Społeczeństwo

Generacja AIDS

Artykuł opublikowany 1 grudnia 2009
Artykuł opublikowany 1 grudnia 2009
1 grudnia obchodzony jest Światowy Dzień walki z AIDS.  Jest to okazja, by jeszcze raz przyjrzeć się nietypowej chorobie, która w ciągu 30-tu lat zdziesiątkowała co najmniej 25 milionów istnień.

Akcja społeczna ocenzurowana przez rząd amerykański: „2863 osoby nie żyją” w tragedii World Trade Centre wobec „40 milionów zarażonych wirusem HIV na świecie”: „Świat, który jednoczy się w obliczu terroryzmu, powinien zjednoczyć się przeciwko AIDS”. Walka z AIDS, być może będąca ofiarą własnego sukcesu, w Europie Zachodniej wydaje się tracić impet. Zauważa się nową falę praktyk seksualnych z pominięciem antykoncepcji. Tak się dzieje w społeczności homoseksualnej, gdzie odżywają praktyki „bareback”, dobrowolnego braku zabezpieczenia w stosunkach między partnerami o tym samym statusie serologicznym lub po prostu obojętnymi na tego konsekwencje. Jednak zjawisko jest nie mniej prawdziwe wśród heteroseksualistów: „Wielu kreuje się za osobę poza podejrzeniem, uważając się za wysoce moralną”, mówi Dr Lanzmann. „A to błąd: AIDS nie wzruszają argumenty moralne.” W związku z tym to wśród heteroseksualnych kobiet powyżej 30-tego roku życia wskaźnik zakażeń rośnie najszybciej.

Kampania "2863 osoby nie żyją" zostala ocenzurowana przez amerykański rząd.Jedna z przyczyn ryzykownych zachowań opiera się na prostym fakcie historycznym: nowe generacje postrzegały seksualność jako naznaczoną piętnem strachu przed zakażeniem i często musiały zaakceptować środki antykoncepcyjne (przede wszystkim prezerwatywę) jako status quo. Natomiast ci, którzy byli świadkami pierwszych zakażeń i odkrycia wirusa, a potem masowego znikania osób seropozytywnych, zabezpieczają się tym staranniej, im bardziej zdają sobie sprawę z tego, czemu udało im się uciec. Ale te dwa pokolenia, które dzieli 20 lub 30 lat, nierzadko mają okazję wspomnieć czarne lata AIDS.

Mit „gay cancer”

Gdy w latach 70-tych pojawił się w USA, naukowcy nie od razu odkryli, że mają do czynienia z wirusem. Ten okres niepewności (wierzono wtedy, że chorobę wywołuje wdychanie poppersów) związany z faktem, że pierwsi dotknięci byli homoseksualistami, faworyzowało tezę „raka gejów”. Nie daleko było do uznania go za karę boską, szczególnie w tradycyjnej części Stanów Zjednoczonych, która wystąpiła przeciwko pierwszym walkom o uznanie praw obywatelskich, również homoseksualistów, wśród których prekursorem był Harvey Milk.

Pojawiły się dwa przeciwstawne nastawienia: niektórych ogarnęła prawdziwa psychoza przed tą nieznaną chorobą. Koniec z wieloma partnerami, koniec z ryzykownymi praktykami aż do totalnej abstynencji: „W tamtych czasach byłam jeszcze dziewicą”, przyznaje Franjo z Chorwacji, „ale AIDS o 10 lat opóźniło moją inicjację seksualną.” Z drugiej strony, skrajne odłamy społeczeństwa nie zmieniły swoich praktyk nawet o włos, odmawiając używania prezerwatyw. W latach 80-tych odbywały się kampanie starające się pokazać drogę pośrednią: „Tłumaczyło się ludziom, że trzymanie ręki osoby pozytywnej nie jest niebezpieczne”, wyjaśnia Caspar z Danii, „ani picie z tej samej, co oni, szklanki.”

Sidaction: "Na świecie co dziesięć sekund umiera jedna osoba zarażona wirusem HIV" W 1983 roku, zespół z Instytutu Pasteura, pod przewodnictwem Luca Montagner’a, odkrył retrowirus wywołujący AIDS i udało mu się stworzyć test diagnostyczny na jego nosicielstwo. Pomimo postępu medycznego, kuracja pozostaje jedynie częściowa (trójterapia) i często przeprowadzana zbyt późno. W połowie lat 90-tych miały miejsce masowe zgony: „W latach 1995-6 straciłem część swoich przyjaciół, którzy umarli na AIDS, a jednak nie byli homoseksualistami…”- opowiada Benoît z Belgii. Leon mieszkał w Owernii w domu z dwoma innymi chłopakami: „Spośród nas trzech tylko ja przeżyłem. W tamtym czasie, w ‘środowisku’ niemalże co tydzień był jakiś pogrzeb.”

Niewidzialna pandemia

Obecne podejście do AIDS jest o wiele bardziej złożone i mimo, że choroba nadal jest śmiertelna, trójterapie zapewniają możliwość przedłużenia przewidywanej długości życia nawet do 35-go roku życia: „Jestem seropozytywny od 1986 roku, wyleczyłem się i dziś wirus jest niewykrywalny”, zwierza się Vacliz, „ale mój przyjaciel zmarł na AIDS w 1998 roku.” Ogromnym postępem w leczeniu jest prawie całkowita eliminacja przypadków klinicznych choroby. AIDS stało się niewidzialną pandemią i dlatego uznawanie praw osób seropozytywnych pozostaje w centrum starań. Mniejszość spośród nich zachowuje jednakże nastawienie odmowne, a nawet otwarcie przestępcze. Na Facebooku istnieje grupa „Zaraziłem AIDS minimum jednego z moich partnerów (ale to ich wina, nie domagali się kondomu)”, która skupia ośmiuset członków, wywołując wzburzenie i gniew pozostałych internautów. Tymczasem ciągły rozwój medycyny sprawia wrażenie, że opracowanie terapeutycznej szczepionki jest bliskie, co wywołuje entuzjazm w prasie („W końcu szczepionka dla chorych na AIDS” w Le Parisien z 12-tego lutego 2009 roku). Lecz efekty takich obwieszczeń są niebezpieczne, jako że powodują spadek czujności: „Dziś już nie umrzesz na AIDS, jeśli poddasz się odpowiedniemu leczeniu”, drwi Marcus z Niemiec. Tymczasem AIDS codziennie zabija 5 700 osób, a przyznanie 6 października Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny dla dwójki badaczy z Instytutu Pasteura pracujących nad wirusem HIV pokazuje uderzającą aktualność tej choroby.

Autor artykułu jest członkiem ekipy cafebabel.com z Clermont-Ferrand.