Społeczeństwo

Bośnia: udawany pokój

Artykuł opublikowany 3 października 2006
Artykuł opublikowany 3 października 2006
Po wyborach 1 października konflikt pomiędzy bośniackimi Serbami, Chorwatami i Muzułmanami, jest wciąż daleki od rozwiązania.

Poziom zarobków w Bośni jest o wiele niższy niż średnia innych krajów europejskich. PKB wynosi mniej niż 1000 dolarów na mieszkańca a stopa bezrobocia sięga 40%. Prawie 40% mieszkańców to uchodźcy, którzy nie powrócili jeszcze do swoich domów. Co więcej, najbardziej poszukiwani zbrodniarze wojenni Radovan Karadzic i Ratko Mladic, nadal pozostają na wolności. W ciągu ostatnich 10 lat nie brakowało okazji do schwytania ich. Być może Haga chce uniknąć kolejnego wstydu i upokorzenia na miarę tego, jakie sprawił jej żałosny i wlekący się proces Slobodana Milosevicia.

Błędne decyzje

Obecna Bośnia i Hercegowina jest wynikiem eksperymentu z Dayton wykonanego w 1995 roku, kiedy to Bill Clinton zadecydował o zakończeniu najdłuższego, niekończącego się konfliktu bałkańskiego od czasów II wojny światowej. Amerykanie, zmęczeni krwawą wojną dzielącą Europę, zagrażającą destabilizacją całego regionu, postanowili zmusić trzy strony konfliktu: Chorwatów, Bośniaków i Bośniackich Serbów do wdrożenia kruchego i słabego procesu pokojowego. Uznali za swój obowiązek zakończenie działań wojennych i przyjęcie pełnego wad porozumienia. Liderzy chcieli podzielić zdobycze byłej jugosłowiańskiej Republiki Bośni i Hercegowiny w akceptowalny sposób i potwierdzić de facto zjednoczenie. Miało to na celu powstrzymanie rozpadu kraju zauważonego w 1992 roku przez UE i USA.

Niechciane konsekwencje

Rezultaty tego politycznego teatru były możliwe do przewidzenia. Wszystkie trzy strony opuściły Dayton z poczuciem krzywdy. Instytucjonalne ramy zaproponowane w Dayton były zbyt skomplikowane dla Bośni i Hercegowiny. Chorwaci i muzułmanie zostali zmuszeni do życia w Federacji, a Serbom przyznano własną Republikę Serbską. Federacja otrzymała 51% terytorium, podczas gdy Serbowie otrzymali 49%, pomimo tego, że przed wojną byli w 40-procentowej mniejszości. Kolejnym błędem było utworzenie dziesięciu jednostek administracyjnych dzielących Federację, tworząc tym samym najbardziej zdecentralizowane państwo świata. Bośnia jest najtrudniejszym krajem do rządzenia, gdzie liderzy muszą bezustannie negocjować jakieś układy i porozumienia. Kraj ma setki ministrów, parlamentarzystów i radnych. Wydaje się, że niemal każdy jest zaangażowany w politykę, lub przynajmniej ma krewnego, który jest.

Siła gwarancją pokoju

Amerykańscy i europejscy politycy i dyplomaci, którzy są winni tej wojny, poprzez swoje zbyt pochopne decyzje o uznaniu nowych republik Jugosławii, mogą odnotować jeden sukces. Wojna skończyła się lata temu, a swego rodzaju zawieszenie broni gwarantuje względny pokój. Jednak nie ma co się łudzić, strony konfliktu nie zapomniały o tym, co doprowadziło je do wojny. Nie można wykluczyć, że gdy siły pokojowe opuszczą kraj, zawieszenie broni zostanie zerwane. W tym wypadku jedynie użycie siły jest gwarancją pokoju.

Posępna przyszłość

Przyszły statut Kosowa jest obecnie negocjowany. Albańczycy domagają się całkowitej niepodległości swojego terytorium, a Serbowie oferują autonomię wewnątrz Serbii. Różnice między nimi wydają się być nie do pokonania.

Biorąc pod uwagę współczucie, jakie biurokracji unijni odczuwają w stosunku do kosowskich przywódców Albańczyków, region byłej Jugosławii może zostać jeszcze bardziej podzielony. Państwo kosowskie mogłoby zostać ustanowione w samym sercu Bałkanów. Jednak, jeśli Kosowo otrzyma niezależność, nic już nie powstrzyma aspiracji niepodległościowych bośniackich Serbów. Bałkanom grożą kolejne podziały.