Społeczeństwo

Influx: Włoski puls Londynu

Artykuł opublikowany 26 stycznia 2015
Artykuł opublikowany 26 stycznia 2015

Coraz więcej Włochów opuszcza ojczyznę, by szukać szczęścia w Wielkiej Brytanii. Przedstawiamy wywiad z jednym z nich - włoskim reżyserem filmowym Lucą Vullo. 

W 2013 roku liczba Włochów emigrujących z kraju sięgnęła 94 tysięcy, co nie tylko ustanowiło nowy rekord, ale i po raz pierwszy w historii przewyższyło ilość osób przybywających do Italii. I to właśnie Anglia, a dokładnie Londyn stanowią dziś główny punkt docelowy nowej włoskiej fali emigracyjnej.

Luca Vullo to urodzony w Caltanissetcie reżyser filmowy, który 2 lata temu przeniósł się do brytyjskiej stolicy. Spotkaliśmy się by porozmawiać o „Influxie” (ang. Napływ), jego najnowszym dokumencie filmowym poświęconym włoskiej społeczności w Londynie.

Temat migracji Luca podejmował już w swoim wcześniejszym filmie „Dallo Zolfo al Carbone” („Od siarki do węgla", tłum), nakręconym w 2008 roku. Dokument „dotyczył zawartej w 1946 sekretnej umowy pomiędzy Belgią i Włochami, regulującej masowy napływ włoskich imigrantów, głównie do pracy w belgijskich kopalniach węgla.”

Porównując ów przepływ ludności ze „współczesną falą emigracji, do której sam należę, można dostrzec wyraźną zbieżność czynników motywujących. Podobnie, jak w poprzednim stuleciu, wciąż powoduje nami chęć znalezienia lepszej pracy, nowych możliwości lub osiedlenia się z całą rodziną poza ojczyzną".

„Niemniej jednak współcześni włoscy emigranci to w większości ludzie dobrze wykształceni, i pod tym względem różnimy się nie tylko od rodaków, którzy po II Wojnie Światowej wyemigrowali do Belgii, ale także od tych, którzy 50, 60 lat temu przybyli do Anglii z konkretnym, wyuczonym zawodem - najczęściej murarza, lub elektryka” - tłumaczy Luca. Natomiast to, co łączy oba pokolenia to silne poczucie niepokoju i bezsilności. „Choć nie żyliśmy w czasach wojny, jesteśmy dziś świadkami wewnętrznego rozkładu naszego państwa, z którym nie bardzo potrafimy sobie poradzić” - mówi reżyser. Trudno jest jednoznacznie zdefiniować specyficzną tożsamość Włochów mieszkających w Londynie. Jak twierdzi Luca: „Jesteśmy osobliwym typem ludzi o lekko schizofrenicznej osobowości”. W filmie poznajemy burmistrza lodnyńskiej dzielnicy Camden Lazzara PietragnoliBarbarę Serrę - prezenterkę kanału „Al Jazeera English" oraz dziennikarkę i pisarkę Caterinę Soffici (autorkę książki „Italia Yes, Italia No”, opublikowanej przez włoskie wydawnictwo Feltrinelli). Reprezentują oni tę część społeczności imigrantów, której udało się odnieść sukces i która teraz przygląda się świeżo przybyłej do Londynu nowej fali Włochów. „Londyn to trudne miasto", tłumaczy Vullo, „dlatego oprócz tej jasnej strony imigracji, w filmie przedstawiamy także trudną codzienność tych, którym się nie powiodło".

„My, Włosi mamy swój rozpoznawalny styl i niewątpliwe osiągnięcia w takich dziedzinach jak sztuka kulinarna, moda, styl i szeroko pojęte projektowanie, a nawet finanse. Niemniej jednak, w naszym narodzie tkwi nieco wad i słabości, o których mowa w filmie i które idą w parze z bardzo powszechnym dla nas słabo rozwiniętym zmysłem organizacyjnym" - objaśnia Luca.

Zwiastun filmu „Influx"

W zwiastunie filmu dziennikarka Barbara Serra musi zmierzyć się z rywalizacją, czyli zjawiskiem, do którego Włosi zdają się być zupełnie nieprzygotowani. W ślad za rywalizacją pojawia się też inne, pokrewne pojęcie, do którego każdy świeżo upieczony Londyńczyk musi przywyknąć - merytokracja. Jak tłumaczy Vullo: „Merytokracja, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni, wygrywa tu z pewnego rodzaju cwaniactwem, dlatego jeśli nie brak ci umiejętności, to w Anglii masz realną szansę odnieść sukces”By móc pokryć koszty produkcji i post-produkcji „Influxu", ekipa filmowa zorganizowała kampanię finansowania społecznego na portalu Indiegogo, przy pomocy której udało im się zebrać docelowe 20 tysięcy funtów. Największą zaletą tego rodzaju akcji jest możliwość „nawiązania bliskiej relacji z widzem, co przy mainstreamowej produkcji byłoby niewykonalnie”. Przy dominującym ostatnio eurosceptyzmie oraz zbliżających się wyborach powszechnych, sytuacja w tym wielokulturowym państwie bywa dość napięta. Jak tłumaczy reżyser: „W tej chwili jest nas tutaj naprawdę dużo. I są wśród nas również tacy, którzy nadużywają systemu zasiłków i postępują w sposób, który irytuje wielu Brytyjczyków". Jeśli chodzi o liczebność, Włosi wciąż rywalizują o pierwsze miejsce z angielską Polonią. „Jesteśmy na drugim miejscu, zaraz za Polakami i tuż przed Hiszpanami. Poprzez „Influx” chcemy pokazać włoską społeczność od środka, przedstawić siebie takimi, jacy jesteśmy i zachęcić do przemyśleń oraz autorefleksji” - mówi Luca. Może uda się też zaciekawić dwie pozostałe społeczności? „Chcielibyśmy, by «Influx» zainteresował również brytyjską część społeczeństwa i funkcjonował jako rodzaj naszej wizytówki. Dlatego tak kluczowe było, by zespół składał się z samych Włochów, stanowiących bezpośrednie źródło opowieści związanych z naszym krajem i narodem" - objasnia reżyser.

Jeśli chodzi o przyszłość „Influxu”, to zaplanowano już pokazy na międzynarodowych festiwalach, premierę we Włoszech oraz londyńską premierę, która odbędzie się we współpracy z Ambasadą i Konsulatem Republiki Włoskiej, Włoskim Instytutem Kultury oraz projektem Cinema Italia UK. Dokument będzie emitowany w kinach, w telewiizji oraz na stronach internetowych.

Może Londyn to nie El Dorado, ale jak powiedział Samuel Johnson: „Gdy człowiek jest zmęczony Londynem, jest zmęczony życiem, bo Londyn ma wszystko, co życie może zaoferować”. Najważniejszą zaletą miasta jest szansa na uczciwą walkę o marzenia i masa realnych możliwości jakie to miasto otwiera przed przyjezdnymi. I właśnie ta cecha jest dla mieszkających tu Włochów cechą najistotniejszą.