Społeczeństwo

HISZPANIE W NIEMCZECH, CZYLi wszędzie dobrze, gdzie nie ma kryzysu

Artykuł opublikowany 13 listopada 2013
Artykuł opublikowany 13 listopada 2013

Choć są młodzi, wykształceni i chętni do pracy, w swojej ojczyźnie nie mają prawie żadnych możliwości znalezienia pracy i dlatego wielu z nich szuka szczęścia w Niemczech. Mowa o młodych Hiszpanach, takich jak na przykład Ricardo García Méndez.

Osnabrück. Ricardo, 21-letni mechanik samochodowy, nadal pamięta szczegóły swego pierwszego tygodnia w Niemczech. Był kwiecień i było zimno, o wiele zimniej niż w Vigo , skąd pochodzi. Przyjechał prawie nie znając języka, jednak z wielkimi nadziejami na przyszłość. Na miejscu zastał ciemny chleb, piwo pszeniczne i graniczącą z przesadą punktualność. Dziś, po siedmiu miesiącach w Osnabrücku, Ricardo ma już we krwi punktualność i precyzję, tak bardzo cenioną przez jego niemieckich nauczycieli.

Kiedy Ricardo, odziany w swój roboczy kombinezon, wchodzi pod samochód, nagle w magiczny sposób wszystkie części zaczynają do siebie pasować. Szybko i zręcznie dopasowuje każdą nakrętkę do śrubki, rozbiera silniki, wymienia szyby. W siedzibie Volkswagena w Osnabrücku, w której Ricardo pracuje od 5 kwietnia, został obdarzony przydomkiem „kosmetyczki dla samochodów".

ALE CZYM JEST TEN OKROPNY GENITIVUS?

 Ricardo jest jednym z 19 hiszpańskich uczniów, którzy w kwietniu przyjechali do Osnabrücka, by odbyć trzymiesięczny okres próbny w jednej z tutejszych firm. Staże te odbywają się z ramach projektu stworzonego przez Jürgena Clausa z Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu w Osnabrücku. Jürgen zdaje sobie sprawę, że od kiedy rozpoczął się kryzys młodzi Hiszpanie nie mają prawie żadnych możliwości znalezienia pracy w swoim kraju. Według aktualnych danych stopa bezrobocia wynosi tam około 26%, a wśród młodych ludzi jest jeszcze wyższa – sięga nawet 55%. „Kto się tym zajmie, jeśli my tego nie zrobimy?" – pyta Jürgen. Dzięki niemu od 2011 roku 40 hiszpańskich uczniów miało szansę odbyć praktykę w Osnabrücku. W październiku 2013 roku kolejnych 7 praktykantów dołączyło do zespołu. Jednym z nich był Ricardo.  

Jak na zwyczaje Hiszpanów, dzień pracy Ricardo zaczyna się bardzo wcześnie, bo już o 9 rano. Rano wita się z kolegami po hiszpańsku, lecz później mówi już tylko po niemiecku, w ramach ćwiczeń. „Na początku nie było łatwo się komunikować" – mówi Ricardo. „Niewiele rozumiałem i tylko kiwałem głową, mając nadzieję, że nie zadali mi żadnego pytania" – dwumetrowy olbrzym uśmiecha się lekko zawstydzony, a na jego policzkach pojawiają się dołeczki. 

Ricardo zajmuje się przede wszystkim szeroko pojętymi „uszkodzeniami karoserii". Naprawia uszkodzone samochody, wygładza powypadkowe wgniecenia i od czasu do czasu przeprowadza generalne remonty. Z ogromną dbałością zajmuje się każdym detalem. „To bardzo ciekawa praca" – tłumaczy. „Każdy samochód jest inny". Podchodzi do maski z brudnymi, tłustymi rękami i dokręca niektóre luźne nakrętki. Prawie wszystkie komentarze dotyczące jego pracy są pozytywne. „W firme pracuje 113 osób. To niesamowite jak szybko, pomimo bariery językowej i wielkiej ilości kolegów ze swego kraju, Ricardo zaaklimatyzował się w naszej firmie" – mówi Helge Stütze, opiekun naszego bohatera.           

Słysząc tyle pochwał Ricardo lekko się uśmiecha, ale udaje, że nic nie słyszał i chowa ręce do kieszeniach kombinezonu, na którym dostrzegam naszywkę z jego imieniem. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że mu się udało i że jest jednym z nich. Ricardo jest już pracownikiem w fabryce Volkswagena, zarabia miesięcznie ponad 2 tys. euro brutto i ma podpisaną umowę do sierpnia 2014 roku, z możliwością przedłużenia. Kolejnych 10 z 19 uczniów, którzy przyjechali do Osnabrücka na praktyki, także podpisało umowy o pracę. Dla Jürgena Clausa to jasny znak, że jego projekt jest trafiony.

Po skończonej pracy Ricardo jedzie do historycznego centrum Osnabrücka, by napić się niemieckiego piwa ze znajomymi. Czy jest coś, poza piwem, co szczególnie smakuje Ricardowi w Niemczech? „Kiełbasa – Würstchen" – odpowiada, znów z nieśmiałym uśmiechem. Wniebowzięty delektuje się swoim zimnym pszenicznym piwem, jakby było ono lekiem na całe zło. Jeszcze nie wie, czy zostanie w Niemczech na dłużej. Nie wie, czy Raquel, jego dziewczyna, która poszła w jego ślady 6 tygodni temu, dostanie się na medycynę. Nie wie, czy Hiszpania wyjdzie z kryzysu.

IBIZA, MAJORKA, FIESTA I MORZe, czyli CZEGO BRAKUJE hiszpanom W NIEMCZECH

Kiedy Ricardo opowiada o „hiszpańskim życiu", w jego oczach nagle zapala się płomień. Dla tego młodego, 21-letni chłopaka, dom rodzinny oznacza bardzo wiele. Doskonale wie on jednak, że w Hiszpanii nie ma przyszłości. „Gdybym został w Hiszpanii, byłbym na bezrobociu" – przyznaje. Wielu z jego znajomych, którzy nie wyjechali z kraju, jest bez pracy. Z kolei w Niemczech Ricardo może pozwolić sobie na mieszkanie ze swoją dziewczyną i psa. Bruce, 4-miesiączny boxer, jest bardzo ważny dla Ricardo i Raquel i sprawia, że para, pomimo, że mieszka za granicą, czuję się bardziej jak w domu. Kupili go razem dokładnie tego dnia, w którym Raquel wyjechała z Hiszpanii i rozpoczęła długą na 2 tys. kilometrów podróż samochodem w kierunku nieznanego kraju. „Mieszkaliśmy bez kanapy, telewizji, bez żadnego pomysłu, ale z psem!" – opowiada radośnie Raquel. Tęsknota? „Brakuje nam zwłaszcza rodziny i przyjaciół" – mówi dziewczyna. Para planuje wrócić do domu na święta. Oczywiście Z Brucem.

Gdy trzymając się za ręce spacerują w okolicach bramy Heger Tor w historycznym centrum Osnabrücku, widać, że nie opuszcza ich optymizm i że wspólnie (wraz ze swym psem) kroczą w kierunku przyszłości. Przyszłości dla nikogo nieznanej.