Społeczeństwo

Gorąca atmosfera w fińskiej saunie

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2008
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2008
Temperatura rośnie, gdy grupa młodych europejskich dziennikarzy spiera się o treść Traktatu Lizbońskiego. Dnia 13 grudnia traktat został podpisany przez 27. państw, co sprawiło, że ustanowił nowy porządek prawny.

Rok 2008 zapowiada się nerwowo, gdyż będzie oczekiwaniem na ratyfikowanie traktatu przez wszystkie kraje członkowskie tak, by ten mógł wejść w życie na początku 2009 roku. Zmierzamy do sauny w samym środku Finlandii, gdzie zebrała się grupa młodych Europejczyków, by uczestniczyć w miesięcznym programie dziennikarskim. Na dzień przed podpisaniem traktatu, ich wypowiedzi i czynności stają się alegorią tego, co nastąpi 13 grudnia.

Spojrzenia rzucane ukradkiem świadczą o tym, jak niepewnie czujemy się przebywając razem bez ubrania. Gdy otwierają się drzwi, do pomieszczenia wpada zimne powietrze a wraz z nim wchodzą dziewczyny, niepewnie stąpając po rozgrzanej podłodze próbują dotrzeć na górną ławkę. Przez chwilę wszyscy milczą, słychać tylko głębokie oddechy. Słowenka Lana bierze chochlę od Portugalki Ines i polewa węgiel wodą. Para unosi się i po chwili miesza się ze słowami, które zaczynają krążyć między nami. Ktoś wspomina o traktacie.

Czym naprawdę jest Traktat Lizboński?

"To po prostu poprawiona konstytucja", mamrocze Duńczyk Lars jednocześnie sącząc piwo. Traktat Lizboński zastępuje Konstytucję Europejską, którą odrzucił rodak Larsa w 2005 roku razem z francuskimi wyborcami, jak Cedric, który kiwa głową na znak zgody. "Nowy traktat nie zmienia całkowicie poprzednich: traktatu z Maastricht czy nicejskiego, jest on jedynie ich modyfikacją". W pomieszczeniu pełnym pary, Niemiec Franz kaszle w porozumieniu z dwoma kolegami, podczas, gdy Irlandczyk Cian dodatkowo wyjaśnia co niesie za sobą nowy traktat. "Jak nowy przywódca, połączy dawne Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz urzędy Ministrów Spraw Zagranicznych". "Będzie to Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa". Kończy za niego Franz.

Karol, entuzjastyczna Węgierka, protestuje: rzeczywiście, węgierski parlament był jednym z pierwszych, które zaakceptowały traktat po tym jak został podpisany 17. grudnia. "Nasze odrębne parlamenty nadal będą kontrolować obszary takie jak obrona oraz dyplomacja zagraniczna" - tłumaczy. "Traktat Lizboński jest kolejnym krokiem w stronę integracji - czyli tym, do czego zmierza Unia Europejska". "I możesz odrzucić jakąkolwiek część, jeśli się z nią nie zgadzasz", kontynuuje jej słoweńska sąsiadka. Jej państwo właśnie objęło przewodnictwo nad krajami unii na najbliższe sześć miesięcy 2008 roku i ma nadzieję, że traktat będzie ratyfikowany do końca roku.

Niepowodzenie Polski

Alina, Polka, głośno kaszle, po czym oświadcza: "Polska nie ma zamiaru podpisać Karty Podstawowych Praw UE". Jej kraj, razem z Wielką Brytanią, odrzuca kartę praw, gdyż przeczy ona polskiemu prawu.

"To nie do pomyślenia!" wykrzykuje Izabella. Włoszka, której kraj popiera traktat, wierzy, że "powinniśmy wspólnie zmierzać w tym samym kierunku. Nie takie było założenie Unii, by wybierać i odrzucać to, co nam się podoba". Alina denerwuje się: "ale to kłóci się z polskim prawem!". Jej opinię popierają bracia Kaczyńscy, których partia Prawo i Sprawiedliwość rządziła jeszcze niedawno Polską. Uważają oni, że karta praw narusza zasady dotyczące problemów takich jak eutanazja i homoseksualizm. Lecz Izabella wykrzykuje "To oczywiste, że chodzi o dyskryminację dotyczącą orientacji seksualnej!" i wychodzi zatrzaskując drzwi. Wszyscy siedzą z zapartym tchem, na chwilę zapada niezręczna cisza, słychać trzask niedopałków, każdy w pośpiechu stara się zgasić ogień.

Nagle drzwi otwierają się i pojawia się całkowicie ubrany Ben, Anglik wpuszcza do sauny świeże powietrze. Iście metaforyczna chwila, niczym Brytyjski premier Gordon Brown przybył z opóźnieniem, by podpisać traktat Lizboński. "Najwyraźniej w samą porę", Ben uśmiecha się ironicznie.