Społeczeństwo

DAN PERJOVSCHI: Rumuni są rasistami

Artykuł opublikowany 5 lutego 2014
Artykuł opublikowany 5 lutego 2014

Dan Per­jo­vschi, uro­dzo­ny w 1961 roku w mie­ście Sybin w Ru­mu­nii, jest dziś gwiaz­dą w świe­cie sztu­ki. W barze, w któ­rym się spo­ty­ka­my, ku zdzi­wie­niu kel­ne­ra, ele­ganc­ka dy­rek­tor mu­zeum wpada z gra­cją i za­chwy­tem w ra­mio­na Per­jo­vschie­go. Gdy jed­nak za­czy­na­my roz­ma­wiać o ko­mu­ni­zmie, at­mos­fe­ra gęst­nie­je

Z Danem spo­ty­ka­my się naj­pierw w Mu­zeum Hi­sto­rii Imi­gra­cji w Pa­ry­żu. Za­sta­je­my go w samym środ­ku pro­ce­su twór­cze­go – ma­lu­je po szy­bach czar­ny­mi i bia­ły­mi mar­ke­ra­mi. Jego zda­niem praca bez ko­lo­rów jest bar­dziej ra­dy­kal­na. Od po­cząt­ku swej ka­rie­ry Dan zy­skał re­no­mę do­sko­na­łe­go ry­sow­ni­ka i ka­ry­ka­tu­rzy­sty. Po upad­ku so­cja­li­zmu w Ru­mu­nii ar­ty­sta ak­tyw­nie uczest­ni­czył w od­bu­do­wie spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go w kraju po trans­for­ma­cji. Jego prace wy­sta­wia­ne były mię­dzy in­ny­mi w Mu­zeum Sztu­ki No­wo­cze­snej w Nowym Jorku (MoMa), w bry­tyj­skim Mu­zeum Na­ro­do­wym Mię­dzy­na­ro­do­wej Sztu­ki No­wo­cze­snej w Lon­dy­nie (Tate Mo­dern) i pod­czas fe­sti­wa­lu Ruhr­trien­na­le w Za­głę­biu Ruhry.

Ry­sun­ki i ka­ry­ka­tu­ry Per­jo­vschie­go są od­zwier­cie­dle­niem bie­żą­cych wy­da­rzeń ma­ją­cych miej­sce we Fran­cji, gdzie obec­nie miesz­ka. Do ich te­ma­ty­ki za­li­czyć można mię­dzy in­ny­mi do­mnie­ma­ny ro­mans pre­zy­den­ta Hol­lan­de’a z ak­tor­ką Julie Gayet, kon­tro­wer­sje zwią­za­ne z za­cho­wa­niem fran­cu­skie­go ko­mi­ka Dieu­donné, czy też spra­wę emi­gra­cji Ge­rar­da Dépar­dieu.

CB: Je­steś na bie­żą­co z me­dial­ną de­ba­tą na temat emi­gra­cji z Ru­mu­nii i Buł­ga­rii?

DP:  Wiel­ka Bry­ta­nia upra­wia bo­jaź­li­wą po­li­ty­kę w tej kwe­stii. Tam imi­gran­ci są wręcz ostrze­li­wa­ni ogniem kry­ty­ki. „Ci lu­dzie przy­by­wa­ją tu, żeby ode­brać nam miej­sca pracy!” – sły­szy się na Wy­spach. Tak na­praw­dę ci lu­dzie przy­by­wa­ją tam, żeby sprzą­tać to­a­le­ty. Poza tym do Wiel­kiej Bry­ta­nii przy­jeż­dża wielu le­ka­rzy z Pol­ski, Ru­mu­nii i Buł­ga­rii, co pro­wa­dzi do ta­kiej sy­tu­acji, że w moim oj­czy­stym kraju cięż­ko dziś o le­ka­rza. Jasne, że są lu­dzie, któ­rzy prze­pro­wa­dza­ją się do U.K, żeby kraść i że­brać, ale oni są w mniej­szo­ści. Naj­wię­cej imi­gran­tów opie­ku­je się sta­rusz­ka­mi, na co Eu­ro­pa Za­chod­nia, rzecz jasna, nie ma czasu.

CB: Z czego wy­ni­ka fakt, że spo­sób mó­wie­nia o Buł­ga­rii i Ru­mu­nii w Eu­ro­pie Za­chod­niej nie na­le­ży do po­chleb­nych?

DP:  Rząd ru­muń­ski nie zro­bił nic, by po­ło­żyć kres tej na­gon­ce na imi­gran­tów. Już od dawna było wia­do­mo, że pełne otwar­cie rynku pracy (od 1 stycz­nia 2014, red.) wy­wo­ła falę ko­men­ta­rzy i la­wi­nę dys­ku­sji. Nie od dziś mówi się o ru­muń­skich imi­gran­tach w Pa­ry­żu – prace Con­stan­ti­na Bran­cu­si (ru­muń­ski rzeź­biarz, red.) były wy­sta­wia­ne w Mu­zeum Sztu­ki Współ­cze­snej w Cen­tre Geo­r­ges Pom­pi­dou, Eugène Io­ne­sco na dobre za­go­ścił już na de­skach fran­cu­skie­go te­atru. Oby­wa­te­le Ru­mu­nii za­ko­rze­ni­li się nie­ja­ko w spo­łe­czeń­stwie Eu­ro­py Za­chod­niej. Żaden ru­muń­ski po­li­tyk jed­nak o tym nie wspo­mi­na, co moim zda­niem jest po pro­stu śmiesz­ne.

