Społeczeństwo

Irlandczyk w Niemczech: refleksje na temat stereotypów

Artykuł opublikowany 15 lutego 2013
Artykuł opublikowany 15 lutego 2013
Finansowy krach jeszcze bradziej skrzywił obraz Niemiec w oczach Irlandczyków. Chociaż minęło już siedem lat, wciąż mam przed oczami reakcje Irlandczyków, którzy dowiadywali się, że mieszkałem w Niemczech. Pełni dobrych intencji i wiary chwytali mnie za ramię, odchylali ze współczuciem głowy i pytali: "dlaczego akurat Niemcy?", "wyjechałeś za pracą?", "tęsknisz za krajem?".

 Kraina Bacha, Beethovena i Brahmsa, epickiej poezji Goethego, Schwarzwaldu, Szlaku Romantycznego, budzących grozę alpejskich jezior i bajkowych zamków położonych w majestatycznych Alpach Bawarskich, zdawała się być niewidoczna dla ich irlandzkich oczu - jej miejsce zajmowało wyobrażenie Zagłębia Ruhry, ostrych zim, pracowitej, dogmatycznej i surowej rasy, swastyki i SS, Luftwaffe...oraz oczywiście Hitlera i II wojny światowej.

Okna cudów

Historia ogranicza i zniekształca nasz pogląd na otaczający świat, a zwłaszcza na Niemcy. Niewiedza nie jest oczywiście wynikiem dyskryminacji i ma charakter obopólny - obywatelom Niemiec także staje przed oczami archaiczny obraz Irlandii. Często słyszy się określenia, takie jak: "zielona", "rolnicza", "muzykalna", "czysta", "rustykalna" czy "brytyjska". Niemieccy prezenterzy pogody rzadko wspominają o Irlandii, mówią raczej o ciepłym/zimnym froncie nadciągającym znad Wysp Brytyjskich. Wciąż sporo Niemców (zwłaszcza przedstawicieli starszego pokolenia), mówiąc o Irlandczykach bądź Brytyjczykach, nazywa ich Anglikami (''die Engländer'').

Festiwal Piwa w Monachium.

Co jednak kryją w sobie Niemcy, gdy - parafrazując słowa Bryana MacMahona, irlandzkiego pisarza z hrabstwa Kerry - odsuniemy ciężkie zasłony uprzedzenia, aby odsłonić okna cudów? Jest to kraj otwarty, nowoczesny, wielokulturowy, tolerancyjny, piękny, czysty i bezpieczny. Niemieckie lato - ciepłe i suche - sprzyja spędzaniu czasu na świeżym powietrzu. Rodziny i przyjaciele zbierają się w pięknych parkach, nad brzegami rzek lub jezior, aby uprawiać sport czy urządzać grilla. Liczne kawiarnie sprzyjają długiej lekturze lub po prostu obserwacji przechodniów w pięknym popołudniowym słońcu. Po pracy trzeba się koniecznie wybrać do bawarskiego ogródka piwnego, gdzie w cieniu kasztanowców i lip serwuje się najlepsze na świecie piwo.

Czarodziejskie szmaragdowe drzwi

Metody pracy ograniczają się do maksymy: "nie jest ważne ile godzin poświęcasz na pracę, ale co w tym czasie zrobisz". Niemcy pracują sumiennie i konsekwentnie, ale nie chcą, aby oceniano ich wyłącznie poprzez pryzmat pracy. Nierzadko w piątkowe południa opuszczają swoje biura i rozkoszują się ''Feierabend'' (wolnym czasem). Wynagrodzenia są tu wysokie, a związki zawodowe nadal silne, jednak ich członkowie łączą się w grupy mniej liczne niż wcześniej. Elastyczny czas pracy, możliwość pracy w domu czy długi urlop do wykorzystania w ciągu roku (około 30 dni, a jeżeli doliczyć do tego święta bankowe, to dłuższy) są tutaj normą. Jednak rozbudowana biurokracja i wysokie koszty założenia własnej działalności gospodarczej zniechęcają wiele osób.

W niedzielę zamyka się sklepy i celebruje wolny czas, zgodnie z tym co nakazuje religia. Niemcy nie pozostały jednak obojętne na proces globalizacji - w ostatnich latach popularne stały się (pseudo) angielskie słowa: ''Besprechun'' (niem. spotkanie) zostało zastąpione przez "meeting", "Bannschaft" (niem. drużyna) przez "team", "Plaudern" (niem. gawędzić) przez "Chatten", itd. Zjawisko to ochrzczono mianem "denglisch" (połączenia słów "Deutsch" i "English").

Fakt bycia Irlandczykiem nie otwiera w Niemczech czarodziejskich drzwi, zdaje się jednak,  że miejscowi darzą Irlandczyków sympatią. Umiejętność słuchania, która cechuje Niemców znakomicie komplementuje irlandzką gadatliwość. Niemcy cenią sobie nonszalancki sposób bycia Irlandczyków i chętnie biesiadują w ich towarzystwie - zwłaszcza w irlandzkich pubach, których w Niemczech nie brakuje. W takich okolicznościach zrodziło się już niejedno uczucie, zazwyczaj między młodym Irlandczykiem i młodą Niemką (znacznie rzadziej w odwrotną stronę). Być może skłania ich ku sobie przeciwieństwo: irlandzka krnąbrność i niemieckie zamiłowanie do porządku?

Niestety, nigdzie indziej nie spotkałem aż tylu samotników. Tamtejsze puby, kawiarnie i restauracje są ich pełne. Niemcy przesadnie strzegą swojej prywatności i z rezerwą odnoszą się do obcych, a jeżeli ktoś nieznajomy wtrąci się do rozmowy, traktują go z nieufnością czy nawet pewną obawą, przypisując mu nieczyste intencje. Kiedyś próbowałem im wyjaśnić, co oznacza angielski termin "small talk" (niezobowiązująca rozmowa na mało ważne tematy) i okazało się to sporym wyzwaniem. W niemieckiej kulturze poznawanie nowych ludzi wydaje się być dużo trudniejsze niż w irlandzkiej. Wielu Niemców wyznaje, że na emeryturze chętnie wyemigrowałoby z ojczyzny i że we własnym kraju czują się obco. Tak, jak obcy w mglistym raju?

Fot.: główna (cc) gravitat-OFF; w tekście: (cc) akante1776/ Mythos Muenchen;  (cc) Sporthotel Achental/Anna; (cc) Traveller_40/flickr