Społeczeństwo

CHORWACKA MAMUTICA: JA I 2 674 MOICH SĄSIADÓW

Artykuł opublikowany 30 września 2013
Artykuł opublikowany 30 września 2013

Mamutica to największy kompleks mieszkaniowy w całej Europie i tygiel, w którym mieszają się różne osobowości, kultury i wyobrażenia. Historia Chorwacji to historia nieustannych zmian – od socjalizmu pod rządami Jugosławii, przez wojnę domową, aż po niedawne przystąpienie do Unii Europejskiej. Jednak wrażenie, że na osiedlu Travno w dzielnicy Novi Zagreb, czas się zatrzymał, pozostaje nieodparte

Mamutica jest betonowym kolosem o długości 240 metrów i około 70-metrowej wysokości. Ów kuriozalny budynek wybudowano w sercu dzielnicy Novi Zagreb (Nowy Zagrzeb), który przypomina autonomiczne miasteczko w środku wielkiego miasta, lub też miniaturową Jugosławię. Novi Zagreb, położony nad rzeką Sawą, dokładnie naprzeciw historycznej części miasta, był kiedyś miejscem, w którym rozciągały się pola i łąki. W latach 50. rozpoczęto tu prace budowlane, zaś w połowie lat 80. horyzont zapełniły masywne sylwetki bloków mieszkaniowych. Dziś dzielnica rozwija się w ekspresowym tempie dzięki bardzo korzystnemu i funkcjonalnemu planowi zagospodarowania przestrzeni dla tej części stolicy Chorwacji.

TRAVNO

Osiedle Travno powstało w latach 70. Ze względu na swój układ – kompleksy bloków okalają tu rozległy park – jest uznawane za swoisty salon towarzyski całej dzielnicy. W zachodniej części osiedla nad innymi budynkami góruje dwudziestopiętrowa Mamutica. W myśl zasady „urozmaicać, by nie tworzyć gett”, mieszkania socjalne w budynku przydzielono pracownikom fizycznym, pracownikom uniwersytetów i wojskowym. Celem było zapewnienie niejednolitości społecznej i etnicznej w nowo powstających osiedlach. Ci, którzy pracowali nad odbudową kraju po wojnie, pochodzili z różnych regionów Chorwacji i byłej Jugosławii.

Beton, który uspokaja

Standard życia w Mamutice i w całej dzielnicy Novi Zagreb należy dziś do najlepszych w całym kraju. Sukces ten przypisuje się wydajności budynku i jego funkcjonalnej architekturze. Przestrzenie publiczne i tereny zielone sprzyjają zacieśnianiu się więzi społecznych, których stopniowy zanik obserwuje się w dużych miastach. Gdy patrzy się na nie z zewnątrz, betonowe mamuty mogą sprawiać wrażenie sterylnych sypialni Zagrzebia. Od początku swego istnienia aż po dziś dzień, nie zamieniły się jednak w problematyczne getta. Niektórzy z moich rozmówców posługiwali się porównaniami z bajką „O rybaku i złotej rybce” Aleksandra Puszkina, by opisać atmosferę zazdrości i rozczarowania, panującą w Mamutice, jej okolicach, Zagrzebiu i całej Chorwacji. Ci, którzy musieli zmierzyć się z trudnościami, jakie przynosiły ze sobą kolejne zmiany po wojnie, z niepokojem spoglądają w przyszłość. Jednak Mamutica pozostaje dla nich czymś bezpiecznym, czymś niezmiennym. Jak podkreśla etnolog Valentina Gulin, beton tego ogromnego bloku wydaje się być największym pewnikiem, jaki mają życiu. Jego solidność ich uspokaja.

Fotoreportaż

Fortoreportaż z „Miniaturowej Chorwacji”. Relacja z mikroświata, który skłania do refleksji nad tożsamością naszych chorwackich sąsiadów.

776 mieszkań na 18 piętrach i sześć wejść do budynku – tak po krótce opisać można Mamutikę (czyli samicę mamuta po chorwacku). Kompleks powstał w Zagrzebiu w 1974 roku. Naprzeciwko Mamutiki wybudowano jej młodszego brata, nazywanego „Małym Mamutem” (bo jest w nim bagatela 390 mieszkań). Aż do wybuchu wojny domowej w Mamutice i „Małym Mamucie” mieszkało łącznie 5 000 osób. Według szacunków z 2011 roku dziś 1 166 mieszkań kompleksu jest zajmowanych przez jedynie 2 675 lokatorów.

Zdaniem Mirkovica, architekta Mamutiki, „cały Nowy Zagrzeb może służyć jako przykład nowoczesnej architektury racjonalnej. Architektura jest jednak niczym więcej jak tylko scenografią i miejskim chaosem służącym pewnym interesom”. Wszelkie wygody, których potencjalnie mogą potrzebować lokatorzy, są na wyciągnięcie ich rąk – sklepy, punkty usługowe, poczty, szkoły, czy żłobki. Można by rzec, że kompleks ten to idealna realizacja wizji „maszyny do mieszkania” autorstwa ojca blokowisk - Le Corbusiera.

Z perspektywy 15 piętra Mamutiki jak na dłoni widać park będący centrum życia towarzyskiego dzielnicy. Oprócz żłobka i kilku szkół, od 2008 roku mieści się tu również kościół (którego budowa w parku wzbudzała liczne kontrowersje). Zdaniem Miroslava Kollenza, architekta zaangażowanego w budowę osiedla, by oddać należytą cześć przeszłości, wszystkie budynki kompleksu powinny nosić nazwy kwiatów, bowiem przed zabudowaniem teren ten był pokryty kwiecistymi łąkami i polami.

