśl o przepisach prawnych i nieprzejednaniu CDU doprowadza ją do szału: „Pragnęłam dziecka, przecięłam pępowinę i mieszkamy razem. Nie śpię w nocy i robię wszystko to, co matka biologiczna i chcesz mi powiedzieć, że nie mam racji?!”

TROJE RODZICÓW

Któregoś razu późnym wieczorem odwiedzam Sadie Lune, pracownicę branży seksualnej i artystkę mieszkającą w Berlinie. Rok temu urodziła córkę, która ma troje rodziców – Sadie i Kate – kobiety i Kaya – transmężczyznę. Podczas gdy ja gawędzę z Sadie jej córka radośnie gaworząc opróżnia zawartość mojej torby. Według systemu prawnego, osnutego wokół rodziny nuklearnej z dwojgiem rodziców, pozostała dwójka opiekunów dziewczynki nie jest rodzicami w sensie prawnym. Sadie czuje się z tym dość niekomfortowo: „A gdyby zaistniał jakiś problem medyczny, kto miałby prawo odwiedzić małą czy podejmować decyzje? Ma dwoje rodziców, którzy nie są z nią związani biologicznie ani prawnie. Nigdy nie wiadomo, kiedy natkniesz się na jakieś zakazy, mogą pojawić się i zaskoczyć cię w każdej chwili”.

Nieprzyjazna niemieckie prawo jest jednak łagodzone przyjaznym podejściem berlińskiego społeczeństwa. Dziś Sadie miała zdjęcia do „zabawnego filmu porno” na wagonplatz (nietypowy wagonowy squat zamieszkiwany przez mniejszości seksualne, red.). Kiedy reżyser dał jej rolę, powiedziała, że będzie potrzebowała kogoś do opieki nad dzieckiem. Znalazł wówczas wśród squattersów osobę z własnym dzieckiem, która zajęła się maleństwem Sadie. „To było naprawdę niezwykłe” – mówi – „możesz spotkać mniejszości seksualne, punków, ludzi żyjących naprawdę alternatywnie, którzy nie odrzucają życia rodzinnego i włączają je do spektrum swoich doświadczeń. Tak wiele różnych typów ludzi ma dzieci, określona tożsamość lub sposób życia nie dają monopolu na rodzinę. Rodzinę może mieć niemal każdy, wystarczy, że częścią twego stylu życia jest dbałość o zdrowie i że potrafisz kochać”.

ŚLUBUJĘ WIERNOŚĆ FLADZE

Constanze opowiada mi z dumą, że w tym roku po raz pierwszy Manuela Schwesig, mister do spraw rodziny, wywiesi nad ministerstwem tęczową flagę. Mówi, że dla niemieckich tęczowych rodzin jest to historyczny dzień, symbol postępu i zmiany.

Jadę do ministerstwa. Budynek otoczony jest przez podekscytowany tłum. Mamy trzymają się za ręce, a dzieciaki ganiają dookoła, wesoło machając papierowymi tęczowymi flagami. Pracownicy ministerstwa wylegają na ulicę zasilając tłum i blokując ruch. Z dumą spoglądają gdy ich szefowa Manuela Schwesig mówi do zebranych, że nie ma znaczenia to, czy dziecko ma dwie mamy, dwóch ojców, czy też mamę i tatę. Chodzi jedynie o to, aby było kochane. 

Następnie pociąga za linę i śmieje się z zachwytem, gdy flaga wystrzela na szczyt masztu, gdzie powiewa radośnie obok niebieskiej flagi Unii Europejskiej i czerwono-czarno-żółtej flagi Republiki Federalnej Niemiec. Tydzień później działanie Schwesig będzie potępione przez CDU, a umieszczanie tęczowych flag na ministerialnych budynkach zakazane. Niemieckie społeczeństwo i niemiecki rząd to dwa obozy przeciągające linę równouprawnienia. Nawet jeżeli rząd czasem zwycięża, tak jak w przypadku flag, z czasem społeczeństwo zawsze przeciągnie linę na swoją stronę.

REPORTAŻ POWSTAŁ W RAMACH PROJEKTU "EUTOPIA - TIME TO VOTE". NASZYMI PARTNERAMI BYLI: FUNDACJA HIPPOCRÈNE, KOMISJA EUROPEJSKA, MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH WE FRANCJI ORAZ FUNDACJA EVENS. POZOSTAŁE ARTYKUŁY Z BRUKSELI ZNAJDZIECIE NA STRONIE GŁÓWNEJ NASZEGO MAGAZYNU.