Społeczeństwo

Igrzyska Europejskie w Baku: czyżby falstart?

Artykuł opublikowany 16 lipca 2015
Artykuł opublikowany 16 lipca 2015

W ostatnią niedzielę czerwca zakończyły się pierwsze w historii Igrzyska Europejskie – przez dwa intensywne tygodnie sportowcy z całej Europy zmagali się w wielu konkurencjach w Baku, stolicy Azerbejdżanu. Jaki cel przyświecał temu wydarzeniu? Cafébabel odpowiada.

„Sportu i polityki nie powinno się ze sobą mieszać" – takie spostrzeżenie może paść z ust albo naiwnych optymistów z dobrymi chęciami, albo politycznych oszustów, którzy sportem maskują swoje machlojki. W roku 2015 zdemaskowano w FIFie łapówkę opiewającą na astronomiczne wręcz kwoty. Wzrasta też śmiertelność wśród imigrantów pracujących niewolniczo na rzecz piłkarskich Mistrzostw Świata w Katarze. Pierwsze na świecie Igrzyska Europejskie uratują nas jednak od zła tego świata i dadzą Europie powód do dumy. Prawda?

Po zaistnieniu na arenie międzynarodowej jako gospodarz Eurowizji 2012 Azerbejdżan, poradziecka republika zajmująca się wydobyciem ropy, ma kolejną okazję do zwrócenia na siebie uwagi. Baku jest pierwszym miastem-gospodarzem Igrzysk Europejskich – decyzja zapadła w 2012 roku (był to jedyny oferent, co pomogło w wyborze), co dało stolicy Azerbejdżanu jedynie dwa lata na stworzenie odpowiedniej infrastruktury. Czasu było niewiele, ale Baku dało radę.

Oślepiające blaskiem olimpijskie areny gimnastyczne, baseny i welodromy pojawiły się wraz z równiutko przystrzyżonymi trawnikami, wypolerowanymi chodnikami z marmuru i hotelami z przestronnymi pokojami dla sportowców i przedstawicieli świata mediów. Na nowych buspasach jeździły nowe autobusy, omijając w ten sposób ogromne korki, z których słyną ulice Baku, a w metrze postarano się o klimatyzację. Bezpieczeństwo zapewniały zastępy policjantów, którzy przechadzali się ulicami miasta, groźnie prezentując swoją broń.

Sama ceremonia otwarcia kosztowała 100 milionów dolarów: Morze Kaspijskie rozświetlały fajerwerki, z głośników uszy atakował mugam, tradycyjna muzyka ludowa, a Lady Gaga, akompaniując sobie na pianinie, usiłowała wykonać utwór „Imagine" Johna Lennona.

Wszystko zorganizowano profesjonalnie, było hucznie i głośno. Mimo to Igrzyska Europejskie przechodzą przez fazę kryzysu egzystencjalnego. Tak, to prawda, pozostałe kontynenty mają swoje własne zawody, może najwyższy czas na Europę? Z drugiej strony sport europejski rozwinął się do takiego stopnia, że w każdej dyscyplinie już od dawna odbywają się mistrzostwa, które przyciągają wiele uwagi. Wielu zawodowych sportowców nie wzięło udziału w Igrzyskach Europejskich, ponieważ po prostu nie mieli czasu – przygotowywali się do innych turniejów. Co więcej przywódcy jedynie 4 krajów należących do Unii Europejskiej – Luksemburga, San Marino, Monako i Bułgarii – pojawili się na europejskiej imprezie sportowej. Niemniej jednak Putin, Erdoğan oraz prezydenci Białorusi, Tadżykistanu i Turkmenistanu bawili się wyśmienicie.

Brytyjski trener pływania synchronicznego Karen Thorpe powiedział mi, że igrzyska te były wspaniałą szansą dla jego podopiecznych juniorek. „Mogą się nigdy nie dostać na Igrzyska Olimpijskie. To druga najlepsza rzecz, która mogła im się przydarzyć".

Z kolei trener holenderskiej ekipy Kees Van Hardeveld był zawiedziony, że jego kraj wycofał się z organizacji kolejnych igrzysk w 2019 roku ze względów finansowych. Holandia odmówiła wydania na ten cel 58 milionów euro. Azerbejdżan wydał ponad 8 miliardów dolarów. „Szkoda, powinno być jakieś państwo, które chciałoby podjąć się organizacji takiej imprezy. Ale wszystko kręci się wokół pieniądza – tak, wiem. Dlatego w tym roku igrzyska odbyły się tutaj".

