Społeczeństwo

CORRALA UTOPIA: SEWILSKI BASTION SOLIDARNOŚCI

Artykuł opublikowany 20 marca 2014
Artykuł opublikowany 20 marca 2014

Jakim orężem mieszkańcy Sewilli walczą z kryzysem gospodarczym, który pociągnął za sobą bezrobocie, biedę i bezdomność? Pomysłowością i radością życia. Ruch Corrala przejmuje pustostany, nie tylko zapewniając ludziom miejsca do życia, lecz również dając im poczucie wspólnoty.

„Jakiś czas temu przy­je­chał do nas fran­cu­ski fo­to­graf, żeby zro­bić zdję­cia uka­zu­ją­ce życie w na­szej Cor­ra­li. Ze­brał nas wszyst­kich, sa­dzał jedną ro­dzi­nę za drugą na ka­na­pie i pstry­kał zdję­cia. Na zdję­ciu mojej ro­dzi­ny córka sie­dzi na sofie, moja żona stoi po jej pra­wej stro­nie, a ja po lewej” – opo­wia­da Alva­ro, krzep­ki Hisz­pan w śred­nim wieku. Mimo że miesz­kań­cy Cor­ra­li Uto­pii, squ­atu w ro­bot­ni­czej pół­noc­no-za­chod­niej czę­ści Se­wil­li, przy­zwy­cza­ili się już do obec­no­ści me­diów, męczy ich umi­ło­wa­nie dzien­ni­ka­rzy do sen­sa­cji. „Gdy przed­sta­wio­no mi re­zul­ta­ty na­szej sesji zdję­cio­wej za­uwa­ży­łem, że fo­to­graf zmie­nił kom­pu­te­ro­wo nasze twa­rze tak, żeby wy­glą­da­ły na smut­niej­sze. Moja twarz zo­sta­ła prze­ro­bio­na w ten spo­sób, że wy­glą­da­ła tak, jak­bym pła­kał. Wy­glą­da­łem też na dzie­sięć lat star­sze­go” – wzdy­cha Alva­ro. To jego wspól­no­ta wy­de­le­go­wa­ła, by od­po­wia­dał na nasze py­ta­nia. Jak twier­dzi Alva­ro, nie ma sensu roz­ma­wiać z in­ny­mi, po­nie­waż „każdy opo­wie­dział­by wam tę samą hi­sto­rię”. Nie mo­że­my także wejść do bu­dyn­ku, żeby „po­li­cja nie do­wie­dzia­ła się, co ro­bi­li­śmy w środ­ku przez ostat­nich kilka dni”.

Wo­jow­ni­cy o spra­wie­dli­wość

Cor­ra­la Uto­pia po­wsta­ła w maju 2012 roku. Pier­wot­nie bu­dy­nek był pu­sto­sta­nem, który w pew­nym mo­men­cie zo­stał za­ję­ty przez ofia­ry pu­sto­szą­ce­go Hisz­pa­nię kry­zy­su go­spo­dar­cze­go. W Cor­ra­li miesz­ka­ją różni lu­dzie, od by­łych fry­zje­rów, po sprzą­ta­czy i mu­ra­rzy, któ­rzy z dnia na dzień stali się bez­ro­bot­ni, zo­sta­li wy­rzu­ce­ni ze swo­ich domów i w więk­szo­ści nadal po­sia­da­ją kre­dy­ty hi­po­tecz­ne do spła­ce­nia. Mimo że od po­cząt­ku kry­zy­su w An­da­lu­zji po­wsta­ło wiele in­nych Cor­ra­li, Cor­ra­la Uto­pia jest jedną z nie­wie­lu, które prze­trwa­ły. Jej los jest jed­nak bar­dzo nie­pew­ny. Pięt­na­ste­go lu­te­go Try­bu­nał Spra­wie­dli­wo­ści na­ka­zał na­tych­mia­sto­we wy­sie­dle­nie miesz­kań­ców Uto­pii, póź­niej jed­nak ze­zwo­lił lo­kal­nym ro­dzi­nom na zna­le­zie­nie „po­ko­jo­we­go roz­wią­za­nia”  pro­ble­mu. W związ­ku z tym wspól­no­ta Uto­pii zo­sta­nie praw­do­po­dob­nie wkrót­ce roz­wią­za­na, a jej miesz­kań­cy będą mu­sie­li zna­leźć nowe domy.

