Społeczeństwo

Dyskusja na okrągło: moda bez modelek

Artykuł opublikowany 27 maja 2010
Artykuł opublikowany 27 maja 2010
Nikt nie chce oglądać krągłych kobiet – stwierdził Karl Lagerfeld, namiętny obrońca rozmiaru 0. Innego zdania jest redaktorka naczelna niemieckiego magazynu „Brigitte”, który lansuje projekt Bez Modelek (Ohne Models).

Młoda kobieta po raz ostatni wygładza strój i przybiera odpowiednią pozę. Wokół niej armia uzbrojonych w pędzle i waciki stylistów, którzy jak jastrzębie krążą nad jej głową. Niby zwyczajna sesja zdjęciowa, z tym że kobieta przed obiektywem to 29-letnia agentka filmowa ze Sztokholmu, bez odpowiedniego portfolio ani wymiarów. Mimo to została zaangażowana do sesji dla „Brigitte”, najpopularniejszego niemieckiego magazynu dla kobiet. Oto bowiem od stycznia 2010 r. dla działu mody tego pisma pozują jego czytelniczki.

Osobowość vs. wymiary

Trend zastępujący modelki „prawdziwymi” kobietami nie jest niczym nowy. Najsławniejszą tego typu akcją była kampania reklamowa Dove z 2005 r. Głośnym echem odbiła się również kampania włoskiej marki No-li-ta, stworzona przez sławnego fotografa Oliviera Toscaniego w 2007 r., dla którego pozowała francuska modelka, Isabelle Caro. W końcu najpierw na hiszpańskich, a potem na innych europejskich tygodniach mody został wprowadzony zakaz dla rozmiaru 0. Redaktor naczelna brytyjskiego Vogue, Alexandra Shulman, aktywnie udzielała się w debacie nad nienaturalnym wizerunkiem kobiety. Ale jak do tej pory tego typu akcje nie miały tak znaczącego wpływu na linię programową magazynów.

Mimo że poszczególne redakcje uznały trend za wartościowy, konkretne inicjatywy są jak krople w morzu. I choć Tara Lynn, amerykańska modelka oversize uśmiecha się z marcowej okładki francuskiego Elle, to 30-stronicowemu materiałowi o krągłościach towarzyszyła tradycyjnie sesja bikini niedożywionych dziewczyn. Niemiecka „Brigitte” wyróżnia się od stosu jej podobnych magazynów, ponieważ na stałe zmieniła typ bohaterki swojej sekcji modowej. Projekt No Models powstał po tym, jak redaktor naczelna czasopisma zdała sobie sprawę, że „wymienne” modelki bez osobowości uniemożliwiają produkcję wartościowego materiału: „Za zawodem modelki nie stoi intencja pokazania kobiety, ale zastępowalnego, nijakiego modelu, który zresztą wiele czytelniczek uważa za przestarzały i kontrowersyjny – wyjaśnia Brigitte Hubner (imię redaktor nie ma jednak nic wspólnego z nazwą magazynu – przyp. red). I tak podczas gdy wielu kreatorów wciąż szyje w rozmiarze 0, świat mody zmienia się pod wpływem czy to gwiazd show biznesu czy ruchów społecznych. Modelki-czytelniczki pracujące dla Brigitte nie są jedynie wieszakami na ubrania – na zdjęciach ukazują swoją osobowość. 

Oczywiście z pracą z niemodelkami wiążą się i pewne problemy: amatorki wymagają większego nakładu organizacyjnego i czasowego oraz szkolenia. „Modelka jest przyzwyczajona do trwania z uśmiechem w trudnych pozycjach przy nieznośnej temperaturze, podczas gdy „normalna” kobieta po pół godzinie potrzebuje przerwy. Ale pomysł się sprawdza i to zdumiewająco dobrze. Efekt finalny zdaje się przekonywać nie tylko redakcję, ale i czytelniczki. Co więcej w ostatnich miesiącach ponad 30 000 kobiet z całego świata zarejestrowało się na stronie magazynu jako ochotniczki do wzięcia udziału w sesjach. Również w innych mediach inicjatywa spotkała się z pozytywnym oddźwiękiem. Jedynie we Włoszech i we Francji, ojczyznach mody, niemiecka akcja nie wydaje się być brana na poważnie.

A jednak są granice oversize

Styczeń 2010Dlaczego jednak modelki-czytelniczki wyglądają na stronach Brigitte jak modelki? Jest to jeden z zarzutów, jakie słyszą autorzy No Models. Brigitte Hubner stara się obalić to twierdzenie: „Brigitte” ukazuje kobiety w każdym wieku i z każdym typem figury, nie stanie się jednak magazynem dla kobiet oversize, podobnie jak na okładce nie pojawi się raczej kobieta powyżej 35 roku życia. Nasze czytelniczki przygotowują do sesji najlepsi styliści i fotografowie, ci sami, którzy pracują z profesjonalnymi modelkami, bo dlaczego niemodelki miałyby być traktowane inaczej? „Gwiazdy bez makijażu”, projekt Elle z 2009 r. pokazujący na okładkach m.in Monicę Bellucci i Sophie Marceau bez charakteryzacji (fotograf: Peter Lindgergh) udowadnia, że nawet w teoretycznie doskonałej twarzy da się coś poprawić w Photoshopie. „We właściwym świetle, w odpowiednim makijażu, ubraniu i z pomocą dobrego fotografa z każdej kobiety można zrobić piękność” – podsumowuje Brigitte Huber.

Zdj.: Love Mag Cover ©Love Magazine; Brigitte Cover ©brigitte.de; ©Janine/flickr; Video ©Brigitte.de/Youtube