Społeczeństwo

Co zrobić, by dostać pracę w Brukseli?

Artykuł opublikowany 11 czerwca 2014
Artykuł opublikowany 11 czerwca 2014

Ob­co­kra­jow­cy sta­no­wią 30% wszyst­kich miesz­kań­ców Bruk­se­li. Ty­sią­ce z nich to mło­dzi lu­dzie z ca­łe­go świa­ta. Są nie­zwy­kle zmo­ty­wo­wa­ni, wy­kształ­ce­ni, mają świet­ne CV, a mimo tego na­po­ty­ka­ją trud­no­ści ze zna­le­zie­niem pracy. Café Babel udało się do Bruk­se­li, aby po­pro­sić o rady dla mło­dych ludzi - rady, które mogą być bardzo cenne dla każdego, kto szuka pracy.

W kraju cia­ste­czek Spe­cu­lo­os można zna­leźć pra­cow­ni­ków z ca­łe­go świa­ta. Els Schep­pers – twór­ca Spe­cu­lo­os – od 1968 roku kie­ru­je się mot­tem: „Jeśli na­praw­dę cze­goś chcesz, zrób to”. To mo­gło­by być także motto Nuno Lo­ure­ira - ko­or­dy­na­to­ra w In­te­rel - zdo­byw­cy Eu­ro­pej­skiej Na­gro­dy Spraw Pu­blicz­nych (Eu­ro­pean Pub­lic Af­fair Awards) Firmy Kon­sul­tin­go­wej 2014 roku. Przed pod­ję­ciem tej pracy ten am­bit­ny 27-let­ni Por­tu­gal­czyk z dy­plo­mem ma­gi­stra nauk po­li­tycz­nych miał w CV tylko kilka nie­płat­nych staży, pracę w su­per­mar­ke­cie i  życie na utrzy­ma­niu swo­jej dziew­czy­ny przez pe­wien czas. Uczył się wie­czo­ro­wo i wy­sy­łał setki apli­ka­cji. Robił wszyst­ko, aby jego sen o pracy w sek­to­rze spraw spo­łecz­nych w Bruk­se­li się zi­ścił. „Wiele razy otrzy­my­wa­łem od­po­wie­dzi od­mow­ne. Po otrzymaniu ich pew­nej ilo­ści, od­mo­wy nie robią  już na tobie wra­że­nia. Za­wsze proś o in­for­ma­cję zwrot­ną do two­jej od­rzu­co­nej kan­dy­da­tu­ry. Klu­czem jest też to, żeby póź­niej za­po­mnieć, że to zro­bi­łeś. Jeśli do­sta­niesz od­po­wiedź, bę­dzie to miła nie­spo­dzian­ka, bo może ci pomóc ci w ko­lej­nych apli­ka­cjach. Ale le­piej bę­dzie dla Cie­bie, żebyś na nią nie cze­kał”.

Nie je­steś w po­trza­sku!

Warsz­ta­ty, nauka ję­zy­ków i cią­gły roz­wój to zda­niem Nuna prze­pis na suk­ces. „Nie ogra­ni­czaj się tylko do tego, czego wy­ma­ga się na dane sta­no­wi­sko. Poza pracą ist­nie­ją mi­lio­ny moż­li­wo­ści. Nie za­trzy­muj się w miej­scu nawet jeśli lu­bisz swoją pracę. Nie prze­sta­waj ubie­gać się o inne sta­no­wi­ska”.

