Społeczeństwo

Geje w Tunezji: „Jesteś pedałem, czy co?”

Artykuł opublikowany 10 marca 2014
Artykuł opublikowany 10 marca 2014

Mło­dzi tu­ne­zyj­scy ho­mo­sek­su­ali­ści nie mają łatwo. Trzy lata po wio­śnie arab­skiej bycie ho­mo­sek­su­ali­stą lub bi­sek­su­ali­stą to tutaj nie tylko temat tabu, ale i prze­stęp­stwo. Młode po­ko­le­nie gejów pomimo wszystko chce wal­czyć o swoje prawa. Na razie jednak bra­ku­je im jesz­cze po­czu­cia so­li­dar­no­ści, stra­te­gii i od­wa­gi, niezbędnych do stworzenia silnego ruchu.

Sty­czeń 2011 był szcze­gól­nym mo­men­tem. Pod­czas jed­nej z de­mon­stra­cji prze­ciw dyk­ta­tu­rze Bena Alie­go mło­dzi Tu­ne­zyj­czy­cy po raz pierw­szy w miej­scu pu­blicz­nym wy­cią­gnę­li flagę w bar­wach tęczy. To był znak nad­cho­dzą­cych zmian - Ràm'y za­pi­sał zdję­cie z tego wy­da­rze­nia na swoim lap­to­pie. Z dumą po­ka­zu­je mi je w ka­wiar­ni w Marsa, szy­kow­nej dzie­li­cy Tu­ni­su. Nie przej­mu­je się tym, że mogą zo­ba­czyć je inni lu­dzie, bo w tym miej­scu nie musi się ukry­wać – ta ka­wiar­nia mo­gła­by rów­nie do­brze znaj­do­wać się w Ber­li­nie lub Pa­ry­żu. Ràm'y jest młody, za­moż­ny i wy­kształ­co­ny; na pierw­szy rzut oka wy­glą­da na kla­sycz­ne­go hip­ste­ra. Je­dy­ne, co przy­po­mi­na, że nie je­ste­śmy w Eu­ro­pie, to wie­ją­cy na ta­ra­sie zimny wiatr znad Morza Śród­ziem­ne­go.

Na ta­ra­sie sie­dzi Ràm'y i paląc pa­pie­ro­sy, opo­wia­da mi o swoim życiu. Jego mama wie, że jest gejem, ale oj­ciec nie ma o tym po­ję­cia. Jemu i tak jest to obo­jęt­ne, bo żyje swoim ży­ciem. Ràm'y za­miesz­cza na Fa­ce­bo­oku zdję­cia i tek­sty o byciu gejem, les­bij­ką czy bi. Nie owija rze­czy w ba­weł­nę, nawet gdy inni gor­szą się lub za­miesz­cza­ją ko­men­ta­rze: „Je­steś pe­da­łem, czy co?”. „Chcę, by lu­dzie przy­zwy­cza­ili się do ho­mo­sek­su­ali­zmu. Z cza­sem sta­nie się to dla spo­łe­czeń­stwa czymś nor­mal­nym” – mówi. Jak na dwu­dzie­sto­lat­ka wy­po­wia­da się za­ska­ku­ją­co roz­waż­nie – ma wiel­kie plany na przy­szłość i chce, żeby w przy­szło­ści gejom w Tu­ne­zji żyło się le­piej.

„Chciał­bym że­by­śmy mieli wię­cej moż­li­wo­ści: Gay Pride, grupę sa­mo­po­mo­cy, wię­cej to­le­ran­cji” – wy­li­cza .

Za­rów­no pań­stwo, jak i spo­łe­czeń­stwo gar­dzą od­mien­ną toż­sa­mo­ścią sek­su­al­ną mło­dych ludzi. Co praw­da pa­ra­graf 204, który za seks z osobą tej samej płci prze­wi­du­je do trzech lat po­zba­wie­nia wol­no­ści, sto­so­wa­ny jest już rzad­ko. Mimo wszyst­ko jed­nak jego ist­nie­nie przy­po­mi­na o tym, że geje i bi­sek­su­ali­ści w każ­dym mo­men­cie mogą paść ofia­rą prze­śla­do­wa­nia. Bycie ho­mo­sek­su­ali­stą lub trans* w tu­ne­zyj­skim spo­łe­czeń­stwie cią­gle ucho­dzi za temat tabu.

