Społeczeństwo

Hiszpanie w Brukseli: a ty do kiedy zostajesz?

Artykuł opublikowany 18 czerwca 2014
Artykuł opublikowany 18 czerwca 2014

Kry­zys gospodarczy i wy­so­ki po­ziom bez­ro­bo­cia, z któ­ry­mi zmaga się Hisz­pa­nia, zmu­si­ły ty­sią­ce mło­dych ludzi do emigracji do innych części Eu­ro­py. Setki Hisz­pan wy­bra­ło Bruk­se­lę. Po­dej­mu­ją tam pracę za gło­do­we staw­ki, na śmie­cio­wych umo­wach i bez do­stę­pu do świad­czeń so­cjal­nych. Często są to prace po­ni­żej ich kwa­li­fi­ka­cji i umie­jęt­no­ści.

„Do kiedy zo­sta­jesz?" - to jedno z naj­czę­ściej za­da­wa­nych imi­gran­tom pytań. Mło­dzi lu­dzie przy­jeż­dża­ją do Bel­gii w po­szu­ki­wa­niu wła­sne­go El Do­ra­do. Swoją hi­sto­rię opo­wie­dzą nam Laura i Est­her - dwie przja­ciół­ki, które po­łą­czył fakt, że pew­ne­go dnia, zre­zy­gno­wa­ne bra­kiem no­wych moż­li­wo­ści w swoim kraju, po­sta­no­wi­ły po­sta­wić na przy­go­dę. Tłu­ma­czą nam, że kry­zys po­wo­du­je nie­usta­ją­cy prze­pływ pra­cow­ni­ków z po­łu­dnia na pół­noc Eu­ro­py.  Laura i Es­ther zdały sobie jed­nak szyb­ko spra­wę, że w Bel­gii pa­nu­je ro­sną­ca at­mos­fe­ra „wy­par­cia" imi­gran­tów przez sporą część spo­łe­czeń­stwa.  „Wciąż za­da­ją Ci py­ta­nie: «kiedy pla­nu­jesz wró­cić? Jak długo jesz­cze tu zo­sta­niesz»?" - mówią dziew­czy­ny.

Laura pra­cu­je ale w tak zwa­nym „sza­rym sek­to­rze". „Mam umowę, zgod­nie z którą pra­cu­ję 30 go­dzin. W rze­czy­wi­sto­ści jed­nak ta licz­ba jest dwu­krot­nie więk­sza i po­ło­wę pen­sji do­sta­ję w ko­per­cie" - tłu­ma­czy. Gołym okiem widać, że praca na czar­no to tutaj nic nad­zwy­czaj­ne­go. „Znam wiele osób w ta­kiej samej sy­tu­acji" - przy­zna­je Laura. Wy­so­kie po­dat­ki i ty­sią­ce ludzi szu­ka­ją­cych pracy stwa­rza­ją wielu przed­się­bior­com po­dat­ny grunt, który oni oczy­wi­ście wy­ko­rzy­stu­ją, za nic mając urzę­dy skar­bo­we i ofe­ru­jąc umowy tym­cza­so­we. Cięż­ko do­kład­nie okre­ślić skalę pro­ble­mu, ale sza­cun­ki wska­zu­ją, że do­ty­czy on około 300 000 mło­dych osób.

