Społeczeństwo

Irak: wielkie nadzieje i wysokie obcasy

Artykuł opublikowany 11 września 2014
Artykuł opublikowany 11 września 2014

Jak to jest być kobietą i aktywistką w Iraku? Cafébabel rozmawia z N., młodą odważną kobietą, która walczy o to, żeby jej kraj był lepszym miejscem.

N.  jest 24-letnią aktywistką pracującą dla UNHCR w Iraku. W przeszłości była dziennikarką zajmującą się takimi sprawami jak handel ludźmi i ataki terrorystyczne, których była świadkiem. Prowadziła również  badania nad tak zwanymi „zabójstwami honorowymi" (morderstwo kobiety popełniane przez krewnych, które według nich ma na celu uratowanie honoru rodziny).

N. urodziła się w południowej części Iraku, w dobrze wykształconej rodzinie. Jako dziennikarka i aktywistka została nagrodzona kilkoma narodowymi nagrodami. Została aktywistyką w wieku zaledwie 18 lat,  motywowana codziennymi problemami irackich kobiet i społeczeństwa, których sama doświadczyła. Według niej w Iraku jest dużo kobiet, które są świadome, nonkonformistyczne i społecznie aktywne. N. czuje się jedną z nich. Regularnie zapraszana na warsztaty i konferencje, chce podróżować jeszcze więcej. Jest młodą kobietą i w sposób naturalny fascynują ją kolorowe ciuchami i hijaby jak i wysokie obcasy, za które czasem słyszy obelgi na ulicach. Poprosiła o anonimowość ponieważ są tu opisane jej  otwarte, postępowe poglądy.

Opowieść N.

To, co obecnie dzieje się w Iraku jest ciężkie do opisania. Ciche dni w Bagdadzie to często cisza przed burzą, która oznacza, że zbliżają się duże eksplozje. Codziennie giną ludzie.

Zawsze, gdy wychodzę z domu, nie mogę pozbyć się obawy, że mogłabym natknąć się na bombę, samochód pułapkę czy granat przeciwpancerny.  Nie ma żadnej gwarancji, że to się nie stanie. Mam wrażenie, że nikogo to nie obchodzi, łącznie z rządem.

Czy powinniśmy być optymistycznie nastawieni na przyszłość? Mam nadzieję, bo wiesz, bez niej umrę. Po każdej eksplozji mam wrażenie, że nie ma żadnego sensu wierzyć w poprawę, że nic się nigdy nie zmieni. Jednak coś głęboko we mnie ciągle chce bym się bawiła, uśmiechała i chodziła do pracy.

Wojna odciska piętna na psychice Irakijczyków - nie tylko stracili oni swoich bliskich, ale zmienili też swoje nastawienie do życia. Mam wrażenie, że wcześniej byli milszymi i bardziej uprzejmymi ludźmi.

Obecnie pracuję dla UNHCR. Moim zadaniem jest rejestrowanie uchodźców w agencji, często rozmawiam z nimi osobiscie. Nie jest powiedziane, że będę bezpieczna na tym stanowisku, ale dobrą stroną jest to, że dzień po dniu w pozytywny sposób zaczęłam zmieniać siebie i swoje życie.

Pewnego razu, gdy jechałam autobusem byłam świadkiem próby zamachu terrorystycznego. Siedziałam obok zamachowca, który na szczęście nie mógł aktywować ładunku. Armia opanowała sytuację i wykonała świetną pracę. Ta sytuacja daje mi nadzieje,  że władze jednak zwracają uwagę na to, co się dzieje.

Mój ojciec jest inżynierem, matka studiowała elkotronikę. Poznali się w 1988 roku i tata zakochał się w mamie od pierwszego wejrzenia. Oboje bardzo mnie inspirują. Wspomnienie jak terrorysta strzelił do mojej matki nadal jest bolesne. Terroryści często atakują wykształconych ludzi w Iraku, zabijają lekarzy, inżynierow, profesorów. Ktoregoś dnia w 2007 roku terroryści weszli do naszego domu. Jeden z nich chciał zabić mojego ojca, a ja chciałam go powstrzymać. Z kolei moja mama chciała mnie chronić. Stała przede mną więc została postrzelona. Nadal cierpi przez swoją ranę.  

Jak mija dzień

Budzę się codziennie o 5:30. Modlę się i przygotowuję do pracy z uśmiechem. Moja praca jest jedynym miejscem, gdzie mogę dobrze spędzić czas i się uśmiechać. To w zasadzie jedyny miejsce, do którego mogę pojść. Poza tym nie ma innych miejsc, w których można sie bawić, szczególnie, że jako dziewczyny jesteśmy narażone na prześladowania na ulicach. Czasem to tylko słowa czy kartka z numerem telefonu, ale czasem nas dotykają. Czemu to robią? Nie rozumiem irackich mężczyzn. Coś sobie rekompenusją prześladowaniem kobiet. A kiedy ktoś przekonuje ich, żeby tego nie robili mówią: „Spójrz na nią, zobacz, jak jest ubrana" albo „to przez jej ciuchy". Przecież to wina kobiety.

W weekendy uprawiam sport w domu. Nie możemy robić tego w parkach - to niemożliwe ze względu na tradycyjną irakijską postawę, która nakłada na kobiety ograniczenia. I choć w Iraku jest wiele siłowni dla pań, ich godziny otwarcia nie współgrają ze standardowymi godzinami pracy. Generalnie nie jest tu bezpiecznie, ale co mogę zrobić? Przecież nie schowam się w domu. Czemu policja nic nie robi? Armia nie ma zdolności do tego, by chronić ludzi. Mimo że jest to miejsce, w którym się urodziłam i wychowałam, ciężko się tu żyje.

Nosząc chustę i wysokie obcasy

Noszę dłuższe ubrania w niektórych dzielnicach Bagdadu, ale odkąd okrywam głowę chustą, przejście tamtędy nie jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Może mówię tak, bo jestem przyzwyczajona do tej sytuacji. Tak czy inaczej - musisz radzić sobie z samotną walką, a to nie jest łatwe. Czasem ukrywam to, co myślę. Inaczej sprowadziloby to na mnie kłopoty nawet jeśli ludzie, z którymi rozmawiam są dobrze wyksztaceni.

Mój ulubiony typ sukienki można zauważyć głównie w Niemczech. To świetne, że możesz zmienić styl szala tak, żeby się nie znudzić i nadal być modną mimo że go nosisz. Oglądam programy modowe albo surfuję po sieci, żeby śledzić obecne trendy. Wybieram ciuchy, które pasują mi najlepiej - dziewczynie noszącej szal. To jest najważniejsze, ponieważ poza dłońmi i twarzą muszę zakrywać całe ciało. Jak ludzie mnie akceptują? To zależy od okolicy, w której mieszkasz i pracujesz. Jest dużo gadania i presji z  zewnątrz. Dużo prześladowania.