Po­dwój­ne fik­cyj­ne mał­żeń­stwo

Methi (imię zmie­nio­ne, przyp. red.) ma za sobą po­dob­ne do­świad­cze­nia. Obec­nie miesz­ka dwie i pół go­dzi­ny od Tu­ni­su; po­trze­bu­je dy­stan­su od swo­jej ro­dzi­ny „aby móc swo­bod­nie od­dy­chać”. Przez okna swo­jej ka­wa­ler­ki spo­glą­da na plażę w tu­ry­stycz­nym mia­stecz­ku na wschod­nim wy­brze­żu Tu­ne­zji. Wi­szą­ce na ścia­nach małe ob­ra­zy olej­ne przed­sta­wia­ją bujne, zie­lo­ne lasy Nie­miec. Methi kocha Niem­cy. Miesz­kał tam przez sie­dem lat, gdy stu­dio­wał ger­ma­ni­sty­kę. O tym okre­sie mówi, że był na­swo­bod­niej­szy w jego życiu. O tym, że jest bi­sek­su­ali­stą i pre­fe­ru­je męż­czyzn, wie już odkąd był na­sto­lat­kiem. Co­ming-out nie wcho­dził wtedy w ra­chu­bę. „To było zbyt nie­biez­piecz­ne” – wy­ja­śnia. Pod pre­sją ro­dzi­ny dwa razy oże­nił się z tą samą ko­bie­tą, z którą ma też dziec­ko. Obec­nie po raz drugi żyje sam, w se­pa­ra­cji od żony.

Re­wo­lu­cja nie­wie­le zmie­ni­ła w życiu Mathi’ego i wielu in­nych gejów lub bi­sek­su­ali­stów po trzy­dzie­st­ce. „Sy­tu­acja gejów pod dyk­ta­tu­rą Ben Alie­go nie była taka cięż­ka, po­nie­waż nie prze­szka­dza­li mu w rzą­dze­niu” – wspo­mi­na. Oba­wia się za to, że jeśli do wła­dzy doj­dzie kon­ser­wa­tyw­ny ruch sa­la­fi­stycz­ny, to sy­tu­acja ho­mo­sek­su­ali­stów może się wręcz po­gor­szyć.

Dla­te­go Mathi jest pe­wien, że dla za­cho­wa­nia po­zo­rów znowu się ożeni. Jego zda­niem z moż­li­wo­ści, które stwo­rzy­ła Arab­ska Wio­sna, naj­bar­dziej sko­rzy­sta­ją młod­si Tu­ne­zyj­czy­cy. „In­ter­net nie tylko spro­wa­dził tu re­wo­lu­cję, ale po­łą­czył ze sobą mło­dych ludzi o po­dob­nych po­glą­dach. To jest wła­śnie praw­dzi­wa re­wo­lu­cja” – mówi.

POD PRĘ­GIE­RZEM: TRUD­NY ŻYWOT PIERW­SZE­GO GE­JOW­SKIE­GO MA­GA­ZY­NU

Miej­scem, które jed­no­czy gejów, jest in­ter­net. Ser­wis rand­ko­wy Pla­ne­tro­meo jest plat­for­mą ko­mu­ni­ka­cji dla męż­czyzn po­szu­ku­ją­cych seksu, związ­ku lub po pro­stu no­wych przy­ja­ciół. Wielu ho­mo­sek­su­ali­stów ma na Fa­ce­bo­oku od­dziel­ny, ano­ni­mo­wy pro­fil, któ­re­go używa do uma­wia­nia się na rand­ki. To w in­ter­ne­cie można na­tknąć się na stro­nę pierw­szej or­ga­ni­za­cji LGBT w Tu­ne­zji, dzia­ła­ją­cej głów­nie on-li­ne – Kelm­ty. Rów­nież pierw­szy tu­ne­zyj­ski ma­ga­zyn dla gejów Gay­Day­Ma­ga­zi­ne za­ło­żo­ny zo­stał przez grupę ak­ty­wi­stów w in­ter­ne­cie. Jed­nak po obie­cu­ją­cym po­cząt­ku stro­na ak­tu­ali­zo­wa­na jest bar­dzo rzad­ko. Poza tym, za­ło­ży­ciel stro­ny żyje w cią­głym stra­chu z po­wo­du na­gon­ki ze stro­ny tu­ne­zyj­skie­go mi­ni­stra praw czło­wie­ka. „Zmie­niam miej­sce za­miesz­ka­nia co dwa mie­sią­ce, żeby nie zo­stać zła­pa­nym” – opo­wia­da Ali.

