Społeczeństwo

Dlaczego młodzi Polacy lgną do kopalń?

Artykuł opublikowany 11 lutego 2016
Artykuł opublikowany 11 lutego 2016

Europa jednomyślnie wytyka Polsce węgiel – zanieczyszczające środowisko paliwo kopalne, które choć ledwie opłacalne, nadal ogrzewa polskie domy. Pomimo presji politycznej i niepewnej przyszłości, wielu młodych Polaków obstaje przy kopalniach, nie dowierzając słowom płynącym z Brukseli.

Michał zajmuje miejsce w ogrzewanej auli w Akademii Górniczo-Hutniczej, niedaleko centrum Krakowa. Pod koniec roku zdobędzie dyplom inżyniera i idąc w ślady ojca, zacznie szukać pracy w kopalni.

 Wybierając studia na AGH – jednej z najlepszych uczelni w kraju – 24-latek podtrzymuje górnicze tradycje południowej Polski. Jednak w przeciwieństwie do swojego ojca, Michał nie ma pewności co do tego, czy pracę znajdzie i czy ją utrzyma, gdy po latach ciężkiej pracy, będzie w gorszej formie fizycznej. Węgiel nie jest rentowny, kopalniom grozi zamknięcie, a Europa naciska na Warszawę, aby zaprzestano inwestowania w brudną energię.

 Piece beztrosko ogrzewają domy, a iglica wieży na Wawelu, dawnej siedzibie królewskiej, ginie we mgle. Niskie chmury nad Krakowem to nie tylko wytwór surowej polskiej zimy. Siarkowy zapach węgla przenika ulice miasta. Ściany pokrywają się czarną warstwą pyłu. Obecnie Kraków króluje wśród europejskich państw pod względem zanieczyszczenia pyłem. Węgiel wypełnił serca i płuca Małopolski

 Węgiel we krwi

 Tymczasem na ulicach pojawia się coraz więcej rowerzystów i aktywistów w białych maskach, którzy mają nadzieję, że uda się zwalczyć szkodliwe efekty powietrza  nie tylko zimnego, ale również tak zanieczyszczonego, że sprawia ból w płucach. Według Greenpeace'u każdego roku z powodu zanieczyszczenia węglem w Polsce przedwcześnie umiera 43 tysiące osób. W październiku 2015 r. władze Krakowa zadały poważny cios sektorowi, zakazując mieszkańcom ogrzewania domów piecami węglowymi. W zeszłym roku omal nie zamknięto 4 z 14 największych kopalni. Pełen złości zbiorowy protest związków zawodowych ocalił je pomimo ataków ówczesnego centroprawicowego rządu działającego zgodnie z postanowieniami Unii Europejskiej. Postawa ta na pewno przyczyniła się do utraty poparcia wśród wyborców i powrotu do władzy eurosceptycznego i prowęglowego PiS-u. Pod koniec 2015 roku w tym dotkniętym kryzysem sektorze pojawił się promyk nadziei. Zdaje się, że nic nie powstrzyma młodych ludzi lgnących do kopalń z nadzieją na znalezienie pracy i pensję w wysokości 2-3 tys. złotych miesięcznie.

Nie wystarczy jednak zakazać korzystania z pieców węglowych, aby domy stały się od niego wolne. W miastach i na wsiach z kominów budynków nadal wydostaje się gęsty dym. W Małopolsce trudno znaleźć rodzinę, w której nie ma górnika. „Nie wiedziałem, co chcę robić po skończeniu liceum" – opowiada Michał, 24-letni student górnictwa. Mój ojciec był górnikiem, stąd był to oczywisty wybór. To właśnie pod ziemią Michał będzie robił karierę. Wyjaśnia też, że prawie wszyscy przyszli inżynierowie pochodzą z rodzin górniczych.

Nic i nikt nie umknie

Jednakże kontynuowanie rodzinnej tradycji nie zawsze oznacza aprobatę rodziców. Ojciec Michała rozzłościł się, gdy ten postawił pierwsze kroki pod ziemią w kopalni Janina w Libiążu (50 km od Krakowa). Paweł (28 lat), który również jest synem górnika, od dwóch lat pracuje w tej kopalni i także ma nadzieję, że jego syn wybierze inną drogę. „Mój ojciec też nie chciał, żebym pracował pod ziemią, a jednak tak się stało” – mówi pogodzonym tonem. 

W Libiążu nie da się uciec przed kopalnią. Siarkowy zapach dostaje się do nosa i gardła. W stronę niewielkiego wzgórza, na którym znajduje się kopalnia Janina, nieustannie zmierza sznur samochodów. Nawet miejscowy klub piłki nożnej nosi nazwę Górniczy Klub Sportowy Janina. Kilkaset metrów od kopalni młodzi piłkarze grają na boisku ufundowanym przez firmę Tauron. Młodzi ludzie, którzy chcą zostać w Libiążu i nauczyć się zawodu, mają tylko jedno wyjście – szkolenie zawodowe w Tauronie. Każdego roku 20 młodych adeptów uczy się, jak używać młota. Firma będąca właścicielem kopalni zapewnia jedzenie, ogrzewanie, rozrywkę i warunki do życia. Natomiast do gminnej kasy co roku wpływa podatek od firmy w wysokości 3 milionów złotych

Słowo od sponsora

Wraz z pieniędzmi pojawia się propaganda Taurona. Burmistrz, związkowcy i górnicy, wszyscy zgodnie zapewniają, że ogromne zapasy węgla w kopalni Janina wystarczą na długie lata. Z ust wszystkich pada jedno zdanie: „Mamy szansę stać się częścią dużej grupy energetycznej”. Inwestycje Tauronu w gaz mają rekompensować niską cenę węgla i pozwolić na utrzymanie kopalni.

Co tak naprawdę może zrobić Tauron? Czy rząd będzie nieustannie inwestował w firmę? Wszyscy chcą myśleć, że tak właśnie będzie, jednak pomimo zapewnień, pojawiają się poważne wątpliwości. Aby kopalnia była nadal rentowna, o 30%  zmniejszono liczbę zatrudnionych. Miasto zaczęło inwestować w celu przyciągnięcia innych firm. Krzysztof Kozik, związkowiec i działacz PiS-u sceptycznie podchodzi do tego, ile jego partia może zrobić w sprawie kopalń: „Polski rząd nie może inwestować, Unia Europejska ustanowiła zasady” – mówi z rozgoryczeniem. Ma jednak nadzieję, że PiS odważy się przeciwstawić Brukseli. Studiujący górnictwo w Krakowie Michał nie jest aż tak optymistycznie nastawiony. Jest przekonany, że pewnego dnia będzie musiał wyjechać do pracy za granicę. Na razie jednak podtrzymuje rodzinną tradycję.

-

Ten reportaż z Krakowa jest częścią projektu EUtoo, który przedstawia alternatywne style życia młodych Europejczyków rozczarowanych współczesną rzeczywistością. Projekt jest finansowany przez Komisję Europejską.