Społeczeństwo

Ekonomia społeczna w Paryżu

Artykuł opublikowany 22 marca 2010
Artykuł opublikowany 22 marca 2010
Kryzys może być szansą dla ekonomii społecznej, zdolnej do zaspokojenia potrzeb nie tylko jednostki, ale przede wszystkim ogółu. Podążając za ideą „wspólnego dobra”, i być może instynktem przetrwania, paryska młodzież, mieszkająca w jednym z najdroższych miast świata, szuka rozwiązań opartych na wzajemności i współpracy.

Mieć dobry plan…

(zdj.: Varkevisser/flickr)Głosem osoby, która kocha życie, Roberta Cecchetto opowiada: „Byłam na Erasmusie w Paryżu i nie chciałam wracać. Koleżanka, która tu mieszka, zaproponowała mi interesującą pracę na trzy miesiące. Szybko przygotowałam małą walizkę, mając w planach kilkutygodniowy pobyt. Tymczasem minął rok, a ja wciąż tu jestem”. Wyznaje, że nie jest łatwo: brakuje miejsc pracy, opłaty są bardzo wysokie, a szanse na zasiłek małe. „Ale uwielbiam to miasto: oferuje mnóstwo alternatyw. Łatwo tu nawiązać znajomości i pomagać sobie nawzajem”. Lucie dzieli mieszkanie z dwiema innymi osobami. Zarabia poniżej pensji minimalnej. I pomyśleć, że ma umowę na czas nieokreślony. Jest bardzo aktywna, wkłada dużo energii w to, co i jak robi: „Pracuję w środowisku kulturalnym, dzięki czemu mam dostęp do różnych wydarzeń, takich jak wystawy czy wernisaże. Smakuje mi żywność naturalna, ale produkty typu bio są tu zbyt drogie. Kocham podróżować, lecz to wymaga dobrej organizacji: wyszukania biletów w promocyjnej cenie, znalezienia noclegu u znajomych. Ostatecznie najtrudniej jest chyba myśleć o przyszłości.

„Zdemokratyzować” kulturę

W Paryżu jest wiele instytucji, które należą do kręgu ekonomii społecznej. Kiosque jeunes oraz La Maison des Associations, to dwie propozycje paryskiego merostwa, których celem jest „zdemokratyzowanie” kultury. Jak twierdzi Anne Fermin, animatorka: ”Młodzi ludzie, którzy odwiedzają Kiosque, mogą liczyć na praktyczne wskazówki oraz zniżki lub wejściówki do teatru, na koncerty i przedstawienia.

Urzędniczka w La Maison des Assiociations, Sylviane Paysant-Raynaud, wyjaśnia – „nie oferujemy pomocy finansowej, ale wspieramy tworzenie organizacji, ich rozwój i aktywność, udostępniamy przestrzeń na zebrania. Korzyści z tych projektów czerpią nie tylko jednostki, ale i cała społeczność.”

Innym ciekawym przykładem jest inicjatywa Bernarda Thomasa: „Wszystko zaczęło się, kiedy moja córka kupiła dość tanie, bezzwrotne bilety na pociąg. Próbowałem sprzedać je przez Internet, ale bez skutku. Wpadłem na pomysł, by stworzyć wyszukiwarkę biletów funkcjonującą w ten sam sposób, jak ta SNCF (odpowiednik polskiego PKP – przyp. tłum.). W ten sposób powstało Troc de Train”. Dumny ze swojego własnego wynalazku, Bernard dodaje: „Strona odznacza się silnym duchem współpracy, podzielanym przez wszystkich użytkowników”.

Finansowe alternatywy

Manifestacja przeciwko kryzysowi w Paryżu (Zdj.: h_de_c/flickr)„Kryzys może stać się dowodem schyłku kapitalizmu, sprawić, że koniecznym będzie wprowadzenie w życie innych modeli” - wyjaśnia Laurent Jeanneau, 29 lat, dziennikarz miesięcznika „Alternatives Économiques”. Gazeta, dla której pracuje, jest tego konkretnym przykładem: ma statut spółki i wspólny kapitał zakładowy. „O ideach ekonomii społecznej (ESS) nie tylko się mówi, ale i wciela je w życie. W samym regionie Île de France (w którym leży Paryż – przyp. red.) więcej niż 600.000 osób, co stanowi równowartość 10% PKB, pracuje w systemie opartym na ESS. We Francji podejmuje się wiele inicjatyw indywidualnych, lokalnych oraz związkowych. Brakuje jednak harmonizacji działań na poziomie publicznym i politycznym, powszechnego dostępu do informacji oraz bardziej ludzkiego człowieka” – wyjaśnia Laurent. Jednak prognozy ekspertów są pełne optymizmu: w następstwie wspólnych inicjatyw oraz szerokiej świadomości politycznej, krąg ekonomii społecznej powiększa się, angażując nie jedną, ale dwie, trzy, a nawet pięć osób na dziesięć.

Jeśli wszyscy postępowaliby w tym duchu, wspólny zysk wyniósłby więcej niż suma dochodów indywidualnych

Według Chiary Chelini, wykładowczyni uniwersyteckiej, ekspertki w dziedzinie ekonomii kognitywnej, nie ma w tym nic dziwnego: „Badania dowodzą, że człowiek jest biologicznie uwarunkowany do rozumowania w sposób ewolucyjny i kolektywny. Jeśli wszyscy postępowaliby w tym duchu, wspólny zysk wyniósłby więcej niż suma dochodów indywidualnych”. Nie pozostaje nic innego, tylko podjąć konkretne działania. Jak widać w Paryżu jest to możliwe. Wystarczy chcieć.

Zdj.: ASDesignPictures/flickr, Varkevisser/flickr, h de c/flickr. Video: 3emegauche/Youtube