Dwu­dzie­sto­pię­cio­let­ni stu­dent oprócz bycia ad­mi­ni­stra­to­rem stro­ny ma­ga­zy­nu jest rów­nież ak­tyw­nym dzia­ła­czem Amne­sty In­ter­na­tio­nal. To jeden z mło­dych Tu­ne­zyj­czy­ków, któ­rzy są w sta­łym kon­tak­cie z resz­tą świa­ta i ak­tyw­nie dzia­ła­ją na rzecz de­mo­kra­cji. Za­miast ślę­czeć przed te­le­wi­zo­rem, spę­dza wie­czo­ry na dys­ku­sjach w al­ter­na­tyw­nych cen­trach kul­tu­ry. Ani on, ani jego zna­jo­mi nie przy­cho­dzą tam dla za­bi­cia czasu – chcą wspól­nie coś osią­gnąć, rów­nież w kwe­stii praw ho­mo­sek­su­ali­stów. Do tego po­trze­ba jed­nak czasu. Ali czeka na „bon mo­ment” – wła­ści­wy mo­ment, by za­cząć ak­tyw­nie dzia­łać. To od­róż­nia go od tych wszyst­kich, któ­rzy po re­wo­lu­cji w po­śpie­chu za­kła­da­li licz­ne ini­cja­ty­wy. „Wszy­scy za­czy­na­li coś, nie wie­dząc do­kład­nie, co i jak chcą osią­gnąć – pod­su­mo­wu­je.

NAWET W SPO­ŁECZ­NO­ŚCI HO­MO­SEK­SU­ALI­STÓW BRA­KU­JE SO­LI­DAR­NO­ŚCI

W prze­ci­wień­stwie do in­nych Ali dzia­ła nieco ci­szej. Cią­gle roz­wa­ża, jak wła­ści­wie po­win­na wy­glą­dać stra­te­gia ruchu ge­jow­skie­go. Roz­ma­wia z ak­ty­wi­sta­mi z in­nych kra­jów, przyj­mu­je rady i pró­bu­je na­wią­zy­wać kon­tak­ty z in­ny­mi ho­mo­sek­su­ali­sta­mi w Tu­ne­zji. To wła­śnie to ostat­nie spra­wia mu naj­wię­cej trud­no­ści. Wielu Tu­ne­zyj­czy­ków oba­wia się bo­wiem, że za­an­ga­żo­wa­nie w po­dob­ną ini­cja­ty­wę ozna­cza­ło­by nie­chcia­ny co­ming-out. Sy­tu­acji nie po­lep­sza fakt, że nie ist­nie­je żadne sto­wa­rzy­sze­nie, któ­re­go człon­ko­wie dą­ży­li­by do tego sa­me­go celu. W róż­nych dziel­ni­cach Tu­ni­su ist­nie­ją co praw­da nie­for­mal­ne grupy gejów i les­bi­jek, jed­nak nie dość, że nie współ­pra­cu­ją, to cza­sem nawet wza­jem­nie ze sobą kon­ku­ru­ją! „Jeśli nawet wśród nas bra­ku­je so­li­dar­no­ści, to tym bar­dziej cięż­ko o ja­kie­kol­wiek wspar­cie z ze­wnątrz” – mówi Ali.

Dla­te­go uważa, że trzy lata po re­wo­lu­cji ruch ge­jow­ski w Tu­ne­zji nadal jest w za­ląż­ku. Czas jed­nak nagli i jeśli nic się nie zmie­ni, wielu bę­dzie mu­sia­ło po­wtó­rzyć los Methi’ego: z po­wo­du spo­łecz­ne­go tabu żyć pod przy­kryw­ką he­te­ro­sek­su­al­ne­go mał­żeń­stwa. A to zde­cy­do­wa­nie nędz­na per­spek­ty­wa.

*Trans – po­ję­cie okre­śla­ją­ce osoby, które nie wpa­so­wu­ją się w spo­łecz­no-kul­tu­ro­we normy płci żeń­skiej lub mę­skiej.

Ten re­por­taż jest jed­nym z serii ar­ty­ku­łów pro­jek­tu Eu­ro­med-Tu­ni­sia, fi­nan­so­wa­ne­go przez Fun­da­cję Lindh oraz zre­ali­zo­wa­ne­go dzię­ki współ­pra­cy z iWatch Tu­ni­sia.