Społeczeństwo

"Berlin to takie spokojne miasto. W warszawie kładziesz się spać wściekły"

Artykuł opublikowany 27 sierpnia 2013
Artykuł opublikowany 27 sierpnia 2013

Polsko-niemiecka księgarnia Buchbund mieści się w najbarwniejszym zakątku berlińskiej dzielnicy Neukölln - wśród orientalnych knajpek i sklepików z mydłem i powidłem. Od półtora roku można tu również nauczyć się polskiego. Od lutego 2012 dwoje polonistów – Joanna Kulas (1986) i Mikołaj Golubiewski (1985) – prowadzi tam szkołę językową "Polka Dot" 

Cafébabel Berlin: Założyliście własną szkołę językową "Polka Dot". Czy zainteresowanie Niemców Polską i językiem polskim wzrosło?

Joanna: Mówi się, że po rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód w 2004 roku wielu Niemców zaczęło uczyć się polskiego – to był trend z prawdziwego zdarzenia. Myślę jednak, że w międzyczasie zainteresowanie zmalało.

Mikołaj: Podczas Euro 2012 niemieckie gazety niemal nieprzerwanie pisały o Polsce: jak dostać się z Niemiec do Polski? Czym charakteryzuje się polska kultura? To było fantastyczne i sądzę, że Polska zyskała przez to nieco na popularności. Trzy powody, dla których Niemcy chcą uczyć się polskiego to: podróże, przyjaźń lub związek.

Cafébabel Berlin: Co wyróżnia koncepcję "Polka Dotwśród innych szkół językowych? 

Joanna: Uczymy wyłącznie po polsku. Uczniom wydaje się to z początku oczywiście bardzo trudne. Poza tym kładziemy nacisk na wyjaśnienie pochodzenia słów – to znacznie pogłębia znajomość języka!

Mikołaj: Polski i niemiecki mają te same korzenie. Dlatego też pracujemy głównie z internacjonalizmami. Używamy na przykład przymiotnika "klarowne”, oznaczającego tyle, co niemieckie "klar”. Na co dzień wybralibyśmy inne słowo, ale to właśnie "klarowne” pochodzi z niemieckiego.

Cafébabel Berlin: Co najbardziej różni obydwa języki?

Mikołaj: Polski i niemiecki rzeczywiście bardzo się różnią. Z drugiej strony w niemieckim jest kilka polskich słów, jak np. "gurken” [ogórki – przyp. tłum.]. A w polskim jest wiele niemieckich pojęć, jak np. "knajpa”, po niemiecku „kneipe”. Ale trafiają się i fałszywi przyjaciele. Na przykład "stół” to nie to samo co "stuhl”, podobnie wymawiane niemieckie słowo oznaczającego krzesło.

Joanna: Poza tym polski jest jednym z najstarszych języków słowiańskich. Stąd jest taki trudny: zachowało się w nim wiele dawnych form.

Mikołaj: Niemiecki i rosyjski są bardziej regularne, a to dlatego, że w pewnym momencie zostały usystematyzowane i uregulowane prawnie. W Polsce nigdy nie było takich odgórnych regulacji.

Cafébabel Berlin: Co najbardziej lubicie w języku polskim?

Joanna: To, że nadal można czytać bardzo stare polskie teksty, ponieważ przez stulecia język tylko nieznacznie się zmienił. W polskim podoba mi się również jego bogactwo, zwłaszcza leksykalne.

Cafébabel Berlin: Twierdzicie, że Berlin jest o wiele spokojniejszym miastem niż Warszawa – w jakim sensie?

Mikołaj: Berlin to miasto policentryczne, co bardzo ułatwia organizację dnia. Warszawa zaś to miasto pospieszne i choleryczne. Jest wspaniała, ale wieczorem kładziesz się spać wściekły. W Berlinie mamy poza tym poczucie, że nasza praca – praca nauczycieli – jest znacznie bardziej szanowana. Natomiast szczerze nie znosimy tutejszych dentystów (śmiech). Swojego dentystę mamy w Polsce, w Szczecinie. Niemiecki dentysta po zlustrowaniu twojego uzębienia proponuje leczenie – za, bagatela, 2000 Euro.

Cafébabel Berlin: Jaka jest Waszym zdaniem największa różnica między Polską a Niemcami?

Joanna: Ujmujemy to zawsze tak, że Polacy oferują, a Niemcy pytają. Na przykład: dwóch kolegów wybiera się jutro w tą samą trasę z Warszawy do Gdańska. Jeden ma samochód, drugi nie. W Polsce to od właściciela samochodu oczekuje się, że zapyta swojego kolegę, czy ten chce z nim jechać. W Niemczech to ten, który nie ma samochodu, musiałby poprosić o podwiezienie. W Polsce nie wypada odmówić, to niegrzeczne. W Niemczech zaś nikt nie ma z tym problemu.

Cafébabel Berlin: Brakuje Wam Polski pod jakimś względem?

Joanna: Brakuje mi żywego języka. Wprawdzie Mikołaj i ja mieszkamy razem i codziennie posługujemy się językiem, ale to co innego niż prawdziwa wymiana językowa w rodzinnym kraju. Dlatego chciałabym znów przez pewien czas pomieszkać w Warszawie.

Mikołaj: Mnie raczej brakuje poczucia bezpieczeństwa. W międzyczasie zyskaliśmy oczywiście grono niemieckich przyjaciół. Ale początki były bardzo trudne.

Cafébabel Berlin: W idealnej sytuacji studia mają przygotowywać do przyszłego zawodu – jak to wygląda w Waszym przypadku?

Joanna: Ja studiuję naukę o tańcu – w branży kulturalnej jest jednak mało ofert pracy. I niechętnie zatrudnia się imigrantów, bo niezbędna jest perfekcyjna znajomość języka. Ale mimo to: studiowaliśmy polonistykę i uczymy polskiego.

Mikołaj: Robię doktorat w zakresie American Studies – przed nami więc jeszcze, mam nadzieję, pobyt i praca w USA. Potem chcielibyśmy na stałe osiąść w Berlinie. Tutaj jesteśmy szanowani i możemy jeszcze tak wiele osiągnąć – tyle że trwa to dłużej. Jesteśmy z pewnością bardziej niecierpliwi niż w Warszawie, gdzie wszystko dzieje się z dnia na dzień.

Tutaj i tutaj znajdziecie kolejne części naszej serii „Second Home”.