Społeczeństwo

Imigranci: zdjęcia kontra stereotypy

Artykuł opublikowany 11 lipca 2017
Artykuł opublikowany 11 lipca 2017

Poprzez wystawę Les Traversées francuska fotografka Aglaé Bory pokazuje inne spojrzenie na imigrantów. Jej fotografie, od „dżungli” w Calais po tureckie wybrzeża, pokazują ludzki aspekt złożonej rzeczywistości kryzysu migracyjnego.

cafébabel: Dlaczego wybrałaś pracę z imigrantami?

Aglaé Bory: Osobiście jako obywatelka interesuję się tą tematyką od wielu lat. Należę do zespołu fotografów France territoire liquide. Nawiązaliśmy kontakty zawodowe z organizacją Auberge des migrants [„Gospoda immigrantów” – tłum.], działającą w tzw. „dżungli” w Calais. Zaakceptowałam propozycję i tak powstała seria „Les invisibles” [„niewidzialni”– tłum.].

Jednak po zakończeniu zdjęć nadal chciałam pracować z imigrantami. Tak powstał kolejny cykl o migracji „Les mers intérieures” [„Morza wewnętrzne”– tłum.]. Zdjęcia powstały w Turcji. Stanowią milczący dialog pomiędzy tymi ludźmi a morzem. Dwa cykle „Les invisibles” i „Les mers intérieures” składają się na jedną wystawę zaprezentowaną w Arles pod tytułem „Les Traversées”.

Cafébabel: Co chcesz pokazać za pomocą swoich zdjęć?

Aglaé Bory: Chciałam postawić człowieka w centrum trwającego kryzysu migracyjnego. Próbujemy zapomnieć o tych ludziach, a ja chciałam przywrócić im widzialność i godność utraconą podczas morskiej przeprawy oraz podczas pobytu we Francji. Wyznaczenie takiego celu oznacza walkę z zaślepieniem, z którym każdy z nas może się zetknąć. Kwestia imigrantów to nie tylko problem polityczny, ale przede wszystkim ludzki.

Cafébabel: Jak ich spotkałaś?

Aglaé Bory: Projekt w Calais miał miejsce między czerwcem a październikiem 2016 roku. Towarzyszyło mi dwóch fotografów, z którymi realizowałam po dwie sesje zdjęciowe na miesiąc. Spotkania były organizowane przy współpracy ze stowarzyszeniem École du chemin des dunes, które nas tam gościło podczas naszego pobytu. Ponieważ specjalizuję się w portretach, fotografowałam tylko chętne osoby.

Cafébabel: Które spotkanie poruszyło cię szczególnie?

Aglaé Bory: To z Magdim, sudańskim dwudziestopięciolatkiem z plemienia Masalit w prowincji Darfur. Jego marzeniem jest zostać rzecznikiem swojego ludu, który jest prześladowany. Magdi posiada wyjątkowe usposobienie i osobowość lidera. Zamierza występować na poziomie międzynarodowym w imieniu swojego narodu. To będzie długa droga, a ja zamierzam mu w niej towarzyszyć.

Po zburzeniu "dżungli" w Calais Magdi został przeniesiony do centrum pomocowego w Lançon i zajmuje się tam rozpatrywaniem wniosków o azyl. Od momentu wprowadzenia Rozporządzenia Dublin III, imigranci są zobligowani do pisania próśb o azyl w pierwszym europejskim kraju, do którego dotrą. Dla Magdiego i pozostałych tym krajem są Włochy.

Cafébabel: Pracując w Calais, jakie postrzegałaś relacje między imigrantami a miejscową ludnością?

Aglaé Bory: Społeczeństwo obywatelskie mi zaimponowało, wypełniło pustkę zostawioną przez inercję władz krajowych. Dzięki wolontariuszom możliwe było zachowanie minimalnego poziomu godności ludzkiej (poprzez dostawy pożywienia, informacji...). Uchodźcom nie brakowało pomysłów. Ludzie żyjąc razem bywają bardzo kreatywni. Udało im się na nowo ułożyć życie, stworzyć namiastkę państwa. To przykre, że koparki wszystko zniszczyły.

Cafébabel: Jakie będą twoje kolejne projekty?

Aglaé Bory: Nadal będę pracować z imigrantami. Dokładnie za rok stworzę długoterminową serię fotograficzną o nazwie „farniente” [„nicnierobienie” – tłum.]. Chcę porównać dwie rzeczywistości śródziemnomorskie: turystyczną i uchodźczą. Będą to fotografie wykonane nad brzegiem morza, które tworzy scenerię podwójnej rzeczywistości. Pojadę do Włoch i na Sycylię, następnie odwiedzę południe Francji i Grecję. Będzie to dwojaki sposób spojrzenia na pojęcie  „farniente”. Z jednej strony słodycz odpoczynku, z drugiej fakt, że nie robi się nic dla imigrantów...---