Społeczeństwo

Dania: szkoły na całe życie

Artykuł opublikowany 1 października 2009
Artykuł opublikowany 1 października 2009
Szkoła bez egzaminów, szkoła w której podążasz własnym rytmem i decydujesz jak i czego się uczyć, szkoła w której dzielisz każdy moment z innymi uczniami ucząc się ich kultury, ich życia, to szkoła, w której nauczyciele są bardziej zainteresowani twoim rozwojem jako człowieka, z jakiegokolwiek punktu zaczynasz i do jakiegokolwiek punktu chcesz dotrzeć…

Nie, to nie utopia, ale – w ogólnym zarysie – koncepcja Højskole, „anomalium” edukacyjnego całkowicie duńskiego, którego początki związane są z powstaniem samego systemu edukacyjnego, duńskiego i w ogóle skandynawskiego. Szkoły Højskole, założone w dziewiętnastym wieku przez N.F.S. Grundtviga do dzisiaj wzorują się na ideałach i metodologiach pedagogicznych swojego założyciela. Najważniejszą ideą jest ta, według której proces nauczania może dać lepsze rezultaty jeśli jest oparty na dialogu i wzajemym oddziaływaniu społecznym.

„W Højskole uczy się tego, czego się chce”

Grundtvig nazwał te szkoły „szkołami na całe życie” i są tym także dzisiaj: miejscami gdzie nie dostaje się dyplomów ani świadectw żadnego typu w celu zdobycia pracy czy robienia kariery, ale są miejscami, gdzie można się rozwijać pod każdym względem jako człowiek: zdobywa się oczywiście nowe kompetencje i umiejętności, ale jednocześnie uczy się pracy w grupie, bycia aktywnymi obywatelami poprzez wartości demokracji i równości, codziennie wykorzystuje się własną kreatywność, zostają wystawione na próbę własne możliwości i ograniczenia, uczy się od kogoś i naucza się kogoś.

Pytam Olego Dedenroth, dyrektora Brenderup Højskole (Brenderup, Dania) co dla niego znaczy Højskole. Ole wykrzykuje „potrzebuję mojego palca”, stawia swoją filiżankę z kawą w niepewnej równowadze na siodełku roweru i palcem pisze na murze słowo: „inspirować”, po to żeby odwrócić się nagle i wykrzyknąć „i być inspirowanym”. Ole uważa, że dzisiaj, kiedy myśli się o koncepcji edukacji, pierwsze skojarzenie jakie przychodzi wszystkim do głowy to obowiązek. Edukacja równa się obowiązek. Edukacja jest oczywiście obowiązkiem i prawem, ale dlaczego nigdy nie kojarzymy jej z koncepcją przyjemności, zabawy? „W szkołach Højskole uczy się tego, czego się chce uczyć. Studentom nie dostarcza się prawdy gotowej i opakowanej, ale pomaga się im wykorzystywać narzędzia odpowiednie do szukania odpowiedzi na ich pytania”.

Niezwykłe zajęcia

Każda Højskole opiera swoje nauczanie na specyficznych przedmiotach. W Brenderup Højskole, na przykład, uczniowie mogą wybierać wśród podstawowych przedmiotów nauczania: muzyki ludowej, stosunków międzynarodowych, duńskiego zaawansowanego i sztuki. Do przedmiotów podstawowych dochodzą przedmioty opcjonalne: duński podstawowy, angielski, dyskusja, i warsztaty praktyczne, takie jak: projektowanie z recyklingu, ceramika, zajęcia plenerowe, filc, wiklina, papier, etc. Obok zajęć wchodzących w skład programów nauczania dochodzą różne zajęcia spoza programów nauczania. I w ten sposób może zdarzyć się dzień całkowicie poświęcony edukacji żywieniowej, można się obudzić któregoś ranka w samym środku kampanii na rzecz bezpiecznego seksu, można uczestniczyć w tygodniowych laboratoriach na temat interkulturowości albo brać udział lub organizować zajęcia sportowe różnego typu: piłka nożna, siatkówka, badminton, hokej, ping-pong, koszykówka, etc.

Szkoły otwarte dla wszystkich

Obiektywnych ograniczeń możliwości zapisu jest naprawdę niewiele: trzeba mieć przynajmniej 17 lat, mówić językiem umożliwiającym porozumiewanie się, może to być duński lub angielski, w nielicznych przypadkach niemiecki, nie ma ograniczeń dotyczących narodowości. Te szkoły, tak szczególne, są szkołami prywatnymi, finansowanymi częściowo przez państwo poprzez stypendia jak również poprzez środki pieniężne przelewane bezpośrednio na konto szkoły. Każda placówka musi udowodnić, że większość uczniów stanowią Duńczycy (w tej liczbie także mieszkańcy Grenlandii), ale dla innych zapisanie się do Højskole wystarcza, żeby wystąpić z wnioskiem o przyznanie wizy pobytowej dla mieszkańców spoza Unii Europejskiej. Średni wiek to 24 lata, przebywa się tu generalnie od 4 do 10 miesięcy, a uczniowie którzy tu trafiają mają bardzo różne doświadczenia i przyszłe cele.

(zdj.: Xavier Cros)

Annmarie ma dziewiętnaście lat i jest Niemką. Pytam się jej z jakiego powodu zdecydowała się spędzić cztery miesiące w tego typu szkole. „W lipcu skończyłam szkołę średnią. W Niemczech dosyć powszechnym jest robienie sobie przerwy przed wstąpieniem na uniwersytet, jest to tzw. rok naukowy”.

(zdj.: Xavier Cros)Sigmar jest jeszcze młodszy, ma siedemnaście lat i pochodzi z dalekiej Islandii: “chodziłem do przedostatniej klasy szkoły średniej i zastanawiałem się czy szkoła sztuk pięknych to naprawdę to co chciałabym robić w dorosłym życiu. Zdecydowałem się spędzić cztery miesiące w tej szkole, żeby zrozumieć czy droga, którą do tej pory szedłem jest tą właściwą”.

Marco, jeden ze starszych (zarówno wiekim jak i stażem) ma 27 lat i jest Meksykaninem. Jego odpowiedź na pytanie „dlaczego ta szkoła” jest zwięzła: „ponieważ tutaj masz przestrzeń do rozwijania twoich idei i projektów, i masz prawo się pomylić”. A więc podstawowa myśl pozostaje: Højskole jest przede wszystkim narzędziem w rękach uczniów.

Dla młodego Europejczyka spragnionego dyplomów, świadectw, maksymalnej punktacji, dobrego curriculum, etc. semestr w jednej z Højskole oznacza przede wszystkim skupienie się na przyjemności płynącej z nauki i przerwę, aby móc zapytać samego siebie: czego pragnę? A przede wszystkim: jak chcę to osiągnąć?