Społeczeństwo

Homoseksualnej Słowacji nie obchodzi konstytucja

Artykuł opublikowany 12 sierpnia 2014
Artykuł opublikowany 12 sierpnia 2014

Czwartego czerwca słowacki parlament zdefiniował małżeństwo jako związek wyłącznie między mężczyzną i kobietą. Decyzja ta podzieliła społeczeństwo - byli tacy, którzy się z niej ucieszyli, lecz nie brakowało również tych, którzy poczuli się nią dotknięci. 

Czwartego czerwca słowacki parlament znowelizował swoją konstytucję określając małżeństwo jako związek pomiędzy kobietą i mężczyzną. Propozycja ta została wysunięta przez opozycyjny Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny (KDH), który otrzymał wsparcie rządzącej Partii Socjaldemokratycznej (SMER). Prezentacja zmian i głosowanie zostały przeprowadzone wspólnie z reformami sądownictwa zaproponowanymi przez SMER. Dzień po głosowaniu Amnesty International publicznie zajęło stanowisko potępiające poprawkę jako łamiącą międzynarodowe i europejskie konwencje praw człowieka poprzez dyskryminację na tle orientacji seksualnej.

„Co można powiedzieć? Na to nie ma już słów. Ludzie starają się to zmienić, ale bezskutecznie. Nic się nie zmienia" - rozpacza dokumentalistka Vladimira Hradecká. „Być może stajemy się coraz bardziej dumni w środowisku LGBT. Mamy odwagę głośno powiedzieć: «Jestem, kim jestem, więc pierdolcie się». Być może to się zmieniło".

Vladimira nakręciła „Dumę w Słowacji", teraz pracuje nad filmem o homoseksualnych Chrześcijanach, którzy są w wyjątkowej sytuacji, poniewaaż Kościół rzymskokatolicki jest przeciwny homoseksualizmowi. W liście, który został odczytany we wszystkich kościołach tej zimy, Konferencja Episkopatu Słowacji (KBS) zakwalifikowała równość płciową jako „kulturę śmierci, a małżeństwa homoseksualistów nazwała „sodomistyczną farsą". Vladimira uważa, że nowa konstytucja nie będzie miała bezpośredniego wpływu na jej życie, lecz jeśli będzie chciała założyć rodzinę, możliwe, że spotka się z trudnościami. Praktyczne sprawy, na przykład kupno domu lub otrzymywanie informacji o stanie chorego partnera, są problemem we wszystkich związkach nieślubnych, gdyż na Słowacji niemożliwe jest zawarcie rejestrowanego związku partnerskiego.

żywa, pozytywna, szczęśliwa: społeczność homoseksualna bratysławy 

Idąc w dół po stromych kamiennych schodach niedaleko centrum starego miasta, docieramy do klubu Be Happy. Jedynie mała tęcza pod szyldem baru zdradza, iż jest to bar gejowski, zresztą jedyny w Bratysławie. Jak mówi zza baru ubrany w wiśniową polówkę Feri Szarka Wiedeń i Budapeszt położone są niedaleko i społeczność homoseksualna jest tam o wiele bardziej liczna, zatem „nie ma miejsca na kolejny gejowski klub w Bratysławie". Od kiedy ze snobistycznych hoteli, w których pracował wcześniej, przeszedł do baru, który często odwiedzał, poczuł się o wiele bardziej szczęśliwy. „Jesteśmy jedną wielką rodziną rodziną. Znam osiemdziesiąt procent klientów" - mówi.

Feri Szarka dyskutował na temat zmiany w konstytucji z wieloma swoimi klientami. Według niego, większość z nich jest wobec niej obojętna. „KDH traci poparcie, musieli coś zrobić. To strategia polityczna. Ludzie nie zwracają na to uwagi, przecież żyją już w swoich związkach. Jeśli chcecie być razem, nie potrzebujecie ślubu. Ludzie chcą związków partnerskich tylko ze względów prawnych. Ale na miłość nikt nie potrzebuje papierka".

Na barze stoją niewielkie szklane miski wypełnione po brzegi orzeszkami. Widać też mały obrus z motywem tęczy i wszytym małym purpurowym serduszkiem - prowizoryczna ochrona przed wypalaniem dziur papierosami. 

W klubie pojawia się kolega Feriego, by powiesić zdjęcie półnagiego umięśnionego mężczyzny. Zdjęcie jest pocięte na kawałki, by przypominało rozbite lustro. Podobne zdjęcia wiszą na pozostałych ścianach - Feri mówi, że to zespół piłkarzy futbolu amerykańskiego z Francji, ale jego kolega uważa, że to Holendrzy, zabiera nas do salonu z tyłu i pokazuje resztę kolekcji. 

MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODeM

W pokoju zapełnionym książkami w słowackim parlamencie siedzi Martin Poliačik, ubrany w szary garnitur, z okularami w czarnych kanciastych oprawkach na nosie. Od początku swej działalności w 2009 roku jego partia Wolność i Solidarność (Slo­boda a Sol­i­darita), postuluje w swym programie o wprwprowadzenie związków partnerskich dla par LGBT. „Jesteśmy ostatni w regionie - na Węgrzech, w Polsce i w Czechach można zawrzeć jednopłciowy związek partnerski" - zauważa Martin. Nawet na Chorwacji, gdzie po referendum w 2013 roku podobnie jak na Słowacji znowelizowano konstytucję, właśnie przegłosowano prawo pozwalające na zawieranie związków partnerskich parom homoseksualnym. 

„Zbliżamy się do modelu cywilizacyjnego bliższego Rosji niż Zachodowi. Jesteśmy na granicy geograficznej, historycznej i kulturowej  - zawsze musieliśmy wybierać. Zmiana w konstytucji została przedstawiona jako obrona przeciwko fali dekadencji napływającej z Unii i z Zachodu. Coraz większą ilość państw akceptujących małżeństwa homoseksualne niektórzy uznają za zagrożenie dla tradycyjnych wartości i kultury Słowacji"  - mówi.