To ostat­nie pa­ra­dok­sal­nie nie jest ła­twym za­da­niem. Mimo że w Se­wil­li jest około 130 ty­się­cy pu­stych jed­no­stek miesz­kal­nych, żadna z nich nie zo­sta­ła za­ofe­ro­wa­na ro­dzi­nom z Cor­ra­li Uto­pii. „Chcie­li­by­śmy pła­cić czynsz so­cjal­ny we­dług na­szych in­dy­wi­du­al­nych do­cho­dów, ale rząd nie chce nawet o tym sły­szeć. Robi też co może, żeby utrud­nić nam życie” – wy­ja­śnia Alva­ro. Tylko kilka ty­go­dni po tym, jak się tu wpro­wa­dzi­li, mia­sto od­cię­ło im do­stęp do wody i elek­trycz­no­ści. „Wy­da­li na tę ope­ra­cję 40 ty­się­cy euro. Ży­je­my tu bez wody i elek­trycz­no­ści pra­wie od sa­me­go po­cząt­ku” – mówi Alva­ro z re­zy­gna­cją. Miesz­kań­cy Cor­ra­li czer­pią wodę z pu­blicz­nej fon­tan­ny znaj­du­ją­cej się po dru­giej stro­nie ulicy, a do pro­duk­cji ener­gii uży­wa­ją ge­ne­ra­to­rów ben­zy­no­wych.  „Po­pro­si­li­śmy też rząd o przy­dzie­le­nie nam huert (dzia­łek, red.), byśmy mogli ho­do­wać wła­sne owoce i wa­rzy­wa. Dział­kę do­sta­ła jedna ro­dzi­na” – do­da­je Alva­ro. 

To lu­dzie liczą się naj­bar­dziej

 „Zanim tu tra­fi­łem, pra­co­wa­łem w klu­bie że­glar­skim. Za­ra­bia­łem 2 500 euro mie­sięcz­nie, ku­pi­łem dom. Do­brze mi się wio­dło. Dziś nie mam domu, te­le­wi­zji ani radia, ale je­stem szczę­śliw­szy. Pie­nią­dze nie mogą kupić szczę­ścia” – wy­ja­śnia Alva­ro. „Teraz mam wię­cej czasu dla ro­dzi­ny. Wie­czo­ry spę­dza­my wspól­nie, roz­ma­wia­jąc i ba­wiąc się z dzieć­mi. Je­ste­śmy jak jedna wiel­ka ro­dzi­na” – opo­wia­da. W wol­nym cza­sie miesz­kań­cy Cor­ra­li, wspie­ra­ni przez wo­lon­ta­riu­szy, uczą się tańca fla­men­co, or­ga­ni­zu­ją za­ję­cia dla dzie­ci i akcje pro­mu­ją­ce ruch wspól­no­to­wy. „W ze­szłym roku zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy Cor­ra­la Rock, serię kon­cer­tów wspie­ra­ją­cych naszą Cor­ra­lę; wzię­li­śmy udział w lek­cji fla­men­co i uży­li­śmy jej do escra­che (ro­dzaj po­ko­jo­wej de­mon­stra­cji, po­pu­lar­nej w Hisz­pa­nii i Ame­ry­ce Po­łu­dnio­wej, red.) we­wnątrz banku Iber­ca­ja, obec­ne­go wła­ści­cie­la Cor­ra­li. Po­pro­si­li­śmy nawet rząd o pomoc fi­nan­so­wą w or­ga­ni­za­cji cen­trum so­li­dar­no­ści, gdzie mo­gli­by­śmy otwo­rzyć pu­blicz­ną sto­łów­kę i do­ra­dzać lu­dziom z na­sze­go są­siedz­twa. Nigdy nie do­cze­ka­li­śmy się od­po­wie­dzi” – mówi.

NA­RÓB­CIE HA­ŁA­SU!