Ina­czej jest w przy­pad­ku Est­her. Dziew­czy­na miesz­ka w Bel­gii od pół­to­ra roku. Pra­cu­je jako pie­lę­gniar­ka i w kwe­stii za­trud­nie­nia czuje się doyć bez­piecz­nie. „Wa­run­ki pracy są lep­sze od tych w Hisz­pa­nii i to nie tylko jeśli cho­dzi o pen­sję. Jed­nak moje po­cząt­ki tutaj były dość trud­ne" - przy­zna­je. „Gdy tu przy­jeż­dżasz masz trzy mie­sią­ce na zna­le­zie­nie pracy. Jeśli ci się to nie uda do­sta­jesz list z in­for­ma­cją o wy­da­le­niu z kraju. Mo­żesz mieć rów­nież do czy­nie­nia z miej­sco­wą po­li­cją" - pod­kre­śla. Jedna z urzęd­ni­czek za­po­wie­dzia­ła jej, że je­że­li sy­tu­acja się nie zmie­ni, wyślą do niej po­li­cję. Na szczę­ście krót­ko przed koń­cem trze­cie­go mie­sią­ca Es­ther zna­la­zła pracę. W ze­szłym roku aż 323 Hisz­panów do­sta­ło za­wia­do­mie­nie o wy­da­le­niu z Bel­gii. Takie za­wia­do­mie­nie nie ma iden­tycz­nych skut­ków jak de­por­ta­cja, jest przede wszyst­kim pe­wnego ro­dzaju „ad­mi­ni­stra­cyj­ną śmier­cią". Jak to się ma do klu­czo­wych zasad funk­cjo­no­wa­nia Unii Eu­ro­pej­skiej: swo­bod­ne­go prze­pły­wu to­wa­rów, ka­pi­ta­łu i siły ro­bo­czej? 

Przy­pad­ki Laury i Es­ther to tylko dwie kro­ple w morzu po­dob­nych hi­sto­rii, które co­dzien­nie mają miej­sce w całej UE. I rze­czy­wi­ście - ję­zy­ki, które naj­czę­ściej sły­chać na uli­cach bel­gij­skich miast to po fran­cu­skim i fla­mandz­kim - wło­ski, grec­ki, por­tu­gal­ski i hisz­pań­ski.

Ta praca na cie­bie nie za­słu­gu­je

Jakie są da­ne sta­ty­stycz­ne w tej kwe­stii nie trze­ba ni­ko­mu mówić. Emi­gra­cja na Sta­rym Kon­ty­nen­cie stała się co­dzien­no­ścią,  zwłasz­cza w ob­li­czu utrzy­mu­ją­ce­go się kry­zy­su go­spo­dar­cze­go. Naj­bar­dziej do­tknię­te tym zja­wi­skiem są kraje, w któ­rych no­tu­je się bez­ro­bo­cie oscy­lu­ją­ce w gra­ni­cach 50% (Gre­cja, Por­tu­ga­lia, Wło­chy i Hisz­pa­nia). Tracą one ka­pi­tał ludz­ki, który prze­no­si się na pół­noc Eu­ro­py. Nie­któ­rzy mówią nawet o „stra­co­nym po­ko­le­niu"We­dług in­for­ma­cji udzie­lo­nych prze­z pro­fe­so­ra Pablo Simóna z Uni­ve­ri­sité Libre de Bru­xel­les (ULB), sza­cu­je się, że w samej UE funk­cjo­nu­je około 8 mi­lio­nów pra­cow­ni­ków se­zo­no­wych, przy czym duża część z nich czuje się wy­ko­rzy­sty­wa­na, bądź pra­cu­je na czar­no. Mło­dzi lu­dzie chęt­nie emi­gru­ją i są żądni przy­gód. Car­los Var­gas, ba­dacz z Uni­versytetu w Ox­fordzie, pod­kre­śla jed­nak, że „kry­zys jesz­cze bar­dziej po­głę­bił to zja­wi­sko"Fakt, że młode po­ko­le­nie godzi się pod­ejmować pracę po­ni­żej swo­ich kwa­li­fi­ka­cji udo­wad­nia, że w wielu przy­pad­kach jest też  go­to­we zre­zy­gno­wać ze swych praw. Z dru­giej stro­ny Mario Iz­quier­do Banco de Es­pa­ña po­twier­dza, że ist­nie­je bez­po­śred­ni zwią­zek mię­dzy kry­zy­sem  i emi­gra­cją, ale wska­zu­je też, że nie tylko mło­dzi Hisz­pa­nie emi­gru­ją z kraju. „De­cy­du­ją się na to rów­nież imi­gran­ci, któ­rzy przy­by­li do Hisz­pa­nii jesz­cze przed kry­zy­sem" - tłu­ma­czy.