Jego partia ma jedynie sześć procent głosów i nie ma szans, że uda się jej przeforsować projekt na własną rękę. A jeśli związki partnerskie miałyby być kiedykolwiek zatwierdzone w parlamencie, sprawa musiałaby najpierw trafić do sądu konstytucyjnego, uważa Poliačik.

W rankingu ppraw i polityki mających wpływ na prawa społeczności LGBT Słowacja znajduje się na 24. miejscu spośród 49 państw europejskich. Marsz Pride Bratislava odbywa się dopiero od 2010 roku. W tym roku jest organizowany zaledwie dwa tygodnie po zatwierdzeniu poprawki do konstytucji. Jego hasło przewodnie to „inne rodziny". „Chodzi tu nie tylko o małżeństwa jednopłciowe, ale też o samotnych i rozwiedzionych rodziców, gdyż konstytucja broni teraz tylko jednego typu rodziny, bazującego na małżeństwie pomiędzy kobietą a mężczyzną" - mówi Martin Macko, lider grupy walczącej o prawa homoseksualistów Ini­cia­tiva In­akost

Był zaskoczony poprawką, ponieważ mimo, że KDH zaproponowała ją wcześniej, nigdy dotychczas nie uzyskała wsparcia SMER. Macko uważa, że SMER poparło  projekt, aby uzyskać poparcie dla swoich reform sądownictwa. In­ter­grupa Parlamentu Europejskiego do spraw praw społeczności LGBT oskarża SMER o współpracę z „arcykonserwatystami o zapędach populistycznych i o „depanie wartości, których mieli bronić".

W OBRONIE „TRADYCYJNEJ" RODZINY

Słowacki parlament ma zaledwie 150 członków i tylko jedną izbę, wobec czego prawa mogą być tu zmieniane bez najmniejszego wysiłku. Według Martina Dilonga z KDH, była to jedna z motywacji, by wprowadzić definicję małżeństwa do konstytucji. Jest wyraźnie dumny, że jego partii udało się przepchnąć zmianę w konstytucji z jedynie trzynastoma posłami w parlamencie. 

„Niektórzy uważają, że ta propozycja dyskryminuje społeczności LGBT, lecz ja odrzucam tę myśl. Szanujemy wszystkich ludzi. Orientacja seksualna nie może być gwarantem dodatkowych praw. Istnieją różne związki, ale nie są one stałe. Rzeczy które są takie same, powinny być traktowane równorzędnie, natomiast rzeczy, które są inne, powinny być traktowane inaczej" - mówi Dilong.

Kontrowersyjna poprawka do konstytucji nie jest jedynym przypadkiem, w którym rodzina służy za ideologiczne pole bitwy na Słowacji. We wrześniu zorganizowany przez Episkopat marsz środowisk pro-life w Kosicach zgromadził tłumy. Wydarzenie podkreślało rangę tradycyjnej rodziny bazującej na małżeństwie heteroseksualnym i wynosiło na piedestał Sojusz dla Rodziny (Alian­cia za rod­inu), organizację patronacką dla NGO zajmujących się ruchami pro-life i pro-family. 

Sojusz dla Rodziny uważa, że żadna inna forma związku poza małżeństwem kobiety i mężczyzny nie powinna mieć ochrony prawnej, małżeństwa jednopłciowe nie powinny mieć prawa do adopcji, a rodzice powinni mieć prawo do nadzoru nad tym, czego ich dzieci uczą się na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Członkowie partii zbierają podpisy, by zorganizować referendum, w którym zapytają Słowaków, czy się zgadzają. 

Rzecznik prasowy partii Peter Kremsky mówi, że te postulaty to reakcja na to, co dzieje się w zachodniej Europie. „Ludzie stali się większymi indywidualistami i egoistami wskutek rozprzestrzeniania się tej kultury, ale reszta świata skupia się na rodzinie. W Europie wszystko teraz nazywa się rodziną, nawet jednego lub dwóch rodziców tej samej płci"- tłumaczy. Wierzy on również, że kobieta i mężczyzna mają różne zadania i oboje są potrzebni dla kompletnej rodziny. „Jeśli okoliczności sprawią, że rodzic będzie samotny, pomożemy, ale nie możemy udawać, że to jest w porządku" - podkreśla.

DŁuga Droga do rÓwności

Znowu zaglądamy do klubu Be Happy. Trzej rosyjskojęzyczni mężczyźni po czterdziestce wchodzą i skanują bar, na końcu spoglądając na mnie i pozostałe dziewczyny przy barze.  „Wolne?" - pyta niepewnie jeden z nich, ubrany w koszulkę bez rękawów. Jesteśmy zakłopotane, ale Feri od razu rozumie i kieruje mężczyzn do klubu ze striptizem w centrum. Mówi, że to dla niego zabawne, gdy niektórzy nie zdają sobie sprawy z faktu, że to bar dla homoseksualistów do momentu, gdy są już w środku. Pewnego razu do klubu przyszedł pewien mężczyzna i po chwili zapytał, dlaczego jest tu tak wielu gejów. Kiedy Feri wyjaśnił, zwracając jego uwagę na tęczowe flagi, mężczyzna odpowiedział: „Och, czyli to nie flagi Free Tibet?" 

Artykuł jest częścią specjalnej serii poświęconej Bratysławie. To część projektu EU-TOPIA: TIME TO VOTE realizowanego przez cafebabel we współpracy  z Fundacją Hippocrene, Komisją Europejską, Ministerstwem Spraw Zagranicznych francji i Fundacją Evens.