Plac, czy też dziedziniec między blokami to drugie po parku centrum „świata Mamutiki”. W czasach Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii, mieszkania były przydzielane przez zakłady pracy swoim pracownikom i ich rodzinom. A ponieważ w pobliżu Mamutiki mieszczą się również koszary, wiele z mieszkań zostało zakupionych przez wojsko i przeznaczonych dla wojskowych (na początku serbskich, z czasem – chorwackich). W ten sposób osiedle stało się mozaiką społeczną.

Dino, inżynier z Czarnogóry, od dwudziestu trzech lat przez sześć dni w tygodniu pracuje w kiosku na placu. Bardzo często przychodzi do pracy pieszo z centrum Zagrzebia. Ze swego małego okienka, czekając na klientów, którzy kupią od niego papierosy, Dino obserwuje codzienne życie osiedla. Na pamięć zna historie poszczególnych mieszkańców, bo wielu z nich mu się zwierza. Zdaniem Ljlijany, „w Mamutice można całkowicie zachować prywatność”, jednak życie tak blisko innych wymaga kompromisów. Gdy przechadzamy się po placu, na plecach czujemy badawczy wzrok sąsiadów obserwujących nas z balkonów.

„W czasach wojny, szyby okien były zabezpieczane specjalną taśmą samoprzylepną, która chroniła je przed rozpryśnięciem się podczas detonacji” - wsponina Vesna, która od 1988 roku pracuje w osiedlowej bibliotece. „Przed wojną tutejsza społeczność była bardzo zgrana” – dodaje.

Paška čipka to tradycyjna koronka z chorwackiej wyspy Pag wpisana na Listę Dziedzictwa Ludzkości Unesco. Ta widoczna na zdjęciu została namalowana na instalacji wentylacyjnej w 2009 roku podczas jednego z wielu performensów artystycznych organizowanych w Mamutice.

Irena i Jeliko są mieszkańcami dzielnicy i znają się od lat. Jeliko jest trenerem lokalnej młodzieżowej drużyny piłkarskiej, do której należy syn Ireny. 

Przed wojną w dzielnicy Travno było ponad 20 barów. Dziś nie ostała się nawet połowa z nich. Mamu to jeden z trzech barów, które znajdują się na placu i mają zewnętrzny ogródek. Wielu mieszkańców dzielnicy lubi spotykać się również w barze Blato na ulicy Mima

Architekt osiedla, Miroslav Kollenz, miał do dyspozycji 30-40 hektarów pod budowę osiedla. Tak wielka przestrzeń zadecydowała o ostatecznym kształcie Mamutiki – a zwłaszcza o ustanowieniu rozległego parku centralnym punktem osiedla. Układ ten jest również bardzo bezpieczny, bo dzieci idące do szkoły nie muszą przechodzić przez żadną ulicę.

Syn Renato - chorwackiego rapera i jego partnerki ma na imię Zen. Renato za kilka miesięcy będzie mógł powiedzieć, że dokładnie połowę swojego życia spędził w Socjalistycznej Republice Chorwacji i połowę w niezależnej Republice Chorwacji. Wybór imienia motywuje w tych słowach: „mój syn będzie miał zadanie na przyszłość – dowiedzieć się dlaczego otrzymał takie imię i jakie przesłanie za nim stoi”. „To pomoże mu stawić czoła przeciwnościom losu” –dodaje. Każdego roku Renato organizuje zbiórkę darów dla biednych w osiedlowym parku. 

Choć moi rozmówcy są w większości sceptycznie nastawieni do przyłączenia się Chorwacji do Unii Europejskiej, nie są w stanie zaprzeczyć, że przyniosło one pewne doraźne korzyści. Dzięki temu rozpoczęto restrukturyzację głównego placu i zaczęto wprowadzać zabezpieczenia przeciwpowodziowe. Vito, który pracuje w pobliskim kiosku, tłumaczy, że wraz z wstąpieniem Chorwacji do Unii Europejskiej i z akceptacją obowiązujących w niej przepisów, trudniej będzie pracować na czarno.

Wielu lokalnych emerytów spotyka się na głównym placu i w jego okolicach, aby wspólnie grać w petankę. Jeszcze rok temu, spacerując w niektórych miejscach w pobliżu Mamutiki, można było zdeptać czyjeś grządki. 

Po zapadnięciu zmierzchu ma się wrażenie, że światła w 1 166 mieszkaniach Mamutiki zapalają się do rytmu chorwackiego turbofolku. Dziewiętnastoletnia Petra, córka miejscowego mechanika, uśmiecha się do mnie z 17 piętra „Małego Mamuta” i nienaganną angielszczyzną tłumaczy, że „gdy pierwszy raz spoglądasz w dół, ogarnia cię strach. Z czasem jednak się przyzwyczajasz”. Po chwili dodaje, że czasem chciałaby patrzeć ze swego okna na coś innego, niż monstrualny blok.

Ten artykuł jest jednym z reportaży powstałych w ramach projektu ''EUtopia on the Ground”, który ma za zadanie rozpatrywać przyszłości Europy. Projekt cafebabel.com otrzymał wsparcie finansowe Komisji Europejskiej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji, Fundacji Hippocrène oraz Fundacji Charlesa Léopolda Mayera.