MOŻ­LI­WE ROZ­WIĄ­ZA­NIA

Mło­dzi lu­dzie przy­zna­ją, że czują się za­gu­bie­ni i po­trze­bu­ją wię­cej in­for­ma­cji. Integra­BEL stara się za­pew­nić im po­trzeb­ne kon­sul­ta­cje. „Je­ste­śmy miej­scem spo­tkań, gdzie można wy­ro­bić sobie wła­sne kon­tak­ty"mówi Luis Mo­li­na, głów­ny ko­or­dy­na­tor pro­jek­tu. Przy­zna­je też, że zna wiele przy­pad­kow mło­dych Hisz­panów, któ­rzy „z po­wo­du wy­so­kie­go po­zio­mu bez­ro­bo­cia zo­sta­li wręcz zmu­sze­ni do wy­jaz­du z wła­sne­go kraju"Mimo do­bre­go wy­kształ­ce­nia i zna­jo­mo­ści ję­zy­ków ob­cych znaj­du­ją się w sy­tu­acji, w któ­rej muszą kon­ku­ro­wać z wie­lo­ma kan­dy­da­ta­mi o jedno miej­sce pracy. „Iro­nicz­nie na­zy­wam to zja­wi­sko «eu­ro­pej­skim Hol­ly­wo­od». Lu­dziom, któ­rzy tu przy­jeż­dża­ją na­rzu­ca się ry­wa­li­za­cję  mię­dzy sobą" - ko­men­tu­je. I wła­śnie z tego po­wo­du wielu z nich jest zmu­szo­nych do pod­ję­cia pracy na czar­no. To przede wszyst­kim im Luis chciał­by po­wie­dzieć: „nie zga­dzaj­cie się na nie­le­gal­ne formy pracy. Je­że­li nie macie umowy - odejdź­cie, nawet jeśli trud­no­ści, które na­po­tka­cie będą ogrom­ne".

Juan López, prze­wod­ni­czą­cy Ko­mi­sji Spraw We­wnętrz­nych w Eu­ro­pie (PSOE), do­sko­na­le zdaje sobie spra­wę z wagi pro­ble­mu i uważa, że trze­ba mu prze­ciw­dzia­łać na czte­ry różne spo­so­by: za­pew­nić lep­szy do­stęp do in­for­ma­cji w samej Hisz­pa­nii i poza jej gra­ni­ca­mi, przy­jąć wspól­ną eu­ro­pej­ską po­li­ty­kę mi­gra­cyj­ną, cer­ty­fi­ko­wać i uwie­rzy­tel­niać stop­nie na­uko­we i za­wo­do­we oraz zwięk­szyć (z 3 do 6 mie­się­cy), zwłasz­cza w cza­sach kry­zy­su, czas po­by­tu w okre­ślo­nym kraju, aby umoż­li­wić mło­dym lu­dziom zna­le­zie­nie lep­szej pracy.

Pablo Simón pod­kre­śla, że pro­ble­lem jest rów­nież brak do­stę­pu do in­for­ma­cji. Uważa on, że wy­jąt­ko­wo ważne jest zmu­sze­nie okre­ślo­nych in­sty­tu­cji do tego, by szyb­ko pod­ję­ły dzia­ła­nia, które po­ło­ży­ły­by kres temu zja­wi­sku - zwłasz­cza teraz, w okre­sie zbli­ża­ją­cych się wy­bo­rów, które zbie­gną się z wy­bo­ra­mi fe­de­ral­ny­mi i lo­kal­ny­mi w Bel­gii. „Je­stem prze­ko­na­ny, że by­ła­by to dobra oka­zja do zmie­rze­nia się z pro­ble­mem emi­gra­cyj­nym - zwłasz­cza w go­rą­cym okre­sie kam­pa­ni wy­bor­czych, kiedy kan­dy­da­ci szu­ka­ją chwy­tli­wych te­ma­tów i sze­ro­kiej pu­blicz­no­ści"- mówi Pablo.

