Społeczeństwo

EuroMed: przeskoczyć mur

Artykuł opublikowany 22 listopada 2006
Artykuł opublikowany 22 listopada 2006
23 listopada w stolicy Libii spotkają się przedstawiciele Unii Europejskiej i Unii Afrykańskiej, aby podjąć odpowiednie środki w sprawie przepływu ludności w rejonie basenu Morza Śródziemnego.

"Rozumiemy decyzję Stanów Zjednoczonych, jednak wydaje nam się, że na szczęście, w Europie budowanie murów należy już do przeszłości i nie chcielibyśmy, aby to samo doświadczenie powtórzyło się w innej części świata". W ten oto stanowczy, aczkolwiek dyplomatyczny sposób względem Stanów Zjednoczonych, delegacja Parlamentu Europejskiego w czasie wizyty w Chile skrytykowała pomysł USA mający na celu walkę z nielegalną imigracją, czyli budowę muru na granicy Stanów Zjednoczonych z Meksykiem.

Póki co, na spotkaniu w Libii 23 listpada, Unia Europejska i Unia Afrykańska, chcą przeprowadzić ogolną analizę owego problemu. Niezbędna jest kontrola granic, niemniej jednak najważniejsze jest burzenie przeszkód mentalnych, czyli postawienie na silną współpracę między Europą i Afryką, coś co wydaje się być podstawą w celu wyrównania struktury nierówności, kóra zmusza miliony ludzi do opuszczenia własnego kraju.

Eduard Soler, osoba odpowiedzialna za sprawy basenu Morza Śródziemnego w CIDOB, jednej z wpływowych fundacji do spraw narodowych z siedzibą w Barcelonie, zapytany o to, co sądzi na temat muru, który ma powstać pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem, odpowiada, że podobny problem w postaci ogrodzenia istnieje już między Ceutą, Melillą (terytorium Hiszpanii w Afryce Północnej) i Marokiem.

Emigrować: rozwiązanie i problem

Tahar Ben Jelloun, marokański pisarz i znawca swojego kraju w taki oto sposób opisuje ową sytuacje w swojej ostatniej powieści zatytułowanej Partir: Malika, pracownica jednej z portowych fabryk Tangeru, poprosiła swojego bezrobotnego sąsiada, aby pokazał jej swoje dyplomy.

"A ty, co myślisz zrobić ze swoim życiem? Wyjechać. -Wyjechanie to nie żadna praca. -Jak tylko wyjadę to zdobedę pracę".

Wyjazd to czasem jedyne z możliwych rozwiazań, ktore wiąże się z wieloma problemami takimi jak na przykład wspólne mieszkanie w zatłoczonym malutkim mieszkaniu, albo z ryzyko zatonięcia w morzu. Nie należy zapominac także o dość pokaźnej sumie pieniędzy dla organizaji przestępczej, która organizuje nielegalną podróż oraz o skutkach tak zwanej "ucieczki mózgów", co obciąża w znaczny sposób ekonomiczną przyszłość już biednych krajów.

Zmiana strategi

Aby zapobiec zjawisku "ucieczki mózgów" Unia Europejska i Unia Afrykańska przewidują, między innymi, wspieranie wykwalifikowanych afrykańskich profesjonalistow, którzy pracują w Europie, aby mogli oni wykonywać i rozwijać cześć swojej pracy we własnym kraju nie tracąc przy tym zatrudnienia. Niemniej jednak, projekty te nie idą w parze z założeniami pewnych liderów, mowa tutaj na przykład o Francuzie Nicolasie Sarkozym, który chce aby możliwość wstępu do Europy była przywilejem dawanym jedynie wysoce wykwalifikowanym pracownikom.

Z drugiej zaś strony, Komisja Europejska, jak podkrelśa Louis Michel, komisarz do spraw rozwoju i pomocy humanitarnej, nawołuje do stworzenia tak zwanej "imigracji zorganizowanej". Dlatego też, na spotkaniu w Libii, Unia Europejska zobowiąże się do asystowania krajom afrykańskim przy kontroli granic.

Na co idą pieniądze?

Z drugiej zaś strony, juz od wielu lat Unia Europejska przedstawia astronomiczne cyfry, które przeznacza na rozwój oraz modernizację Afryki: ponad 12 milionów euro dla Afryki Subsaharyjskiej w 2004 roku, a także ponad 5.300 milionów euro dla krajów ze strefy śródziemnomorskiej w latach 2000 i 2006.

Dlaczego więc owe nakłady pieniężne nie przynoszą oczekiwanych rezultatów? Jak wyjaśnia Eduard Soler, odpowiedź jest bardzo prosta, otóż na południu istnieją liczne rządy dyktatorskie, które "nie reprezentują interesu narodowego lecz wystepują w interesie jednostki". W celu zburzenia tej bariery tak nieczułej na zmiany, 11 lat temu kraje Unii Europejskiej wraz z krajami południowych wybrzeży Morza Śródziemnego zapoczątkowały proces euro-śródziemnomorski. Zmiana? dotacje przeznaczone na rozwój południa mają posłużyć w przeprowadzeniu reform politycznych.

Obecnie, widząc jako takie procesu, zwanego także barcelońskim, tylko w Maroko, zostaje on poddany odpowiednim zmianom. Na przykład, "w planie działania zatwierdzonym dla Jordanii mówi sie o stworzeniu nowego prawa dla parti politycznych", to znaczy, że wymaga się, jak mówi Soler, czegoś więcej niż zwykłe okazanie chęci przeprowadzenia zmian w szerokim tego słowa znaczeniu, coś co kiedyś uważano za wystarczające uzasadnienie w chwili ubiegania się o pomoc materialną.

To wszystko wskazuje na wielki nieład, który leży u podstawy funkcjonowania naszej planety. W środku procesu globalizacji musimy odrzucić politykę polegającą na chowaniu głowy w piasek.

Fot.: Eduard Soler (ES); sześciometrowy mur dzielący terytorium Hiszpanii i Maroko (Prodein-Pedrobea/ Flickr)