Społeczeństwo

'Cudzoziemcy' w Europie: prawdziwa eurogeneracja?

Artykuł opublikowany 10 maja 2008
Artykuł opublikowany 10 maja 2008
Coraz więcej młodych ludzi z całego świata przybywa do Europy i bez problemu adaptuje się w nowym środowisku, mimo różnych biurokratycznych komplikacji. Studenci z Rosji, Angoli i Peru którzy mieszkają we Włoszech i Francji mówią o tym, jak rozumieją Europę.

"Bycie Europejczykiem nie oznacza, że wszyscy stają się identyczni. Chodzi tu raczej o branie tego, co najlepsze w każdej kulturze", ocenia Maria Sidelnikova, lat 27. Historia studentki filmoznawstwa rozpoczęła się w Moskwie, którą Maria opuściła w wieku 15 lat, by wraz z rodziną przeprowadzić się do Padwy we Włoszech. Po kilku latach rodzice powrócili do Rosji, ale Maria pozostała.

Czuje się w pełni zintegrowana i mówi, że jest "czymś w rodzaju krzyżówki dwóch kultur". Jej samopoczucie byłoby jeszcze lepsze gdyby nie problemy administracyjne. Jako obywatelka Rosji co roku musi odnawiać wizę studencką, a to niekiedy zajmuje 6 miesięcy. Wkrótce skończy studia i by odnowić wizę (i pozostać we Włoszech) będzie musiała znaleźć odpowiednią pracę.

"Program Erasmus jest przeznaczony tylko dla obywateli Europy, ale tak się szczęśliwie złożyło, że mój uniwersytet zorganizował mi miejsce", tłumaczy Maria, która obecnie jest na wymianie w Paryżu. "Erasmus to doby przykład na to, czym jest nowa Europa. Jeśli wychowałeś się w jakimś prowincjonalnym mieście otoczony wpływem mediów Berlusconiego, masz w pewien sposób uformowaną mentalność. Doświadczenie wymiany międzynarodowej zmienia młodych ludzi; w Europie czują się swobodnie". Maria uważa, że otwarcie Europy może przynieść tylko dobre skutki. "Jest to niezwykle istotne zwłaszcza dla młodych ludzi, których charaktery dopiero się kształtują. Młodzież powinna być ciągle stymulowana i powinno jej się dawać możliwości wymiany".

Biała Europa, czarna Afryka

Bernardo Capamba André"Im mniej napięcia w Europie, tym więcej Europejczyków otwartych na świat", twierdzi Bernardo Capamba André, 25-letni student historii mieszkający w Paryżu. Osiem lat temu Przybył do Francji z Angoli i również czuje się całkowicie zintegrowany z eurogeneracją. "Widzę chęć otwarcia się i wyjścia poza utarte stereotypy. To pokolenie rozumie ideę Europy w ten sam sposób co jej twórcy". Według Bernardo, młodzi Europejczycy stają się coraz bardziej otwarci, chociaż ciągle są pewne uprzedzenia i jest jeszcze wiele pracy do zrobienia na tym polu. "Nie sądzę na przykład, by Afrykanie mieli równe szanse. Mam raczej wrażenie, że ciągle muszę udowadniać, że coś potrafię. Nie przeszkadza mi, że ludzie mają mnie za Afrykanina, bo nim jestem, ale sprawa wygląda inaczej w przypadku Francuzów o afrykańskich korzeniach. Mają francuskich rodziców i edukację zdobytą we Francji, ale z powodu czarnego koloru skóry ciągle są brani za cudzoziemców. To może być dla nich przykre i myślę, że minie trochę czasu zanim sytuacja się zmieni. Ciągle istnieje wyobrażenie białej Europy i czarnej Afryki".

Bernardo uważa, że otwarte granice w Europie dają więcej możliwości także Afrykanom: zamiast pobytu tylko w Portugalii, obywatele Angoli mogą odkrywać również inne kraje Europy. Mimo to, Bernardo nie myśli o pozostaniu we Francji na stałe. "Jestem bardziej potrzebny w Angoli, gdzie nie ma tak wielu absolwentów po studiach jak tutaj. Chcę wreszcie poczuć się swobodnie i nie musieć ciągle czegoś innym udowadniać".

Przełamywanie barier

Gunther OyolaPo 10 latach spędzonych we Francji, Gunther Oyola, 30-letni student języka włoskiego, czuje się bardziej Europejczykiem niż Francuzem. Urodził się w Peru i uczęszczał do francuskiej szkoły w Limie, dlatego łatwiej było mu przekroczyć Atlantyk. Ciągle ma peruwiański paszport, mimo że nie korzysta z kredytu studenckiego ani nie potrzebuje wizy za każdym razem, gdy chce gdzieś pojechać. Zdecydowanie twierdzi, że nie zmieniłby obywatelstwa. "Nie powinieneś wstydzić się tego, że nie urodziłeś się w Europie. Można być tylko dumnym ze swoich korzeni. Europejczycy są otwarci na każdego, nie tylko na samych siebie". Ale jest różnica w tym, jak bywasz przyjmowany. "We Francji, gdzie istnieje liczna społeczność Arabów, ludzi bardziej zainteresujesz, gdy jesteś z Ameryki Południowej niż z Maghrebu. W Hiszpanii, z kolei, jest odwrotnie".

W ciągu minionego roku Gungher organizował zajęcia dla studentów uczestniczących w programie Erasmus w Paryżu. Umożliwiło mu to poznanie ludzi z całej Europy i "podróżowanie bez ruszania się z domu. Program Erasmus jest świetny; zaczynamy przełamywać bariery pomiędzy narodami". Bez problemu identyfikuje się z tym rodzajem bycia Europejczykiem; w Eurogeneracji dostrzega dużo większego ducha kosmopolityzmu niż w pokoleniu "zwykłych" mieszkańców Europy. "Chodzi tu również o poznanie siebie nawzajem", dodaje. "Bycie Europejczykiem oznacza bardziej utożsamianie się z europejską mentalnością niż z konkretnym krajem. Cieszę się, że jestem we Francji, ale jeszcze bardziej, że jestem w Europie".

Zdjęcia: Soili Semkina