Wraz z falą mło­dych Hisz­panów do Bel­gii za­wi­tał ruch 15-M.  Jego hisz­pań­scy człon­ko­wie uwa­ża­ją, że to nie licz­ba imi­gran­tów, lecz  sto­su­nek bel­gij­skich i eu­ro­pej­skich władz do tego zja­wi­ska, jest pro­ble­mem. Obu­rza­ją się na myśl o „ad­mi­ni­stra­cyj­ne­mu za­bi­ja­niu" oby­wa­te­li  jako dzia­ła­niu, które na­ru­sza pod­sta­wo­we prawa oby­wa­te­li UE. W kon­se­kwen­cji człon­ko­wie 15-M zde­cy­do­wali się na wnie­sie­nie for­mal­nej skar­gi prze­ciw­ko pro­ce­de­ro­wi wy­da­la­nia oby­wa­te­li UE z Bel­gii. „Chce­my, by lu­dzie zdali sobie spra­wę z wagi pro­ble­mu" - mówi Sara La­fuen­te, człon­ki­ni ruchu, która ma na­dzie­ję na po­pra­wę sy­tu­acji. „Na­dzie­ja umie­ra ostat­nia" - pod­kre­śla.

Zmia­ny, które mają miej­sce w zło­żo­nej struk­tu­rze Wspól­no­ty Eu­ro­pej­skiej są trud­ne i nie za­cho­dzą z dnia na dzień. Unia to in­sty­tu­cja o wiel­kich dys­pro­por­cjach, która choć po­stę­pu­je na­przód, robi to dosyć wolno. Wy­da­je się, że ko­niecz­na jest więk­sza jed­no­myśl­ność i współ­pra­ca nad pro­jek­tem bar­dziej sku­tecz­nej i ja­snej po­li­ty­ki mi­gra­cyj­nej po­mię­dzy 28 pań­stwa­mi UE.

Czas pły­nie, a w mię­dzy­cza­sie w Bruk­se­li i wielu in­nych miej­scach coraz czę­ściej sły­chać hisz­pań­ski ak­cent wśród wielu gło­sów imi­gran­tów. Sły­chać Laurę, pra­cu­ją­cą jako ku­charka w ele­ganc­kiej re­stau­ra­cji i Es­ther, która jest pie­lę­gniar­ką w szpi­ta­lu ge­ria­trycz­nym. W tym kul­tu­ro­wym tyglu da się wy­ła­pać też głos Ma­nu­ela, mu­zy­ka, który po­szu­ku­je pracy i wciąż marzy o tym, by na­śla­do­wać swo­ich mu­zycz­nych idoli nigdy nie tra­cąc przy tym uśmie­chu. A to wszyst­ko dzie­je się przy akom­pa­nia­men­cie blu­eso­wych dźwię­ków wy­do­by­wa­ją­cych się z szafy gra­ją­cej w jed­nym z barów, w któ­rym pró­bu­je­my ode­rwać się od co­dzien­no­ści de­lek­tu­jąc się jed­nym z tych pysz­nych bel­gij­skich piw.

TEN RE­POR­TAŻ JEST CZĘ­ŚCIĄ bruk­sel­skej EDY­CJI PRO­JEK­TU „EU­TO­PIA: TIME TO VOTE”. PRO­JEKT JEST WSPÓŁ­FI­NAN­SO­WA­NY PRZEZ KO­MI­SJĘ EU­RO­PEJ­SKĄ, MI­NI­STER­STWO SPRAW ZA­GRA­NICZ­NYCH FRAN­CJI, FUN­DA­CJĘ HIP­POCRÈNE, FUN­DA­CJĘ CHAR­LE­SA LE­OPOL­DA MAY­ERA ORAZ FUN­DA­CJĘ EVENS. WKRÓT­CE OPU­BLI­KU­JE­MY RE­POR­TA­ŻE M.​IN. Ze STRAS­BUR­GA, BER­LI­NA, WIED­NIA I BRA­TY­SŁA­WY.