CB: Jaki jest sto­su­nek do imi­gran­tów w Ru­mu­nii?

DP:  Muszę otwar­cie przy­znać, że Ru­mu­ni są ra­si­sta­mi. Winą za wszel­kie nie­do­god­no­ści i pro­ble­my obar­cza­ni są Cy­ga­nie. In­for­ma­cje do­ty­czą­ce Romów, które roz­po­wszech­nia się w Ru­mu­nii zwią­za­ne są głow­nie z prze­stęp­czo­ścią. Przed­sta­wi­cie­lom spo­łecz­no­ści rom­skiej przy­dzie­la się wpraw­dzie miej­sca w par­la­men­cie, jed­nak nie mają oni prawa do współ­de­cy­do­wa­nia. To jest od­ra­ża­ją­ce.

do­ra­sta­łem w wa­szej uto­pii 

CB: Jak od­no­sisz się do tych te­ma­tów w swo­jej dzia­łal­no­ści ar­ty­stycz­nej? 

DP: Nie je­stem ar­ty­stą za­an­ga­żo­wa­nym po­li­tycz­nie, je­stem ra­czej ar­ty­stą z agen­dą po­li­tycz­ną. Nigdy nie bra­łem bez­po­śred­nio udzia­łu w de­mon­stra­cjach, ale wiem, że moje prace były umiesz­cza­ne na Fa­ce­bo­oku, a potem dru­ko­wa­ne i uży­wa­ne pod­czas ma­ni­fe­sta­cji. Je­stem ar­ty­stą i nie mogę po­świę­cić mo­je­go życia pro­te­stom, tak jak dzie­je się to w przy­pad­ku nie­któ­rych ak­ty­wi­stów Gre­en­pe­ace, któ­rzy przy­ku­wa­ją się do bu­dyn­ków rzą­do­wych. Moje sta­no­wi­sko w tej kwe­stii jest zgod­ne z moją mo­ral­no­ścią.

CB: A mia­no­wi­cie?

DP: Być może to, co po­wiem wyda się szo­ku­ją­ce, ale mam złe zda­nie o teo­rii so­cja­li­zmu. Do­ro­słem w wa­szej uto­pii i mówię wam, że to nie było nic do­bre­go.

CB: Być może teo­ria so­cja­li­zmu była po pro­stu nie­wła­ści­wie za­sto­so­wa­na?

DP: To jest moje życie, nie wasze. Żyłem po stro­nie Muru Ber­liń­skie­go bez graf­fi­ti, bez wol­no­ści słowa, wszyst­ko było kon­tro­lo­wa­ne. Więc nie wci­skaj­cie mi bzdur na temat idei so­cja­li­stycz­nych.  

CB: Do idei so­cja­li­zmu nie na­le­żą jed­nak agen­tu­ry Stasi.

DP: Więc po­daj­cie mi przy­kład pań­stwa so­cja­li­stycz­ne­go bez agen­cji wy­wia­du!

CB: Czy obec­na sy­tu­acja USA  i tam­tej­szej Agen­cji Bez­pie­czeń­stwa Kra­jo­we­go (NSA) przed­sta­wia się le­piej?

DP: Za­pra­szam do mo­je­go kraju, tam można zo­ba­czyć na wła­sne oczy do czego do­pro­wa­dzi­ły idee so­cja­li­stycz­ne. Do­pie­ro potem na­rze­kaj­cie na Eu­ro­pę Za­chod­nią. Żyłem w so­cja­li­stycz­nej Ru­mu­nii – mie­szan­ce Korei Pół­noc­nej z  ra­dy­kal­nym kra­jem na­cjo­na­li­stycz­nym. 

KOREA PÓŁ­NOC­NA I RA­DY­KAL­NA IDE­OLO­GIA NA­CJO­NA­LI­STYCZ­NA

CB: Ale prze­cież w swo­jej twór­czo­ści ar­ty­stycz­nej kry­ty­ku­jesz współ­cze­sny sys­tem.

DP: Sys­tem po­li­tycz­ny musi się zmie­nić. Nie mogę zro­zu­mieć tego, że po­li­ty­cy mają prawo do po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji, a ja jako ar­ty­sta tego prawa nie mam.

CB: Na czym po­le­ga róż­ni­ca mię­dzy ów­cze­snym sys­te­mem so­cja­li­stycz­nym a obec­nym w Ru­mu­nii?

DP: Do­ra­sta­łem w spo­łe­czeń­stwie wol­no­ryn­ko­wym. Chcia­łem się przy­po­do­bać moim ko­le­gom, bo nie za­ra­bia­łem swo­ich pie­nię­dzy. Po 50 la­tach w gu­ła­gu so­cja­li­stycz­nej idei pra­gniesz nie­za­leż­no­ści, in­dy­wi­du­ali­zmu i ma­jąt­ku. Dwa­dzie­ścia pięć lat po prze­ło­mie skła­niam się ku le­wi­co­wym po­glą­dom. Teraz także w Ru­mu­nii mamy do­stęp do rynku sztu­ki. Mło­dzi ar­ty­ści marzą o tym, aby móc po­ka­zać swoją twór­czość na tar­gach sztu­ki w Ba­zy­lei i za­ro­bić przy tym tro­chę pie­nię­dzy.

Film zre­ali­zo­wa­ny zo­sta­ł przez Ale­xan­dra Mar­ti­ne­za dla Cafébabel. 

Ten ar­ty­kuł jest czę­ścią ra­por­tu spe­cjal­ne­go Ca­fe­ba­bel na temat róż­nych aspek­tów mi­gra­cji w Eu­ro­pie.