Nuno ma za sobą wiele staży, kil­ka­krot­nie re­je­stro­wał się też jako bez­ro­bot­ny w Ac­tiris – fe­de­ral­nym biu­rze za­trud­nie­nia w stolicy Belgii.Bruk­se­la ma za mało do za­ofe­ro­wa­nia mło­dym lu­dziom po stu­diach” - tłu­ma­czy. To zmo­ty­wo­wa­ło go, by sko­rzy­stać z po­mo­cy B!ngo i zo­stać przed­się­bior­cą. B!ngo to bruk­sel­ska or­ga­ni­za­cja po­za­rzą­do­wa, która po­ma­ga mło­dym lu­dziom w zna­le­zie­niu do­bre­go i uczci­we­go stażu. Po­szu­ku­ją­cym pracy Nuno radzi, by do­brze za­pla­no­wać swoje CV. „Za­sta­nów się nad zdję­ciem. Cza­sem nie wpi­su­ję w CV stażu tylko sta­no­wi­sko, które obej­mo­wa­łem. W prze­ciw­nym razie moje CV mo­gło­by nie wy­glą­dać zbyt do­brze z taką ilo­ścią staży. W Bruk­se­li każdy tak robi”. Swoje za­wo­do­we do­świad­cze­nia przez 6 lat zdo­by­wał w Wied­niu, Ki­jo­wie i Bruk­se­li. Miał szan­sę wziąć udział w więk­szość swo­ich pro­jek­tów dzię­ki kon­tak­tom. „Utrzy­my­wa­nie kon­tak­tu z ludź­mi, któ­rych spo­tka­łeś lub z któ­ry­mi pra­co­wa­łeś to klucz do suk­ce­su i świet­ne na­rzę­dziedla osób szu­ka­jących pracy” – tłumaczy.

A co z mi­ło­ścią?

Mar­ciano Silva przy­je­chał do Eu­ro­py, po­nie­waż to wła­śnie tutaj zna­lazł mi­łość. Teraz jest za­ko­cha­ny w Bruk­se­li. Jest ma­na­ge­rem w Exki, sieci ponad 70 re­stau­ra­cji roz­sia­nych po sze­ściu kra­jach. Ten 35-let­ni Bra­zy­lij­czyk pra­cu­je w głów­nej re­stau­ra­cji, mię­dzy dwor­cem głów­nym a Wiel­kim Pla­cem. W tym miej­scu musi płyn­nie prze­cho­dzić od ję­zy­ka an­giel­skie­go przez fran­cu­ski do hisz­pań­skie­go czy każ­de­go in­ne­go ję­zy­ka, w któ­rym może pomóc lu­dziom z ca­łe­go świa­ta. Za­py­ta­ny o moż­li­wo­ści pracy zwra­ca przede wszyst­kim uwagę na to, żeby „spraw­dzać ofi­cjal­ne in­for­ma­cje i nie pra­co­wa­nie nie­le­gal­nie, bez pa­pie­rów. Nigdy”.

Przy­go­to­wu­jąc świe­żą sa­łat­kę, latté i po­da­jąc ser­ni­ki Mar­cia­no wy­ja­śnia, że pra­cu­je tutaj od 7 lat, aby „za­ra­biać na życie, ale nie za­po­mi­na­jąc o tym, co tak na­praw­dę kocha”. Po za­koń­cze­niu swo­jej zmia­ny w re­stau­ra­cji robi to, co spra­wia mu naj­więk­szą przy­jem­ność - ma­lu­je. Ga­le­rie, wy­sta­wy i mię­dzy­na­ro­do­wi klien­ci to jego śro­do­wi­sko na­tu­ral­ne. Dzię­ki sprze­da­ży akry­lo­wych ob­ra­zów może wy­sy­łać część pie­nię­dzy do Pa­ra­ny. Dzię­ki temu po­dą­ża za ma­rze­nia­mi wy­ko­rzy­stu­jąc swą kre­atyw­no­ść i zdo­by­tą wie­dzę, oraz sze­rzy współ­cze­sną sztu­kę bra­zy­lij­ską. 

