Społeczeństwo

Grecka utopia ekologicznego rolnictwa

Artykuł opublikowany 29 października 2013
Artykuł opublikowany 29 października 2013

Kryzys gospodarczy skłania wielu Greków, zwłaszcza tych młodych, ku alternatywnym pomysłom na życie. Spędziłam jedną niedzielę w utopijnym świecie pewnego gospodarstwa pod Atenami, gdzie początkujący rolnicy za darmo mogą dowiedzieć się wszystkiego, co kiedykolwiek chcieli wiedzieć o rolnictwie ekologicznym, ale nigdy nie odważyli się zapytać 

Moje doświadczenie przypomina uczestnictwo w ekspedycji naukowej. Uczestnicy, ubrani w odzież ochronną, kapelusze z siatką i skórzane rękawiczki, tryskają entuzjazmem. Około dwudziestu studentów, nowicjuszy w dziedzinie pszczelarstwa, słucha chciwie wykładu znanego specjalisty Panagiotisa Skotidakisa, który wyjaśnia, jak radzić sobie z mieszkańcami ula. Każdy z nich wydaje się być oczarowany tajemnym światem pszczół. Ich guru opowiada krótką anegdotę o trzech ulach w kolorach flagi narodowej, które zostały niedawno umieszczone na dachu budynku Zgromadzenia Narodowego w Paryżu. „Coś takiego nie mogłoby mieć miejsca tutaj. Grecy są pod zbyt wielkim wpływem filmów o pszczołach zabójcach" – śmieje się jeden z uczniów.

KRYZYS, który zmienia percepcję

W każdą niedzielę młody bezrobotny ateńczyk Giorgos udaje się do tego opuszczonego gospodarstwa 30 km na północ od Aten.  Bierze tam udział w kursach pszczelarstwa w szkole rolnictwa ekologicznego – zajęcie nietypowe w porównaniu z tym, czym zajmują się jego rówieśnicy. Otwarta w 2012 roku spółdzielnia Oikosxoleio, która organizuje zajęcia z pszczelarstwa, dzięki bezpłatnym warsztatom i pozytywnemu podejściu do nauczania, szybko osiągnęła ogromny sukces – szczególnie wśród młodych ludzi. W Grecji bezrobocie wśród osób poniżej 25 roku życia rośnie w zatrważającym tempie. Młodzi ludzie są zmuszeni zwracać się ku alternatywnym pomysłom na życie. Starają się nie przegapić żadnej sposobności, która pozwala im łatwiej związać koniec z końcem. „Kryzys gospodarczy sprawił, że wielu Greków zupełnie zmieniło nastawienie do życia" – tłumaczy Giorgos. „Przedstawiciele pokolenia naszych dziadków masowo przeprowadzali się do miast w poszukiwaniu lepszego życia. My natomiast doświadczamy zgoła innych zjawisk. Niektórzy z moich przyjaciół, którzy nie mogli znaleźć pracy w stolicy, opuścili miasto i przenieśli się na wyspy. Teraz uprawiają ziemię i żyją z produktów uzyskanych dzięki własnej pracy" – dodaje. Pozostali uczniowie przytakują słowom Giorgosa. Wszyscy z nich marzą o niewielkiej działce, na której mogliby uprawiać warzywa i owoce na własny użytek. Jeśli nie jest to możliwe na wyspach, lub w wiosce niedaleko stolicy, urządzają przynajmniej ogród warzywny na dachach swoich domów w mieście. „Dobrze jest jeść coś, co wyprodukujesz własnymi rękami, nawet jeśli w dzisiejszych czasach mniej kosztownym jest kupić kilogram pomidorów niż go wyhodować" – z przygnębieniem mówi jeden ze studentów.

GRZYBY W INTERNECIE

Założycielem szkoły jest były student socjologii Theodoris Arvantis. Straciwszy nadzieję, że państwo kiedykolwiek wesprze rolnictwo ekologiczne, Theodoris postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Taka postawa nie jest niczym niezwykłym w Grecji, gdzie solidarnościowe inicjatywy społeczne pojawiają się wszędzie, obejmując wszystko, od bezpłatnej opieki medycznej, po nielegalne podłączanie domów do sieci elektrycznej. Pomysł Theodorisa jest prosty i jednocześnie skuteczny: zamiast dawać pieniądze na cele charytatywne, postanowił on uczyć ludzi jak wytwarzać swoje własne jedzenie. Wcześniej Theodoris uprawiał już owoce i warzywa i wytwarzał miód i ser, więc musiał jedynie znaleźć instruktorów rolnictwa, którzy chcieli nauczać za darmo i studentów, którzy chcieli się uczyć. „Moim punktem wyjścia było przekonanie, że ziemia jest własnością wszystkich. Tak więc po prostu wyciągnąłem pomocną dłoń do wszystkich, którzy chcieli się nauczyć jak ją uprawiać” – wyjaśnia Theodoris. On sam zajmuje się rolnictwem ekologicznym od ponad 20 lat – zaczął to robić zanim było to modne. Gospodarstwo, które dziś prowadzi jest jego dumą i radością. Jednak gołym okiem widać, że kryzys nie oszczędził nawet tego maleńkiego kawałka ziemi. Tutejsze szklarnie zostały prawie doszczętnie zniszczone przez burzę. „Niestety w tym momencie nie mamy środków, by je naprawić" – wyjaśnia Theodoris wzruszając ramionami i natychmiast zmieniając temat.

Theodoris  prowadzi mnie do pięćdziesięcioletniego Grigorisa, którego sytuacja życiowa stanowi trafne podsumowanie filozofii Theodorisa. „Ostatnio nie udaje mu się znaleźć żadnej pracy, ale nie chce spocząć na laurach” – streszcza mój rozmówca. Trafił więc tutaj – prosto w otwarte ramiona Theodorisa – i zaczął zajmować się hodowlą grzybów. Akurat dziś sterylizuje obszar, na którym ma zamiar je zasadzić. Choć biega dookoła jak w ukropie, wygląda na człowieka, który wie, co robi. Czy cała wiedzę, którą dziś dysponuje posiadł podczas kursów prowadzonych w gospodarstwie? „Nie, wszystko, czego potrzebowałem znalazłem w Internecie" – przyznaje szczerze.

"Kto wie, może ten kryzys ma również pozytywne strony. Wygląda na to, że coraz bardziej otwiera ludziom oczy i sprawia, że doceniają oni owoce ziemi i rolnictwo ekologiczne" – filozoficznie stwierdza Theodoris, podsumowując tym samym obecną sytuację w Grecji. Pewnym jest, że Theodoris nie zamierza poprzestawać na tym, co do tej pory osiągnął, bo w jego głowie wciąż mnożą się nowe pomysły. Na przykład, chce zaangażować się w agroturystykę, lub rozpocząć nowe kursy – między innymi takie, podczas których będzie można nauczyć się jak robić dżem i inne przetwory na zimę.

Artykuł należy do serii comiesięcznych reportaży, dotyczących wielu miast dla EUtopia on the Ground. Po więcej informacji na temat naszego marzenia o "lepszej Europie" od Aten po Warszawę, zapraszamy na stronę. Projekt jest wspierany finansowo przez Komisję europejską w związku z partnerstwem zarządzania z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przez Fundację Hippocrène i Fundację Charlesa Léopolda Mayera dla Rozwoju Ludzkiego.