Społeczeństwo

Co młodzi finansiści pragną znaleźć pod choinką?

Artykuł opublikowany 20 grudnia 2009
Artykuł opublikowany 20 grudnia 2009
Rok 2009? Trudny czas dla finansistów! Mimo kryzysu, który szczególnie dotkliwie uderzył w niektóre państwa, ocieplenia klimatu będącego problemem innych oraz strachu przed przyszłością, którego doświadczają młodzi Europejczycy… we Francji związki zawodowe finansistów mają czelność skarżyć się na za niskie zarobki!

Niedawno wpadł mi w ręce dość wyjątkowy list. Można tam przeczytać: „Drogi Święty Mikołaju, nie wiem już co robić abyśmy wraz z moimi braćmi i siostrami mogli otrzymywać godziwe wynagrodzenie za naszą pracę, liczę na to, że zajmiesz się tym jak najszybciej się da!”. Na pierwszy rzut oka wydało mi się, że to lista prezentów świątecznych stworzona przez młodych, którzy stracili pracę z powodu kryzysu, przez pokolenie niepewne swojej przyszłości, marnie opłacanych stażystów… Ale nie! Nie miałam racji! Był to list otwarty związku zawodowego jednego z największych banków świata: wspomniane dzieci uważają, że przez cały rok były „grzeczne”, osiągnęły wszystko, co zaplanowały, wypełniały rozkazy swoich kapitanów nawigujących po szalejącym morzu… „P.S.: Mikołaju, czy będziesz trzymać kciuki za to, żeby tatuś dał mi większe kieszonkowe jeśli go o to poproszę?”

Obniżyć ceny czy trzymać kciuki?

Bänker kämpfen um ihre Boni 2009 ©xtream_i/flickrWydawać by się mogło, że młodzi pracownicy tej wielkiej firmy ciągle wierzą w Świętego Mikołaja. Jednak nie należy im się dziwić: odebrali gruntowne wykształcenie w jednej z licznych szkół kształcących przyszłe elity finansowego świata, obiecano im, że pierwszy milion zarobią przed trzydziestką dzięki fuzjom i przejęciom. Ich życie miało przypominać wielką grę w Monopol, jednak pojawił się kryzys gospodarczy, który pokrzyżował ich plany. W roku 2009 firmy upadały, były renacjonalizowane, a państwo wydawało miliony na ich ochronę przed upadłością. Młode wilczki biznesu musiały spuścić nosy na kwintę więc „oczekują wiele od Świętego Mikołaja” aby móc „znów się uśmiechać” w 2010 roku.

A jednak w bankowości pierwsza pensja nijak się ma do progu biedy i często się zdarza, że stażyści zarabiają tyle, co osoby mające umowę o pracę na czas nieokreślony w innych sektorach. W wielu firmach w całej Europie obniżki pensji czy czasu pracy oraz fale zwolnień są na porządku dziennym, jednak banki ciągle zachowują się tak, jakby kryzys ich nie dotyczył, a mimo pomocy udzielanej przez państwo dywidendy za rok 2009 zostaną przelane zgodnie z planem. Z drugiej strony mamy jednak około 5 milionów młodych Europejczyków którzy, według szacunków Eurostatu, było na bezrobociu w pierwszym trymestrze 2009 roku. I jest to tendencja zwyżkowa. W październiku 2009 roku 20,7% młodych ludzi poniżej 25 roku życia poszukiwało pracy. Nie ma to jak radosne Święta!

©Anna Warr

Ile jest warta moja praca?

W Wielkiej Brytanii oraz we Francji jedynie zyski bankowe większe niż 27.700 euro zostaną obłożone podatkiem w wysokości 50%. Jest to wyjątkowa i niewątpliwie populistyczna decyzja, która rozwścieczyła pracowników sektora finansowego. Przecież podczas europejskiego szczytu, który odbył się w dniach 11-12 grudnia 2009 roku była mowa o „rozsądnych wynagrodzeniach w sektorze finansowym!”. Oczywiście można zacząć się zastanawiać, co to jest „rozsądne wynagrodzenie” i ile ono wynosi dla finansisty, ogrodnika czy nauczyciela… i komu powinien pomóc Święty Mikołaj?

Fundacja NEF (New Economics Foundation) odpowiada na to pytanie w swojej ostatniej analizie („A bit rich : calculating the real value to society of different professions”). Ten brytyjski „think-do-tank” stara się określić w jaki sposób można oszacować, docenić i wynagrodzić pracę. Według ich badań za każdy funt zdobyty przez londyńskiego bankiera społeczeństwo musi zapłacić 7, podczas gdy każdy funt wydany za śmieciarza zwraca się dwunastokrotnie. Wyciąg z konta bankowego nie świadczy w żadnym razie o tym, czy ktoś jest przydatny dla społeczeństwa. Francuzi, którzy czekają na Mikołaja aby przyniósł im „prezenty adekwatne do ich tegorocznych wysiłków” powinni zastanowić się nad swoją przyszłością, gdyż ich zachowanie w przyszłości może ich kosztować fortunę!

P.S.: Gdybym miała mieć życzenie do Mikołaja, poprosiłabym go o podwyżkę dla Tima Hunkina. Ten Brytyjczyk wymyślił maszynkę „pacnij finansistę” („whack a banker”) która służy do walenia młotkiem w głowę łysego finansisty. Obyśmy my również „znów mogli się uśmiechać” w 2010 roku!

zdjęcia: dhammza/flickr; xtream_i/flickr; Anna Warr