Przechadzając się po mieście, widzę wiele całkowicie opustoszałych drapaczy chmur, biurowców i apartamentowców – Baku wygląda, jakby było zbudowane na pokaz. Na brzegach Morza Kaspijskiego w tę i we w tę kołyszą się pompy naftowe, przypominające o jednym z największych bogactw naturalnych kraju. Jak widać, pozyskiwane z nich fundusze są jednak wydawane na zachowywanie pozorów i organizowanie widowisk zamiast być przeznaczane na szkolenia i infrastrukturę. Dlatego też władze miały do dyspozycji około 12 tysięcy miejscowych wolontariuszy, choć sama kadra kierownicza składała się głównie z obcokrajowców.

Przybysze z zagranicy, zawiesiwszy na szyjach swoje odznaki, przemierzali ulice stolicy niczym koloniści, sycąc oczy śródmiejskim przepychem i zbytkiem. Jednocześnie władze zabroniły miejscowym korzystać z samochodów w określonych dzielnicach, wieszać pranie za oknem czy nawet urządzać pogrzeby i wesela. Kilka miesięcy wcześniej, kiedy cena za baryłkę ropy spadła poniżej 60$, władze obniżyły wartość państwowej waluty, przez co wielu ludzi popadło w długi. Azerbejdżanie oburzyli się, gdy wyszło na jaw, iż państwo pokrywa większość kosztów poniesionych przez zagraniczne delegacje. W kraju, w którym nauczyciel zarabia przeciętnie 150$ na miesiąc, takie wieści nie są mile widziane. Narzekanie w takiej sytuacji niesie za sobą jednak duże ryzyko – według amerykańskiego Komitetu Ochrony Dziennikarzy Azerbejdżan jest piątym co do stopnia cenzury państwem na świecie.

Większość Azerbejdżanów, z którymi rozmawiam, jest oczywiście dumna, że ich kraj – niegdyś nieznany – stał się rozpoznawalny. Istnieje tu jednak bezpośredni związek między częstszą organizacją ważniejszych imprez a rosnącą liczbą więźniów politycznych. W zeszłym roku prawie każda osoba wypowiadająca się przeciwko łamaniu praw człowieka została wtrącona do więzienia, wygnana z kraju albo uciszona w inny sposób. Dziennikarzom BBC i Guardiana nie przyznano wiz przed rozpoczęciem Igrzysk Europejskich, najprawdopodobniej w ramach rewanżu za to, że pisali o polityce, a nie o sporcie. Miało to jednak oczywiście skutek odwrotny do zamierzonego i jeszcze bardziej zwróciło uwagę na te niewygodne sprawy.

Międzynarodowe instytucje takie jak Radio Wolna Europa, National Endowment for Democracy, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) oraz The Open Society Institute zostały z Azerbejdżanu przegonione, często pod zarzutem szpiegostwa. Krajowe media są poddane drobiazgowej kontroli. W państwie funkcjonuje system jednopartyjny, a panująca tu oligarchia zapewnia obieg pieniądza jedynie na szczycie. Aktywiści, z którymi rozmawiałem, stracili nadzieję na poprawę. Jeden z nich powiedział mi:

„Zostałem pesymistą. Jeśli opozycja zorganizuje tu jakiś wiec, to zbiorą co najwyżej trzy tysiące, może pięć tysięcy osób. Mamy tu teraz tylko chleb i cyrk. I Lady Gagę śpiewającą utwory Lennona. Co będzie za chwilę? Rihanna zaśpiewa «Wind of Change» [Wiatr zmian, przyp. tłum.]? Wszyscy moi przyjaciele dalej siedzą w więzieniu".

Każdy, komu zależy na losie obywateli Azerbejdżanu, powinien przejąć się teraz przede wszystkim demokratyczną i społeczną przyszłością kraju. Igrzyska Europejskie w 2019 roku, gdziekolwiek by nie zostały zorganizowane (albo jeśli w ogóle będą miały miejsce), powinny odbyć się w atmosferze równości i otwartości. Jeśli nie, nie zasługują na miano „europejskich".