Przenosimy się teraz na ta­ra­s biura Mi­lieu Law & Pol­icy Con­sult­ing. Spo­glą­da­jąc na mia­sto Mari Tepp opo­wia­da, jak wie­lo­kul­tu­ro­we przed­się­bior­stwa wpły­wa­ją na mię­dzy­na­ro­do­wą at­mos­fe­rę mia­sta. „Każ­de­go dnia pra­cu­jesz z ludź­mi z in­nych śro­do­wisk i za­uwa­żasz różne aspek­ty ich organizacji czasu, np.: spo­sób, w jaki wy­ko­rzy­stu­ją swoje prze­rwy na lunch i jak długo one trwa­ją. Lu­dzie stają się bar­dziej to­le­ran­cyj­ni i sza­nu­ją in­nych” - zauważa Mari. Ta młoda Estonka mieszka za gra­ni­cą od trzech i pół roku. Przedtem przebywała w w Niem­czech, Fran­cji, Sta­nach Zjed­no­czo­nych, a teraz zaczepiła się w Bruk­se­li. Mari pra­cu­je w wie­lo­kul­tu­ro­wym środowisku i zaj­mu­je się ba­da­nia­mi po­li­tycz­ny­mi. Podkreśla, że za­wsze sta­ra­ła się „zwra­cać uwagę na wszel­kie moż­li­wo­ści z za­gra­ni­cy oraz sty­pen­dia”. Jej radą dla szu­ka­ją­cych pracy jest „nie tra­ce­nie pew­no­ści sie­bie, nawet jeśli wy­glą­da na to, że nikt cię nie chce. Każdy ma swoje miej­sce. Je­że­li jego od­na­le­zie­nie trwa dłuż­szy czas, nie pod­da­waj się. Wo­lon­ta­ria­ty, start-upy, nauka ję­zy­ków, zdo­by­wa­nie umie­jęt­no­ści – to wszyst­ko jest ważne dla two­je­go CV”.

Bruksela to miasto, w któ­rym mo­żesz zarezerwować pokój ho­te­lo­wy używając co naj­mniej trzech ję­zy­ków. Mi­re­la Mi­stor mu­sia­ła na­uczyć się ich wszyst­kich. Także wło­ski jest na jej li­ście ję­zy­ków, którą koń­czy się ru­muń­skim - jej oj­czy­stym językiem. Od czte­rech lat pra­cu­je w ho­te­lu, przy­je­cha­ła do Bruk­se­li, kiedy tylko Ru­mu­nia stała się człon­kiem UE. Zo­sta­wi­ła wszyst­ko za sobą i zna­la­zła pracę w sek­to­rze tu­ry­stycz­nym, w czym ułatwiło jej wy­kształ­ce­nie. Jej rada: „In­we­stuj w sie­bie, ucz się przez całe życie i nie przestawaj nawet jeśli już masz pracę”. Udało jej się wy­cho­wać syna i wpoić mu, że „nie­waż­ne, co ro­bisz albo co chcesz robić, mu­sisz być w tym naj­lep­szy”. Mi­re­la wraca do Ru­mu­nii każ­de­go lata, ale za każdym razem czuje się ina­czej w ojczyźnie. „Przy­jazd do Bruk­se­li zmie­nia men­tal­ność, otwie­ra umysł. Lu­dzie się na ciebie nie gapią, nie oce­nia­ją po wy­glą­dzie. Oczy­wi­ście jeśli przez cały czas masz przy sobie ro­dzi­ców, któ­rzy cię wspie­ra­ją, nie bę­dziesz miał od­wa­gi ru­szyć w drogę i wal­czyć. Naj­sil­niej­si są ci, któ­rzy po­tra­fią żyć wśród ob­cych, a nie wśród przy­ja­ciół, po­nie­waż to dru­gie po­tra­fi każdy” – mówi z dumą. „Je­że­li mu­sia­ła­bym prze­żyć życie od nowa, nie wiem, czy by mi się to udało. To okre­ślo­ne chwi­le czy­nią cię sil­niej­szym. Je­że­li cze­goś chcesz wszyst­ko jest moż­li­we!”

Ten ar­ty­kuł jest czę­ścią serii reportaży po­świę­co­nych bruk­se­li. to część pro­jek­tu"EU-TO­PIA: TIME TO VOTE" zor­ga­ni­zo­wa­ne­go przez CAFÉBABEL  we współ­pra­cy z fun­da­cją HIP­POCRÈNE, ko­mi­sją eu­ro­pej­ską, mi­ni­ster­stwem spraw za­gra­nicz­nych i fun­da­cją evens.