Społeczeństwo

Dumny Madryt w barwach tęczy

Artykuł opublikowany 3 lipca 2017
Artykuł opublikowany 3 lipca 2017

Według organizatorów nawet ponad 2 miliony osób mogły w ostatnią sobotę 1 lipca uczestniczyć w obchodach World Pride Day na ulicach Madrytu. W ostatnich latach stolica Hiszpanii stała się ważnym ośrodkiem ruchu LGBT. Nie zawsze jednak tak było. 

World Pride. Ludzie, których seksualność nie mieści się w tradycyjnych ramach zbierają się na ulicach stolicy Hiszpanii, ozdobionej tęczowymi flagami i plakatami z osobami tej samej płci trzymającymi się za ręce. Wydarzenie jest jednak czymś więcej niż tylko okazją do świętowania dla osób ze środowiska LGBT (skrótowiec odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transgenderycznych). Warto poświęcić chwilę na refleksję, gdyż takie osoby nie zawsze mogły otwarcie manifestować to, kim są.

Organizatorzy przewidywali w tym roku przyjazd dwóch milionów turystów i wpływ ekonomiczny w wysokości trzystu milionów euro. Korzenie festiwalu wyglądały jednak zupełnie inaczej. Madrycka dzielnica Chueca była niegdyś zagłębiem narkotyków, prostytucji i społecznego niezadowolenia. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku zmieniła się nie do poznania.

Społeczność homoseksualistów odetchnęła wtedy głęboko po czterdziestu latach dyktatury Francisco Franco – skończył się dla niej czas ukrywania się w różnych zakątkach kraju. Potrzebowała miejsca, najlepiej w Madrycie, które stałoby się jej punktem centralnym. Niskie ceny w dzielnicy Justicia, obecnie znanej jako Chueca, zachęciły tysiące osób o różnej orientacji do odbudowy i zmiany jej charakteru.

Jednak to nie w Madrycie miały miejsce pierwsze wydarzenia mające na celu walkę o prawa homoseksualistów w nowym, demokratycznym państwie. Pionierem w tej kwestii była Barcelona, położona bliżej granicy z Francją i przez to również bliżej Europy. Około 4 tysiące osób zebrało się 26 czerwca 1977, aby wyrazić sprzeciw wobec dyskryminacji homoseksualistów, którzy według obowiązującego prawa traktowani byli jak przestępcy.

Duma przeciw prawu

Prawo obowiązujące podczas dyktatury było bardzo restrykcyjne w kwestiach społecznych. Nakładało ograniczenia m.in. w sprawie orientacji seksualnej obywateli. Dopiero w 1979, za rządów Adolfo Suáreza z Unii Demokratycznego Centrum (Unión de Centro Democrático) wykreślono zapisy o odpowiedzialności prawnej grożącej za tak zwane „akty homoseksualizmu”

Cztery lata później zrealizowano postulaty stowarzyszeń homoseksualistów i unieważniono kolejną ustawę, traktującą o zgromadzeniach publicznych. W 1995 zniesiona została całkowicie tak zwana ustawa o niebezpieczeństwach społecznych (Ley de Peligrosidad Social). Tak zaczęła się nowa epoka w dziejach seksualności Hiszpanów. Tego samego roku w Kodeksie karnym zapisano, że każdy przejaw dyskryminacji ze względu na tożsamość lub orientację seksualną będzie uznawany za przestępstwo.

Wspomniana demonstracja z Barcelony została rozpędzona siłą. Zasiała jednak w ludziach wizję wspólnej walki o należne prawa. W międzyczasie miały miejsce pomniejsze demonstracje, jednak dopiero w 1978 roku 7 tysięcy ludzi ze społeczności LGBT zgromadziło się w Madrycie. Jednocześnie odbyły się także manifestacje w Sewilli, Barcelonie i Bilbao. Od tamtej pory każdego roku, z wyjątkiem 1980, przedstawiciele LGBT spotykali się w dzielnicy Chueca, a wydarzenie uzyskiwało coraz większy zasięg.

Zmiana charakteru wydarzenia

Gdy tylko sytuacja społeczno-polityczna stała się korzystna, Madryt zdecydowanie zerwał z opresyjnym jarzmem dyktatury. Od 1986 uliczne demonstracje na ulicy Pelayo, jednej z głównych ulic dzielnicy Chuecha, zaczęły przybierać formę radosnego świętowania. Tamtego roku świętujący dotarli nawet do Gran Vía i Puerta del Sol (dwóch najbardziej symbolicznych miejsc hiszpańskiej stolicy). Kolejna rewolucja nastąpiła dziesięć lat później, kiedy to po raz pierwszy trzem tysiącom demonstrantów towarzyszyła ruchoma platforma, zorganizowana z inicjatywy magazynu LGBT Shangay.

Dwudziesty pierwszy wiek przyniósł dalsza popularyzację ruchu LGBT w Hiszpanii. W 2005 lewicowy rząd José Luisa Rodrigueza Zapatero doprowadził do legalizacji małżeństw homoseksualnych, co wprawiło społeczność w prawdziwą euforię. Setki tysięcy osób wyszło na ulice w lipcu tamtego roku, a dzielnica Chueca została dosłownie zalana świętującymi homoseksualistami. Europride w 2007 był już wydarzeniem o zasięgu międzynarodowym. Brali w nim udział przedstawiciele około stu różnych stowarzyszeń, a ponad milionowi demonstrantów towarzyszyło czterdzieści ruchomych platform.

Opisana historia stanowi punkt odniesienia dla krajów, w których ruch LGBT nie zdobył jeszcze tak wielkiego uznania. Madryt jest dumny z dwóch milionów osób każdego roku świętujących na ulicach. Tęczowe flagi, kiedyś wywieszane tylko w jednej niewielkiej dzielnicy, są dzisiaj obecne nawet w najdalszych zakątkach hiszpańskiej stolicy. W tym roku mija czterdzieści lat od tamtej niewielkiej demonstracji rozpędzonej siłą w Barcelonie. Przez te czterdzieści lat ruch LGBT na stałe wpisał się w hiszpańską kulturę.

Nigdy wcześniej nie świętowano na taką skalę. Miasto zostało zalane turystami z całego świata, którzy przyjechali specjalnie na tę okazję. Przedsiębiorcy zanotowali rekordowe zyski. Obecne na każdym kroku tęczowe flagi są świadectwem tego, że wspólna i dumna walka o należne prawa potrafi dać wspaniałe rezultaty.