„To zjed­no­cze­ni oby­wa­te­le  sta­no­wią wła­dzę” – stwier­dza Alva­ro. Wy­glą­da na to, że jego wiarę dzie­lą dziś lu­dzie w całej Hisz­pa­nii. Pod­czas de­mon­stra­cji w bu­dyn­ku in­ne­go lo­kal­ne­go banku, Ca­ixa­bank, spo­ty­ka­my się z człon­ka­mi Plat­for­ma de Afec­ta­dos por la Hi­po­te­ca de Se­vil­la (ruch pro­te­stu­ją­cych prze­ciw­ko kre­dy­tom hi­po­tecz­nym w Se­wil­li, PAH). Jest gło­śno, de­mon­stran­tów sły­chać kilka ulic dalej. Przy po­mo­cy trą­bek i gwizd­ków oka­zu­ją oni apro­ba­tę dla prawa do „god­ne­go domu” i zwra­ca­ją uwagę na po­trze­bę „roz­wią­za­nia pro­ble­mu kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go”. Obec­nie za­rząd banku oma­wia czte­ry pro­ble­ma­tycz­ne przy­pad­ki kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go. Jak do tej pory pro­te­stu­ją­cy ko­czo­wa­li przed ban­kiem na zmia­nę już przez je­de­na­ście dni, aby za­de­mon­stro­wać swoją nie­za­chwia­ną de­ter­mi­na­cję.

PAH jest bez­po­śred­nio po­łą­czo­ny z ru­chem In­di­gna­dos, zna­nym też jako 15M (ruch Oc­cu­py, roz­po­czę­ty 15 maja 2011 roku). To wła­śnie wtedy lu­dzie po­łą­czy­li siły i za­czę­li or­ga­ni­zo­wać grupy wspar­cia dla wszyst­kich tych, któ­rych do­tknął pro­blem kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go i wy­sie­dleń. „W se­wil­skiej filii PAH spo­ty­ka­my się dwa razy w ty­go­dniu, za­zwy­czaj zbie­ra się około 280 osób z nie­roz­wią­za­ną spra­wą kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go” – opo­wia­da Isa­bel, pra­cow­nik spo­łecz­ny, która swój czas wolny po­świę­ca na ko­or­dy­no­wa­nie dzia­łal­no­ści PAH. „Na­szym naj­więk­szym suk­ce­sem jest  za­po­bie­ga­nie wy­sie­dle­niom” – wy­ja­śnia Isa­bel z uśmie­chem. „Poza tym nie wal­czy­my na ko­rzyść po­je­dyn­czych osób, lecz pra­cu­je­my razem nad wspól­ną spra­wą. Tutaj lu­dzie tracą po­czu­cie winy i zdają sobie spra­wę, że nie są sami. Dzię­ki PAH lu­dzie przy­po­mi­na­ją sobie, że są współ­o­by­wa­te­la­mi, a nie tylko kon­su­men­ta­mi” – za­zna­cza z dumą. To wy­da­je się być głów­ną przy­czy­ną, dla któ­rej po­wsta­ły wszel­kie ruchy oby­wa­tel­skie nie tylko w Se­wil­li, ale i w całej Hisz­pa­nii. „Szu­ka­my zwy­cię­stwa spo­łecz­ne­go, a nie po­li­tycz­ne­go” – pod­su­mo­wu­je Alva­ro.

OGROM­NE PO­DZIĘ­KO­WA­NIA DLA CA­FE­BA­BEL SE­VIL­LA - ELEny URBI­Ny SO­RIA­NO I CLARy FA­JAR­DO, A TAKŻE PABLa GON­ZA­LESa JI­ME­NEZa.­­­­­­­­­­­

TEN RE­POR­TAŻ JEST CZĘ­ŚCIĄ SE­WIL­SKEJ EDY­CJI PRO­JEK­TU „EU­TO­PIA: TIME TO VOTE”, KTÓRA OD­BY­ŁA SIĘ W DNIACH 19-23 LU­TE­GO. PRO­JEKT JEST WSPÓŁ­FI­NAN­SO­WA­NY PRZEZ KO­MI­SJĘ EU­RO­PEJ­SKĄ, MI­NI­STER­STWO SPRAW ZA­GRA­NICZ­NYCH FRAN­CJI, FUN­DA­CJĘ HIP­POCRÈNE, FUN­DA­CJĘ CHAR­LE­SA LE­OPOL­DA MAY­ERA oraz fun­da­cję evens. WKRÓT­CE OPU­BLI­KU­JE­MY RE­POR­TA­ŻE M.​IN. Z KRA­KO­WA, STRAS­BUR­GA, BRUK­SE­LI, BER­LI­NA, WIED­NIA I BRA­TY­SŁA­WY.