Społeczeństwo

Charlie Hebdo: Punk is Not Dead

Artykuł opublikowany 9 stycznia 2015
Artykuł opublikowany 9 stycznia 2015

Punk to postawa, która staje obronie wolności. Poprzez próbę uśmiercenia Charlie Hebdo tę wolność chciano naruszyć. Ale jeszcze Punk is Not Dead póki my żyjemy.

Punk to postawa nonkonformistyczna i krytyczna wobec tego, co przedstawia się nam jako oczywiste. Punk to walka z ograniczaniem wolności. Punk to prowokacja i sprzeciw wobec mainstreamu. Punk zapewnia zdrowy kontrast i daje, lecz nie narzuca, możliwość wyboru. Sex Pistols byli punkami, nosili na t-shirtach odwrócone swastyki i w swoich piosenkach nazywali angielską królową faszystką. Satyrycy „Charlie Hebdo”, których przedwczoraj z zimną krwią zamordowało dwóch uzbrojonych idiotów, byli punkami i w swoich ilustracjach przedstawiali księży pedofili, papieża z Durexem i satyrę na Proroka Mohameda. I pomimo że nie ma ich już z nami, Punk is Not Dead.

7 stycznia wieczorem na Placu Republiki w Paryżu zebrały się nas setki. Niektórzy trzymali w dłoniach transparenty, niektórzy puszki z piwem, niektórzy jointy. Byli tacy, którzy przyszli z dziećmi, inni wpadli sami na chwilę, a dzieci zostawili w domu. Widziałam ludzi, którzy płakali, widziałam mnóstwo osób, które pomimo przepełniającego ich smutku cieszyli się, że mogą zjednoczyć się z innymi w tym strasznym dniu. Najważniejsze, że byli.

Tłum skandował „Wolność ekspresji”, „Jestem Charliem” i „Nie boimy się”. Na obrzeżach placu, wokół małych wysp utworzonych ze zniczy, siedzieli ludzie i w skupionym milczeniu trzymali się za ręce. Wyciągnięte w górę długopisy wkazywały drogę, którą tego samego dnia przed południem brutalnie odeszło z tego świata 12 osób, w tym dwóch policjantów.

We Francji nie uświadczysz band młodzieży z irokezami, w skórach, tartanach i z powpinanymi w uszy agrafkami. Tych znajdziesz raczej po drugiej stronie kanału, na londyńskim Camden. We Francji, ojczyźnie zbuntowanych sytuacjonistów z lat 60., punk realizuje się nie tyle w wymiarze muzycznym i wizerunkowym, co obyczajowym. Pismo „Le Canard Enchaîné” to dyżurny prześmiewca francuskiego życia politycznego, który od lat ze znawstwem ujawnia kolejne afery i skandale. Magazyn „Hara Kiri”, który był poprzednikiem „Charlie Hebdo” nie znał tabu w kwestiach religii i seksu, czego prekursorami we Francji byli już pisarze Markiz de Sade i Georges Bataille. Potrzebujemy takich manifestacji kultury, jak „Charlie Hebdo”, bo poddają one w wątpliwość wartości, które wpaja nam się jako oczywiste i pozwalają nam dokonać własnych ocen i wyborów. Możliwość ich dokonywania to nasze fundamentalne prawo, a chęć, by to robić jest oznaką myślenia krytycznego. Myślenie krytyczne jest nam niezbędne do tego, żebyśmy nie podążali ślepo za masą, lecz potrafili sami ocenić, co jest dobre, a co złe. Żebyśmy byli trzeźwi i świadomi. Żebyśmy nie dawali sobą manipulować.

Jestem Polką i zostałam wychowana w tradycji religii katolickiej. Niektóre ilustracje publikowane na łamach Charliego, jak na przykład okładka z kopulującą Trójcą Świętą, dogłębnie obraziłyby moich rodziców i dziadków, ale mnie w żaden sposób nie wzruszają. Wiem, co to jest satyra i nie czuję żadnego zagrożenia ze strony humorystycznego podejścia do poważnych kwestii. A to, co ja czuję i jakie wartości chcę zachować, to moja prywatna sprawa, na którą nikt nie ma wpływu.

Krwawa masakra, która miała miejsce 7 stycznia, zaledwie 4 przystanki metrem od mojej pracy, wstrząsnęła mną do szpiku kości. Obok szoku i żałoby, niedowierzanie wywołała u mnie reakcja pewnej części społeczeństwa. Z przerażeniem patrzyłam na to, jak niektórzy ludzie byli wobec masakry na dziennikarzach tak obojętni, że byli w stanie spokojnie rozmawiać o rezerwacjach w restauracjach i wyprzedażach, które rozpoczęły się we Francji akurat tamtego dnia. Czy to, że mamy szczęście prowadzić wygodne życie i nie musimy walczyć w żadnej wojnie zwalnia nas z odwagi, empatii i obowiązku posiadania wyobraźni? I czy nie jest tak, że każdy, kto posiada minimum wyobraźni, zdaje sobie sprawę, że na świecie wszystko jest połączone i nawzajem się kształtuje, a obojętność oznacza przyzwolenie na przemoc? Nie bójmy się żyć! Wokół nas dzieją się dobre i złe rzeczy – rozpoznajmy je i nie bójmy się z nimi zgodzić, albo je potępić. Pozwólmy sobie na niepoprawność za cenę autentyczności. Nie bądźmy nijacy.

Punk to postawa, która staje obronie wolności. Poprzez próbę uśmiercenia Charlie Hebdo 7 stycznia 2015 roku tę wolność chciano naruszyć. Ale jeszcze Punk is Not Dead póki my żyjemy.

Oddajmy hołd członkom redakcji „Charlie Hebdo” i policjantom, krórzy zginęli w strzelaninie używając hashtagu #JeSuisCharlie. Zniweczmy plany terrorystów nie ulegając i nie szerząc islamofobii i rozpoznając, że religia muzułmańska nie ma nic wspólnego z chorym fantyzmem terrorystów.